Reklama

Reklama

Żużel. To nie pora na narzekanie! Zawodnicy Apatora wykonają zadanie?

Właściciel eWinner Apatora Toruń, Przemysław Termiński parę dni temu zebrał wszystkich swoich zawodników oraz ich mechaników i przedstawiał swe oczekiwania na końcówkę sezonu. W pięciu ostatnich meczach torunianie mają odnieść przynajmniej jedno zwycięstwo. Ta wygrana będzie oznaczała „święty spokój”, czyli utrzymanie w PGE Ekstralidze.

Zadanie niby łatwe, ale pytanie jak je zrealizować, bo terminarz nie rozpieszcza beniaminka. W żadnym z czekających ich spotkań torunianie nie będą faworytami. W piątek podejmują na własnym torze mistrzów Polski - Fogo Unię Leszno, a potem na MotoArenę przyjadą jeszcze: Motor Lublin i Moje Bermudy Stal Gorzów. Wyjazdy też trudne, bo do Grudziądza i Częstochowy.

Trener Bajerski chce wykonać zadanie

- Wszystkie mecze w PGE Ekstralidze są trudne. Terminarz jest taki, a nie inny. Trzeba brać się do pracy i spróbować założony cel zrealizować - zapowiedział trener Apatora, Tomasz Bajerski. - Na pewno szczególnie mecze u siebie będą dla nas szansą - dodał.

Reklama

Problem jednak w tym, że ostatni mecz domowy torunianie przegrali z Betard Spartą Wrocław, aż 36:54, a żużlowcy gospodarzy mocno narzekali na dopasowanie do toru. Przeklinał pod nosem zwłaszcza jeden z liderów zespołu Jack Holder (4 punkty). Czy w piątek uda się przygotować nawierzchnię zgodnie z oczekiwaniami zawodników gospodarzy?

- Zobaczymy. Pogoda na pewno nie ułatwia nam zadania. W tym roku odjechaliśmy u siebie cztery mecze i podczas dwóch pierwszych nawierzchnia była powtarzalna. Przed spotkaniem z Eltrox Włókniarzem Częstochowa sprawę skomplikowała nam ulewa, która spadła przed zawodami, a przed meczem z Wrocławiem ogromny upał. W takich warunkach trudno było utrzymać odpowiednią wilgotność. Teraz też jest bardzo ciepło, ale zrobimy wszystko by naszym zawodnikom tor pasował. Na pewno to już nie jest pora, żeby narzekać, tylko by brać się do ciężkiej pracy - powiedział Bajerski, który nie boi się o formę młodszego z braci Holderów.

Jack Holder miał pecha

Jack zawiódł nie tylko w meczu z Betard Spartą Wrocław, ale odpadł też z eliminacji do Grand Prix 2022, zajmując ledwie 9. miejsce w turnieju kwalifikacyjnym w Gorican. - To był tylko zbieg nieszczęśliwych wypadków. Zaczął te zawody dobrze, potem jednak przytrafiło mu się wykluczenie, wkradły się przez to nerwy i taki był efekt. Na pewno nie ma jednak żadnego kryzysu - zapewnił szkoleniowiec.

Mecz z Fogo Unią Leszno wydaje się dla torunian idealną okazją do zapewniania sobie utrzymania. Leszczynianie przyjadą do Torunia z mocno obolałym Piotrem Pawlickim, którego nadwyrężony w sobotę w Terenzano bark, może nie wytrzymać trudów spotkania. Na dodatek na wyciągnięcie ręki jest nie tylko wygrana, ale też bonus, bo w Lesznie Apator przegrał ledwie 4-punktami. - Na pewno każdy w Toruniu życzyłby sobie sięgnięcia po pełną pulę. Najpierw chcemy się jednak skupić na samym wygraniu meczu. Jeśli to się uda, to już nie będzie wielkich przeszkód, żeby powalczyć o bonus. Strata do odrobienia jest mała, ale zarazem duża. Nie ma co zaprzątać sobie nią głowy - zakończył Bajerski.

PGE EKSTRALIGA

EWINNER APATOR TORUŃ - FOGO UNIA LESZNO

Piątek (25 czerwca), godz. 20:30, transmisja Eleven Sports 1

APATOR: 9. Paweł Przedpełski, 10. Jack Holder, 11. Chris Holder, 12. Adrian Miedziński, 13. Petr Chlupac, 14. Kacper Makowski, 15. Krzysztof Lewandowski. Trener: Tomasz Bajerski.

UNIA: 1. Emil Sajfutdinow, 2. Janusz Kołodziej, 3. Jaimon Lidsey, 4. Jason Doyle, 5. Piotr Pawlicki, 6. Damian Ratajczak, 7. Kacper Pludra. Trener: Piotr Baron.

Sędziuje: Michał Sasień (Gdańsk).

Pierwszy mecz: 43:47.

Arkadiusz Adamczyk

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Relacja audio z każdego meczu Euro tylko u nas - Słuchaj na żywo!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje