Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra Ostafińskiego i Hynka. Motor nie powinien dostać Kubery za darmo

- Dla mnie jest chore, że Unia może nie dostać grosza za Kuberę. Jak mamy zachęcać kluby do szkolenia? W Lesznie to robią, wydają miliony, a na końcu okazuje się, że najlepsi juniorzy odchodzą od nich za darmo – uważa Dariusz Ostafiński, szef działu żużel na Interii.

Dariusz Ostafiński, Interia: Od kilku dni maglujemy temat Dominika Kubery. Piszemy, że nie pojedzie w trzech pierwszych meczach, bo Fogo Unia chce za niego ekwiwalent za wyszkolenie. Wszyscy raczej współczują zawodnikowi niż klubowi, a ja się zastanawiam dlaczego? To znaczy, też bym chciał, żeby Kubera jechał od pierwszej kolejki, ale wydaje mi się dziwne, że po trzeciej kolejce Unia nie dostanie ani grosza. Jakieś dziurawe te przepisy. I w żaden sposób nie chronią interesów klubów, które szkolą zawodników. A przecież od lat mówimy, że brakuje zdolnej młodzieży. Mamy więc taką Unię, która szkoli i pokazujemy jej, że nie warto. Na przykładzie Kubery widać, że lata inwestycji w żużlowca idą częściowo na marne.

Reklama

Kamil Hynek, Interia: Co ty za jakieś głodne kawałki opowiadasz. Jak nie warto, jakie na marne? Przecież Kubera miał spory wkład w złote medale DMP. Uważam, że to lepszy zwrot niż pieniądze. Ty wszystko musisz przeliczać na kasę. Ja to w ogóle twierdzę, że za to co Kubera zrobił dla Unii, powinien mieć ekwiwalent odpuszczony.

Ostafiński: Pewnie. Może jeszcze jakiś bon rabatowy na zakupy w Agromixie, firmie udziałowca Józefa Dworakowskiego, powinien dostać. Albo może prezes Piotr Rusiecki powinien od niego dożywotnio odbierać złom, bo akurat takie usługi świadczy. W ogóle, zanim się na dobre rozpędzisz, to wsłuchaj się w mój głos. Powiedziałem, że inwestycja poszła częściowo na marne. Myślę też, że źle to wszystko liczysz. Jakby to było takie proste, to każdy by szkolił, a jakoś tak się nie dzieje. A ty jeszcze kwestionujesz zasadność dawania szkolącym zachęty. Mówiąc o ochronie interesów, nie mam na myśli tego, że Motor ma zapłacić 800 tysięcy złotych. W ogóle nie mam żadnej kwoty na myśli. Bardziej chodzi mi o stworzenie mechanizmu. Ten, który mamy jest śmieszny, bo opiera się w istocie na dacie urodzin. Zawodnik kończy 22 lata i jest wolny. Tyle, że te urodziny różnie wypadają. Ciekawe, co byś opowiadał, jakby Kubera urodził się w październiku. Wtedy nie mógłby pójść do Motoru za darmo.

Hynek: Dobrze, że ty nie rościsz sobie praw do mnie albo do Kuby Czosnyki. Parę lat nas szlifowałeś. Tyle, że my wiek juniora już dawno skończyliśmy i może cię daty urodzenia zblokowały. Ja po prostu nie rozumiem, czemu klub sobie rości prawa do dorosłego konia. To tak jakbym mieszkał z rodzicami i chciał pójść na swoje, ale mama i tata upomnieliby się o kasę, jaką w mnie zainwestowali do wejścia w dorosłość. Przecież to jakiś absurd.

Ostafiński: Sport to biznes. Jeśli chcemy kluby zachęcać do szkolenia, to trzeba im dać jakąś marchewkę. Nie można mówić: inwestujcie, szukajcie, trenujcie, a końcu pokazywać im figę z makiem. Sądzę, że Unia, poza pieniędzmi kontraktowymi, zainwestowała w takiego Kuberę grubo ponad milion złotych. Teraz zostanie z tymi medalami, w które zawodnik miał wkład, ale i też z poczuciem niedosytu. Jak Motor nie podejmie rozmów i poczeka na 22. urodziny Kubery, to Unia nie dostanie ani grosza. Według mnie dziwnie to wygląda. Po prostu. A ciebie i Czosnykę wziąłem do Interii za darmo. Sam zwróciłeś uwagę, że szlifowałem wasz talent, więc to ja mam wasze zawodnicze karty i prawo do ekwiwalentu. Za mniej niż 100 tysięcy was nie puszczę. Takie odstępne.

Hynek: To twoim zdaniem, do kiedy za zawodnikiem powinien ciągnąć się ten ekwiwalent, bo brzmisz, jakbyś chciał Kuberę trzymać w Lesznie co najmniej do trzydziestki.

Ostafiński: O jakiej trzydziestce mówisz. Ja tylko zwracam uwagę, że datą graniczną nie powinny być 22. urodziny, bo one przypadają różnie. Jakby Kubera urodził się przed startem ligi, to w ogóle nie byłoby rozmowy o ekwiwalencie. To jest według mnie chore. Nie będę podpowiadał PZM, co ma zrobić, ale to powinno być uregulowane inaczej. Z korzyścią dla obu stron. Tak, żeby klub mógł zarobić, ale żeby z drugiej strony nie blokował. Ten przelicznik 120 tysięcy za rok to raczej kiepska sprawa. Chyba że klub potrafiłby jakoś udokumentować, że tyle wydał na konkretnego zawodnika. Idealnego rozwiązania pewnie nie znajdziemy, ale jakby tak ustalić, że cały sezon po ukończeniu wieku juniora jest objęty koniecznością zapłaty ekwiwalentu, to byłoby coś.

Hynek: Tak, a jakby Kubera był dziadem, to by Unia go wypchnęła sama, nawet nie prosząc, żeby coś jej skapnęło, byleby tylko się go pozbyć. Dla mnie takie przepychanki są strasznie słabe i nie dziwię się, że prezes Kępa weźmie Unię na przeczekanie. Sam bym podobnie uczynił.

Ostafiński: Strasznie się miotasz i dziwnie argumentujesz. Przecież to oczywiste, że wokół słabego Kubery nie byłoby tej dyskusji. Myślę jednak sobie, że skoro mamy już taką sytuację, to warto uporządkować pewne sprawy na przyszłość. Tak, żeby było jasne. Zawodnik kończy wiek juniora i w kolejnym jego klub może wziąć za niego kasę według sensownego, a nie wziętego z księżyca przelicznika. Niech ta Unia coś z tego szkolenia ma. Jasne, że nie 800 tysięcy, ale już 100, czy nawet 200, to byłaby chyba niezbyt wygórowana cena. Pomyśl, ile Motor musiałby wyłożyć, żeby samemu takiego Kuberę wyszkolić.

Hynek: Najpierw to prezes Kępa musiałby chyba zapłacić ekwiwalent za Romana Jankowskiego, trenera Unii, żeby sobie kogoś wychować. To, że wolą iść tam na łatwiznę, zauważyłem już dawno. Skoro tak trwasz na straży ekwiwalentu, to sensowniej wyglądałoby zaliczanie go, kiedy zawodnik prezentuje określoną wartość sportową. Przecież Kubera nie wsiadł od razu na motocykl i prezes Rusiecki nie powiedział do pana Dworakowskiego: Słuchaj Józiu: za tego chłopaka weźmiemy za parę lat potężne siano.

Ostafiński: Kłócisz się, a na końcu mówisz, że Motor idzie na łatwiznę. To ja ci powiem, że jak ktoś idzie na łatwiznę, to powinien zapłacić za coś, w co nie chce inwestować. Niech sobie Motor bierze juniorów innych klubów, ale nie może być tak, że Mateusz Cierniak przechodzi tam za 10 tysięcy, a Kubera za darmo, bo ktoś sobie wymyślił, że poczeka na jego 22. urodziny i będzie. Nie tak to powinno działać. Ciekawe co powiemy, jak nam zabraknie takiej Unii, bo do końca zniechęcimy ją do tego, by szkoliła?

Hynek: Czyli Cierniak za dychę droższy od Kubery, który będzie za darmoszkę. Musisz jednak przyznać, że prezes Kępa ma łeb do interesów. Nie rozumiem tylko, dlaczego mówisz, że kogoś zniechęcimy? Przecież Unia ma z tego wymierne korzyści. Seryjnie zgarnia złote medale DMP. Co jeszcze ci więcej potrzeba? Powiem ci w sekrecie, że w polskim żużlu nic bardziej prestiżowego nie wyciągniesz.

Ostafiński: Pewnie, zostawmy to jak jest. Gwarantuję ci, że zostawienie tej sprawy może się źle skończyć. Kto wie, może teraz Unia zacznie podpisywać takie kontrakty, że już żaden junior nie dostanie w tym klubie opieki, jeśli nie zgodzi się na zapisanie odstępnego rzędu pół miliona złotych. Rozumiem, że wtedy będziesz chwalił prezesa Rusieckiego. Powiesz, że ma łeb do interesów. A o panu Kępie powiesz, że mógł szkolić, zamiast płakać, że nie dostanie juniora za rozsądną cenę. Zostawiam cię z tym dylematem w niedzielne przedpołudnie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

------------------------------------------------ 

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje