Reklama

Reklama

Żużel. Tajemnica kontraktu Kubery. Jak Unia zażądała kasy, to Motor rozwiązał umowę

Jeszcze nigdy się tak nie zdarzyło, żeby jakiś klub podpisał kontrakt z zawodnikiem, a po kilku tygodniach go rozwiązał. Tak zrobił Motor Lublin z Dominikiem Kuberą. Najpierw pochwalił się, że ma zawodnika, a kiedy Fogo Unia Leszno zażądała ekwiwalentu za wyszkolenie, to wysłana do Ekstraligi Żużlowej umowa została rozwiązana.

Dominik Kubera miał klub i nie ma klubu. Na początku listopada Motor Lublin zaprezentował go jako swojego nowego zawodnik. Potem kopia kontraktu została wysłana do Ekstraligi Żużlowej, bo taka jest procedura. Następnym krokiem powinno być wysłanie powiadomienia o zawartej umowie do Fogo Unii Leszno. Tego Motor nie zrobił, a kiedy Unia pod koniec listopada wysłała żądanie zapłaty ekwiwalentu (obliczono go na 800 tysięcy złotych), to działacze z Lublina unieważnili umowę.

Reklama

Wyjaśnijmy, że wszystko odbyło się w zgodzie z regulaminem. Piszemy to, bo takiej sprawy dotąd nie było. Nawet w Unii, gdzie byli żywotnie zainteresowani rozwojem zdarzeń, dziwili się, że można kontrakt podpisać, a po kilku tygodniach rozwiązać bez konsekwencji. Dodajmy, że nie tylko można, ale i trzeba. Zwłaszcza jeśli chce się uniknąć sporów w Trybunale PZM.

Motor chcąc uniknąć zapłaty ekwiwalentu, musiał umowę unieważnić i podrzeć. Pozostawienie ważnego kontraktu w sejfie Ekstraligi Żużlowej oznaczałoby bowiem, że sprawa z automatu trafiłaby do Trybunału PZM i tam byłaby rozpatrywana. Oczywiście Fogo Unia nie miałaby szans na 800 tysięcy złotych, ale na jakieś pieniądze mogła liczyć. Maksymalnie nawet na 600 tysięcy złotych (za 5-letni kontrakt Kubery na lata 2015-19, gdzie w rubryce ekwiwalent niczego nie wpisano). Tymczasem Motor płacić nie chciał, a indywidualnych rozmów z Unią też nie chciał podjąć, bo prezes Jakub Kępa był urażony tym, jak została załatwiona sprawa wypożyczenia Jarosława Hampela. Miał pretensje o styl tamtych negocjacji.

Jakby nie spojrzeć Kubera jest teraz wolnym zawodnikiem. Fogo Unia maksymalnie straciła na tym 100 tysięcy, bo takie pieniądze tak naprawdę chciała, a podanie kwoty rzędu 800 tysięcy było tylko i wyłącznie reakcją na brak jakiekolwiek kontaktu ze strony Motoru. Jeśli chodzi o straty po stronie lubelskiej, to już jest jasne, że Kubera prędzej niż od 4. kolejki nie pojedzie, bo wtedy zostanie otwarte kolejne okno transferowe. Motor zaoszczędzi kasę, ale pojedzie trzy mecze w osłabieniu. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama