Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra Ostafińskiego i Hynka. Złota Malina dla menadżera Motoru? Finał sukcesem tej drużyny

Dziś drugie finałowe starcie Sparta – Motor. Po remisie w Lublinie Sparta ma złoto na wyciągnięcie ręki, a Jacek Ziółkowski, menadżer Motoru jest dla kibiców tej drużyny wrogiem publicznym numer 1. – Nasz wspólny znajomy pisze, żeby mu dać Złotą Malinę – mówi Dariusz Ostafiński. – A ja się pytam, kto zawiózł Motor do finału. Czy to aby nie ten sam Ziółkowski – odpowiada Kamil Hynek.

Dariusz Ostafiński, Interia: Jacek Ziółkowski, menadżer Motoru, powiedział w wywiadzie dla Interii, że jeszcze Sparta nie jest mistrzem Polski, że jeszcze Motor powalczy. To słowa, bo fakty są takie, ze Grigorija Łaguty nie będzie, a Wiktor Lampart nie będzie mniej obolały niż w czwartek. Wiem, że to tylko sport, ale jeśli nikt nie zamknie liderów Sparty w ciemnym pomieszczeniu i nie wyrzuci klucza do rzeki, to według mnie Motor jest bez szans.

Kamil Hynek, Interia: A czy ty, gdybyś był menedżerem Motoru, to powiedziałbyś, że jedziesz po najniższy wymiar kary i odwalić pańszczyznę? No nie. Ziółkowski bawi się w psychologa, bo taka jest rola sztabów szkoleniowych. My możemy sobie dyskutować, że słowa Ziółkowskiego to farmazony, ale on w głębi też raczej nie wierzy w cud. Musi jednak podtrzymać w zawodnikach wiarę.

Reklama

Ostafiński: Sadząc po tym, co ludzie piszą, to pan Jacek chyba powinien wziąć krzyż i iść na Golgotę. Po pierwszym meczu zarzuca mu się taktyczny kryminał. Trzeba przyznać, że menadżer dolał oliwy do ognia mówiąc w nSport+, że nie wstawił Michelsena na 14. bieg, bo o nim zapomniał. Nasz wspólny znajomy mówi, że Ziółkowski to kandydat numer 1 do Złotej Maliny. Mam wrażenie, że ten 14. bieg będzie się ciągnął za Ziółkowskim równie długo, jak 13. bieg w Grudziądzu za trenerem Betard Sparty Dariuszem Śledziem. Czy słusznie?

Hynek: Te tłumaczenia były zupełnie niepotrzebne. Gdyby pan Jacek powiedział stanowczo: taka były moja decyzja, zamknąłby temat. A tak eksperci, kibice będą sobie teraz dorabiać ideologię i analizować słowa Ziółkowskiego. Błąd, nie błąd, nie popełnia ich ten, co nic nie robi. Słyszałem też opinię, że wystarczyła ZZ, rezerwy taktyczne i cały kunszt taktyczny pana Jacka legł w gruzach. To zbyt duże uproszczenie. Motor sam do finału się nie zawiózł. Ten Michelsen zamiast Hampela też niewiele by zmienił.

Ostafiński: Poza tym nie znamy wewnętrznych ustaleń kontraktowych klubów. Być może ktoś ma gwarancje startowe albo jakieś inne ustalenia, które wiążą menadżerowi ręce. Kiedyś jeden z nich opowiadał mi, że przyszedł do niego tata-menadżer zawodnika i powiedział, że oni mają gwarancję na trzy biegi w meczu. Ten menadżer zapytał: a to ja mam do 10. biegu stać i wypełniać program? Po meczu Motoru poszła informacja, że Hampel krzyczał na Ziółkowskiego, dlatego pojechał w 14. biegu. Menadżer to zdementował. Może Hampel wcale nie musiał krzyczeć, bo ma pewne rzeczy zapisane i zagwarantowane.

Hynek: Wyszłoby na to, że w Lublinie sami na siebie ukręcają bat, bo tam krzykaczy zawsze było od groma. Mówisz o Hampelu, jest Michelsen, który też słynie z trudnego charakteru, a rok temu był też krnąbrny Zagar. A może Ziółkowski zapomniał o Michelsenie, bo ten w Zielonej Górze odmówił mu rzekomo występu w biegu nominowanym i menedżer Jacek pomyślał, że on tak już do końca sezonu nie będzie się bawił w filantropa.

Ostafiński; Zmieńmy temat. Po pierwszym spotkaniu finałowym napisałem na Twitterze, że to był mecz bez historii i oberwałem po głowie. Spieszę wyjaśnić, że nie chodziło mi o brak emocji, bo na torze działo się dużo i pod tym względem było pięknie. Jednak Sparta miała to spotkanie od początku pod kontrolą i ten brak historii mi chodziło. Cóż, może źle dobrałem słowa, więc wyjaśniam i pragnę uspokoić tych, którzy zwątpili, wyrażając obawę, czy ja na pewno ten mecz oglądałem.

Hynek: Spokojnie, skoro Ziółkowski może popełnić taktyczny kryminał, to ty możesz popełnić słowny kryminał. Ale miło z twojej strony, że wzięło cię na odrobinę refleksji, chociaż podobno winny się tłumaczy (śmiech). Zgadzam za to się z tobą, że nie był to mecz, do którego będziemy wracać latami.

Ostafiński: To teraz poleciałeś Dryłą, bo to on rzucał w czwartek tego rodzaj bon-motami. Były też inne kwiatki, ale zostawmy to, bo nie mój cyrk nie moje małpy. Jakby nie spojrzeć Sparta była w tym roku najlepsza, a Motor sprawił największą niespodziankę. Swoją drogą, to Sparta była w tym roku pod dużym ciśnieniem, a za rok pod takim ciśnieniem będzie Motor. Idylla ze spółkami skarbu państwa wiecznie trwać nie będzie. Sezon 2022 może być dla Motoru wielką, ale i też ostatnią szansą na złoto.

Hynek: Życzę tego upragnionego złota Motorowi, bo byłaby to fantastyczna historia i powiew świeżości na samym szczycie tabeli. Pasowałoby przewietrzyć czwórkę ze starych, uznanych firm, jak Fogo Unia, Stal gdzie ten przesyt żużlem jest aż nadto widoczny. Marzy mi się w PGE Ekstralidze Ostrów i Krosno. Wtedy pełne trybuny mielibyśmy pewne jak w banku, to byłoby z korzyścią dla całego polskiego speedwaya. A co do Lublina, nie wiem, czy przed Motorem ostatnia szansa na złoto w najbliższym czasie, ale uważam, że o jakikolwiek medal już będzie ogromnym sukcesem. Odchodzi Buczkowski, dochodzi Drabik po rocznej przerwie, zostaje chimeryczny Hampel. Nie dam głowy pod topór, czy niebotyczny aktualnie poziom utrzyma Kubera. Chyba zbyt dużo równań z wieloma niewiadomymi tam się zapowiada.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje