Reklama

Reklama

​Żużel. Transfery. Co Komarnicki radzi Bartkowiakowi?

Przyszłość Mateusza Barkowiaka w Moje Bermudy Stali Gorzów wciąż jest niejasna. Młodego żużlowca chce MrGarden GKM Grudziądz, a także kilka innych klubów z niższych klas rozgrywkowych. Zapytaliśmy Władysława Komarnickiego, co doradziłby 17-latkowi.

Władysław Komarnicki przestrzega Mateusza Bartkowiaka przed popełnieniem błędu. Jego zdaniem, zmiana klubu w ogóle nie powinna wchodzić w rachubę. - Moja rada może być tylko jedna. Stal Gorzów jest klubem, w którym wielu żużlowców rozwinęło swój talent. Jeżeli Mateusz poważnie myśli o swojej karierze, to nie powinien skakać po różnych klubach. Osobiście uważam, że powinien zostać i bić się o skład w formacji juniorskiej - komentuje w rozmowie z Interią honorowy prezes gorzowskiego klubu.

Bartkowiak w żużlu jeszcze nie potwierdził swojego potencjału. Spokojnie jednak go stać na regularne występy w PGE Ekstralidze. - Ma wszelkie predyspozycje ku temu, choć przed kontuzją nie miał udanego sezonu. Tak jakby stanął w miejscu, bo ludzie - znający się na żużlu - oczekiwali od niego więcej. Jeśli ma sportowe ambicje, to niech stara się to udowodnić klubowi, w którym dorastał. Przebieranie w ofertach - w tak młodym wieku - tylko psuje zawodnika i jego karierę - dodaje Komarnicki.

Reklama

Kiedyś juniora gorzowian porównywano do Bartosza Zmarzlika. Takie głosy czasami źle wpływają na młodych żużlowców. Czy to przypadkiem nie zaszkodziło 17-latkowi? - Myślę, że porównywanie go do Zmarzlika było na wyrost. Oczekiwano po nim sporo, mówiło się, że ma 60-70 procent talentu Bartka. Powiedzmy sobie uczciwie - na razie tego nie potwierdził - ocenia nasz rozmówca.

Bartkowiak ma pecha do kontuzji. - Jeżeli ktoś chce być klasowym zawodnikiem, to kontuzje nie mogą wpływać na jego sportową przyszłość. Przykładów mamy bez liku, ale żeby daleko nie szukać - spójrzmy na niewiele jego starszego kolegę - Bartosza Zmarzlika. Pamiętam jak doznał strasznej kontuzji, kiedy wjechał w niego Kudriaszow. A dzisiaj jest dwukrotnym mistrzem świata. Kontuzje to tanie usprawiedliwienie - kontynuuje. 

W przeszłości podobny dylemat miał Rafał Karczmarz. - To są takie pomysły młodych ludzi, które z biegiem lat są weryfikowane. Ważne jest to, kto otacza tego zawodnika. Jeżeli rodzina jest poukładana, mądra i rozumie ten sport, to nigdy nie pozwoli, żeby młodzieniec tak szybko próbował zmienić klub. Karczmarz zrozumiał błędy i dzisiaj jest bardzo zadowolony. Prezes Grzyb poświęcił mu dużo czasu, teraz Rafał chce udowodnić zarządowi - a szczególnie prezesowi Grzybowi - że postawienie na niego się opłaci. Ja zaczynam w to wierzyć - stwierdza Komarnicki.

Honorowy prezes Stali Gorzów nie zna rodziny obu młodych zawodników. - Nie miałem okazji poznać, a nie lubię powtarzać opinii osób trzecich, bo z reguły takich opinii nie szanuję. Sam muszę się przekonać. Przez okres prawie dwóch lat prezes Grzyb pokazał, że może być kolegą i znakomitym ojcem. Namawiam wszystkich młodych ludzi do skorzystania z takiej możliwości. To się rzadko zdarza - kończy.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje