Reklama

Reklama

​Żużel. Tomasz Gapiński. Mówią o nim, że jest jak wino. Zawodnik zdradził sekret żużlowej długowieczności

Tomasz Gapiński to obecnie jeden z najstarszych zawodników jeżdżących na polskich torach. Za kilka miesięcy rozpocznie swój dwudziesty czwarty rok startów i pomimo zbliżającej się czterdziestki nie myśli o zakończeniu kariery. Nie bez powodu kibice mówią o nim, że jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Doświadczony zawodnik uchylił rąbka tajemnicy i zdradził sekret żużlowej długowieczności.


Reklama

Od sezonu 2019 Tomasz Gapiński reprezentuje barwy Arged Malesa TŻ Ostrovii. Poprzedni nie poszedł po ich myśli, ponieważ drużyna na koniec sezonu zajęła odległe szóste miejsce w końcowej klasyfikacji eWinner 1. Ligi. 38-latek nie mógł mieć jednak do siebie pretensji. Wychowanek Polonii Piła okazał się najskuteczniejszym Polakiem w całym zespole i uplasował się wśród najlepszych dwudziestu żużlowców ligi.

Co ciekawe, doświadczony żużlowiec już od wielu lat nie schodzi poniżej pewnego poziomu i zawsze gwarantuje solidną zdobycz punktową. Nie przeszkadza mu nawet fakt, że niektórzy zawodnicy mogliby być jego synami, a sam zbliża się do czterdziestki. Gapiński w wywiadzie udzielonym Kurierowi Ostrowskiemu zdradził swój sekret długowieczności.

- Od lat jeżdżę do Gorzowa, do mojego trenera Olafa Zamirowskiego. Współpracujemy już naprawdę mnóstwo lat. On zna już moje ciało i możliwości, więc co roku układamy dobry plan, dzięki któremu kondycji na torze mi nigdy nie brakuje. Resztę dni spędzam sam, w domu. Każdy typowy dzień to bieganie, jazda na rowerze. Dodatkowo mam domową siłownię - przekazał w rozmowie z Kurierem Ostrowskim.

Przed Gapińskim kolejny sezon w Ostrowie i kolejny, w którym karty może rozdawać pandemia koronawirusa. To właśnie w głównej mierze od niewidzialnego wroga zależą przygotowania 38-latka do wiosennej inauguracji rozgrywek. - W połowie lutego, jeśli dopisze pogoda, będę przymierzał się na motocykl crossowy. Mam nadzieję, że okaże się ona łaskawa. Potem już czekają mnie treningi na torze żużlowym. Oby tak to się poukładało, że wyjedziemy już w marcu i będziemy mogli spokojnie trenować - oznajmił.

Jak na razie większość zawodników przebywa na miejscu w Ostrowie i pod kątem specjalistów przygotowuje się do nadchodzącego sezonu. Celem jest niewątpliwie znalezienie się w pierwszej czwórce. Nie bez powodu w drużynie zatrzymano między innymi Nicolaia Klindta, a w listopadowym oknie transferowym sprowadzano Olivera Berntzona. Sportowo nie ma na co narzekać. Na treningach jest podobnie. - Każdy daje z siebie wszystko. Wzajemnie się napędzamy i poprawiamy, żeby te ćwiczenia robić poprawnie. Na razie wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze - zakończył Tomasz Gapiński.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje