Reklama

Reklama

Żużel. Tyle może zostać z kontraktu życia Rohana Tungate’a

Australijczyk Rohan Tungate zamienił Orła na Unię, bo jak stwierdził, w tym drugim klubie dostał kontrakt życia. Dobrą umowę gwarantują zawodnikowi sponsorskie dodatki. Pytanie, czy i kiedy je otrzyma, zważywszy na to, że Peter Kildemand wciąż nie jest rozliczony ze sponsorskiej kasy za sezon 2018, a żużlowcy startujący rok temu w Unii też nie dostali wszystkiego. Opisywaliśmy sprawę Daniela Kaczmarka, który nadal czeka na 68 tysięcy złotych.

Z naszych informacji wynika, że Rohan Tungate postawił na Unię Tarnów, bo tam dostał 150 tysięcy złotych za podpis i 2500 złotych za punkt. Witold Skrzydlewski, szef Orła Łódź proponował 100 tysięcy za podpis i 2000 złotych za punkt. Tungate miał otrzymać dodatkowe 50 tysięcy pod warunkiem, że mecze będą się odbywać z udziałem widzów.

Reklama

Nie ulega wątpliwości, że Skrzydlewski zapłaciłby Tungate’owi wszystko co do grosza. I nie ma znaczenia, że to, co obiecał, przekraczało regulaminowe stawki. Te wynoszą 60 tysięcy za podpis (maks) i 1500 lub 1000 złotych za punkt (pierwsza stawka, gdy trybuny są zapełnione przynajmniej w 50 procentach, druga gdy jest 49 lub mniej).

Załóżmy, że Tungate powtórzy sezon 2020 i zdobędzie 150 punktów. W Orle zarobiłby w tej sytuacji równe 400 tysięcy złotych (100 za podpis, 300 za punkty). Gdyby pojawili się kibice, to zamknąłby sezon z kontraktem na poziomie 450 tysięcy.

A co czeka go w Unii Tarnów. Jeśli dostanie wszystko, to zgarnie 525 tysięcy. Przypadki Kildemanda, Kaczmarka i kilku innych zawodników nakazują jednak ostrożność. W ciemno można założyć, że Unia rozliczy się z Tungatem z regulaminowej kasy. Załóżmy, że dostanie on nawet wyższą stawkę (1500), co by oznaczało, że zarobi 285 tysięcy złotych. Unia, wypłacając to, będzie czysta, nie będzie miała wobec żużlowca żadnego długu. Na dodatki, które wykraczają poza regulamin, jest bowiem inna umowa. Pewnie taka sama, jak u Daniela Kaczmarka, czyli na TTŻ Tarnów. To tam jest te brakujące 240 tysięcy. Dodajmy, że ta kwota została nam po odjęciu kasy gwarantowanej regulaminem (285) od 525 tysięcy.

Oczywiście może się zdarzyć, że Tungate dostanie wszystko, co zarobi na torze. Póki co Unia czeka jednak na kasę z Grupy Azoty, więc pewnie Australijczyk zaczyna się niepokoić. Jeszcze nie wiadomo, czy kontrakty nie zostaną przycięte, jak rok (pandemia), czy dwa lata temu (obniżka po wycofaniu się Stali Rzeszów).

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje