Reklama

Reklama

Żużel. Trwa śledztwo w sprawie opon Anlasa. Znaleziono wadliwą partię!

PZM szuka certyfikowanego laboratorium, które wykona test opon Anlasa zabranych po piątkowych meczach PGE Ekstraligi. Równocześnie związek prowadzi śledztwo. Z wstępnych ustaleń wynika, że na polskim rynku jest partia wadliwych opon tureckiego producenta.

Wrócił problem opon Anlasa. Przed meczami ostatniej kolejki eWinner Apator Toruń podniósł szum, dowodząc, że zawodnicy Betard Sparty są nienaturalnie szybcy. Ekstraliga wyznaczyła na to spotkanie dodatkowego kontrolera. Do spółki z komisarzem sprawdził on homologację wszystkich opon Anlasa, z których korzystali zawodnicy w meczu Apator - Sparta. Ponadto prawie 50 sztuk opon zabrano na testy.

Ekstraliga i PZM szukają laboratorium

Teraz Ekstraliga szuka certyfikowanego laboratorium, które te testy przeprowadzi. W laboratorium, z którego korzysta FIM, nie da się tego zrobić, bo obłożenie jest tam takie, że trzeba by czekać na wyniki blisko dwa miesiące, a władzom Ekstraligi zależy na czasie.

Reklama

Testom ma być poddanych w sumie 70 opon. Mają one kosztować 30 tysięcy złotych. Cena jednak nie gra roli, bo przecież najważniejsze jest to, by rywalizacja odbywała się na równych dla wszystkich warunkach.

Jest partia wadliwych opon

Już bez testów wiadomo, że z częścią opon Anlasa jest jakiś problem. Z takich wstępnych ustaleń wynika, że na polskim rynku jest partia wadliwych opon. Są one bardziej miękkie od pozostałych. Dzięki temu zawodnicy korzystający z tego ogumienia mają osiągać zawrotne prędkości. Zwłaszcza na twardych torach, gdy świeci słońce.

W sumie to mecz Apatora ze Spartą pokazał, że coś może być na rzeczy. Oba kluby korzystają głównie z silników Ryszarda Kowalskiego, więc one nie mogły zrobić takiej wielkiej różnicy. Apator z pewnością jest zespołem słabszym, ale nie aż tak słabym, jak to widzieliśmy w piątek. Zawodnicy Sparty zgłosili do tego meczu 32 opony Anlasa, Apator tylko sześć. 

Dodajmy, że w meczu Fogo Unii z Eltrox Włókniarzem mieliśmy inne proporcje opon. Unia miała 16 Anlasów, 18 Mitasów. Włókniarz mniej więcej tyle samo.

Nie tylko Sparta ma szybkie opony

Ta wadliwa partia miała być wyprodukowana w tym roku. Sparta miała te opony od samego początku. Jednak w pierwszych meczach, gdy było zimniej niż teraz, Anlas nie dawał tej przewagi. Gdy temperatury podskoczyły, to zawodnicy korzystający z Anlasa dostali kopa. Chodzi jednak nie tylko o Spartę, ale i też o inne kluby. Tak przynajmniej słyszymy w PZM.

Opony z tej wadliwej partii odbiegają mocno od normy. Tam jest nawet 10 stopni różnicy w skali Shore’a. Żużlowcy, którzy rywalizowali z zawodnikami mającymi takie ogumienie byli zwyczajnie bez szans.

Teraz oczywiście trzeba czekać na testy, a potem na ich wyniki. Zakaz korzystania z Anlasa w polskiej lidze jest więcej niż pewny. Dalej będzie można jednak korzystać z nich w Grand Prix. W połowie lipca w Pradze możemy się spodziewać hegemonii zawodników Anlasa. Chyba że coś się do tego czasu zmieni.

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama