Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra. Prezesi biją na alarm. Zabraknie karetek! Naprawdę?

- Pomysłowość niektórych działaczy nie zna granic. Żaden otwarcie nie powie, że nie ma kasy, tylko będzie czarował. Wcześnie była bajka, że przecież żużel jest dla kibiców. Teraz okazuje się, że może zabraknąć karetek, bo te wożą chorych na COVID-19. Prezesi, nie mieszajcie poważnego problemu z własną niekompetencją – pisze Dariusz Ostafiński, szef żużla na Interii w niedzielnej szybkiej kontrze.

Dariusz Ostafiński, Interia: Posłużę się ulubionym sloganem kolegów-dziennikarzy, którzy dostają drgawek na samą myśl, że mają, muszą podać źródło informacji i wtedy piszą: czytam w mediach. No to ja czytam w mediach, że może zabraknąć karetek i start ligi stoi pod znakiem zapytania. Tak się jednak jakoś dziwnie składa, że na brak karetek skarżą się ci, o których mówi się, że mogą mieć kłopot z dopięciem budżetu.

Kamil Hynek, Interia: Widzę, że mamy te same odczucia. A ruszyły treningi i na razie problemu jednak nikt nie zgłasza. Ciekawe, bo to jest martwienie się na zapas i od razu sobie pomyślałem, żeby jeden z drugim byli tacy hej do przodu w zimie przy podpisywaniu kontraktów. Wtedy trzeba było kalkulować, że może im zabraknąć, ale kasy w budżecie, a nie szaleć i teraz zasłaniać się karetkami.

Reklama

Ostafiński: Przyznam, że pomysłowość niektórych działaczy nie zna granic. Żaden otwarcie nie powie, że nie ma kasy, tylko będzie czarował. A to opowie bajeczkę o tym, że żużel jest dla kibiców, że trudno wyobrazić sobie mecze bez nich. A jak nie zadziała, to wyskoczy z karetką. I ciężko to komukolwiek krytykować, bo sytuacja w kraju poważna, bo ludzie umierają, do zdarzają się dni, gdy każda karetka i każda para rąk do pracy w szpitalu jest na wagę złota. Nie podoba mi się jednak takie granie na emocjach. Na dokładkę to wszystko ośmiesza ligę. I PGE Ekstraligę i eWinner 1. Ligę. Aż dziw bierze, że prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski podpisuje wielomilionowe kontrakty, mając w klubach partnerów, którzy dla ratowania własnego tyłka szkodzą wizerunkowo całemu produktowi.

Hynek: Mam taką zasadę, że z reguły nie odpowiadam na głupie zaczepki, bo to do niczego nie prowadzi. Nie będę też przytaczał przysłowia, które mi się z tym kojarzy, bo jest dość wulgarne, ale przypomina nieco walenie grochem o ścianę. I widzę, że z podobnego założenia wychodzą i władze ligi, lepiej sobie po prostu odpuścić dyskusje, bo ona jest pozbawiona sensu. Ciekawe, że w innych dyscyplinach nie ma problemu zabezpieczenia medycznego na meczach, a przecież też musi być. Polskie ligi piłkarskie grają po dwa razy w tygodniu, niektóre miasta mają po dwa kilka zespołów ligowych na szczeblach centralnych i spotkania się zazębiają, albo odbywają się w tym samym dniu.

Ostafiński: Najlepsze jest to, że my rozmawiamy o karetkach, ale tak naprawdę chodzi o pieniądze. Dlatego niektórzy prezesi szukają tematów zastępczych, byle tylko zrobić jakiś medialny nacisk na władze jednej czy drugiej ligi. I dobrze, że te puszczają to mimo uszu. Nie mam jednak wątpliwości, że jak zniknie ten temat, to pojawią się następne. Póki będzie nadzieja, część działaczy będzie walczyła o przełożenie startu ligi. W ten czy w inny sposób. Bo walczą już od listopada. Wtedy padło z ust jednego z panów hasło: renegocjacja i tak to sobie leci. Niemiej przejście od renegocjacji do karetki, to wielka sztuka.  

Hynek: Musisz zaktualizować słownik synonimów. Może niedawno termin karetka pojawił się w nim obok słowa renegocjacja. Ale może dobrym pomysłem byłoby postawienie takiej karetki w zimie, w trakcie listopadowego okienka transferowego pod budynkami klubowymi. Niektórym już wtedy przydałoby się parę zimnych okładów z lodu.

Ostafiński: Z pewnością. Natomiast dobrze, że prezesi są nieugięci, bo ktoś musi. Poza wszystkim smutne jest jednak to mieszanie poważnego problemu z własną niekompetencją. Tak swoją drogą, to jakiś czas pytałem szefa prywatnej firmy wynajmującej karetki, czy ekstraligowy klub rozliczył się z nim za sezon 2020. Nie odpowiedział, bo klub wpisał mu klauzulę zabraniającą ujawniania takich informacji. Szkoda, bo ja bym chętnie posłuchał, co z tą kasą. Zamiast tych niesamowitych historii z gatunku: co to będzie, co to będzie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje