Reklama

Reklama

​Żużel. Szymon Woźniak wraca do Bydgoszczy. Telefon był tylko formalnością

Szymon Woźniak po kilku miesiącach przerwy ponownie pojawi się na bydgoskim owalu. Wychowanek miejscowej Polonii wystąpi w prestiżowym Kryterium Asów. - Spodziewałem się, że prezes Jerzy Kanclerz w pewnym momencie odezwie się do mnie - mówi.

Szymon Woźniak to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych wychowanków Polonii Bydgoszcz w historii. Reprezentant Polski już od kilku lat regularnie startuje w PGE Ekstralidze, a ponadto na swoim koncie ma między innymi tytuł indywidualnego mistrza Polski. Sympatyczny zawodnik nie zapomina jednak o Bydgoszczy, gdzie aktualnie mieszka. To właśnie tam ku uciesze fanów, w poniedziałek pojawi się ponownie na motocyklu. Organizatorzy Kryterium Asów postanowili przyznać mu jedno z kilku wolnych miejsc.

- Mogę powiedzieć, że spodziewałem się, że prezes Jerzy Kanclerz w pewnym momencie odezwie się do mnie. Wiadomo, że jestem wychowankiem bydgoskiej Polonii i każdy start na tym torze jest miłym akcentem zarówno dla mnie, jak i dla miejscowych kibiców. Cieszę się, że będę mógł wystąpić. Jest to początek sezonu i każdy start jest na wagę złota. Im więcej odjechanych okrążeń przed inauguracją ligi, tym lepiej. Myślę, że mój występ w Kryterium Asów niesie ze sobą same plusy - oznajmił żużlowiec w rozmowie z oficjalnym portalem zawodów.

Reklama

Spełnił marzenie z dzieciństwa

Zawodnik Moje Bermudy Stali od dziecka pragnął o starcie w tym prestiżowym turnieju i jak sam przyznaje, jest to dla niego swoiste spełnienie marzeń. - Już jako bardzo młody chłopak, mając około 12 lat czekałem na te zawody, które były zazwyczaj taką tradycyjną inauguracją sezonu, co najmniej jak dziecko na Boże Narodzenie. Zawsze traktowałem to jako "pierwszy dzień wiosny". Nie mogłem doczekać się tego turnieju. Najpierw oglądałem Kryterium Asów na trybunach, później łapałem się jako junior Polonii Bydgoszcz na rezerwowego. Raz udało mi się wystąpić jako pełnoprawny uczestnik tych zawodów. Nie pamiętam za bardzo mojego wyniku, ale wiem, że brałem w nich udział. Występ w kolejnej edycji nie będzie zatem moim debiutem.

27-latek w poniedziałkowej rywalizacji nie chce być tylko tłem dla pozostałych rywali, ale nie zamierza też zakończyć zmagań w karetce. - Raczej trzeba podejść do tego turnieju na luzie. Cel jest taki, aby dobrze się bawić i wyciągnąć jak najwięcej "feedbacku" z tych zawodów. Wynik nie jest aż tak istotny, choć wiadomo, że kiedy w czwórkę stajemy pod taśmą, to każdy chce zwyciężyć. W stawce większość zawodników jest doświadczonych, a oni raczej podchodzą do takich turniejów na początku sezonu ambitnie, ale z dystansem. Jesteśmy właśnie bardziej nastawieni na ocenę sprzętu, aniżeli na osiąganie czegoś za wszelką cenę. Wiadomo, że to jest początek sezonu i każdy raczej rozpatruje to w kategoriach loterii. Chodzi o to, żeby dobrze się bawić. Myślę, że to jest najważniejsze i abyśmy zakończyli zawody cało i zdrowo - zakończył.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje