Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra Ostafińskiego i Hynka. Czy Protasiewicz jest dla Falubazu kulą u nogi?

Piotr Protasiewicz to jedna z legend PGE Ekstraligi, a biegów ma na koncie więcej niż sam Tomasz Gollob. Protasiewicz ma jednak swoje lata, więc chcąc go wykorzystać do maksimum, trzeba zrobić mu taki tor, na którym będzie się dobrze czuł. Nie znaczy to jednak, że inni też będą się na nim dobrze czuli. – Może więc rację ma ekspert, który powiedział mi, że pan Piotr to kula u nogi Falubazu – zastanawiamy się w cyklu "Szybka kontra".

Dariusz Ostafiński: Filmy Hitchcocka zaczynały się przeważnie od trzęsienia ziemi. Z naszą rozmową też tak będzie. Usłyszałem od jednego ze znanych żużlowych ekspertów, że Piotr Protasiewicz stał się kulą u nogi RM Solar Falubazu Zielona Góra. Co ty na to? 

Reklama

Kamil Hynek: To zależy w jakim sensie? Krajowi zawodnicy są w cenie, więc pana Piotra do swojej drużyny brałbym w ciemno. 

Ostafiński: Chyba miałeś ciężką noc, bo wolno wchodzisz na obroty i mówisz ogólnikami. Nie pytaj, skąd wiem. Mignęło mi w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym stoisz nad torem żużlowym domowej roboty. Mówię o czymś w rodzaju planszy do gry, a nie o prawdziwym torze. Rozumiem, że pana Piotra byś wziął do tej drużyny, a ja pytam o poważne jeżdżenie. Bo z tą kulą nie chodzi o to, by dopiec mistrzowi, lecz o to, że jego angaż niesie za sobą pewne konsekwencje. Trzeba zrobić pod niego tor, trzeba mu dać dobry numer i tak dalej. Wiadomo, że pan Piotr ma swoje lata i trzeba mu stworzyć dobre warunki do zdobywania punktów. Dobre dla niego, co nie znaczy, że dla innych. Może jakby położyć na szali zespół z Protasiewiczem i bez niego, to ta druga opcja byłaby lepsza? 

Hynek: Przy deficycie krajowych zawodników dla mnie Piotr Protasiewicz to wciąż solidna forma. No i wychowanek. A wiesz, jak to dla mnie jest cenne. Z tym numerem bym nie demonizował. Chyba knujesz jakiś podstęp. 

Ostafiński: Ja i podstęp. Chyba mnie pomyliłeś z kimś innym. Staram się zmusić cię do myślenia. Rzucasz sloganami w stylu wychowanek, solidna firma i tak dalej, ale mnie to nie satysfakcjonuje. To wszystko wiem, ale chciałbym z ciebie wydusić, czy Falubaz zmuszony do robienia komfortu jazdy Protasiewiczowi więcej zyskuje, czy traci. Wiem, że w tym roku strony były na siebie skazane, ale może czas pomyśleć o czymś innym? Może ten ekspert, którego nazwisko zachowam dla siebie, ma rację? 

Hynek: Zacznijmy od tego, że wiekowego Protasiewicza nikt nie weźmie. Zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że to pan Piotr jest skazany na Falubaz, a nie odwrotnie. Bo umówmy się, to nie jest długoterminowa polisa ubezpieczeniowa tylko raczej kredyt chwilówka. A wychowanek to wychowanek. Uwierz mi, że jakby Kuba Jamróg w Tarnowie prezentował jako taki poziom, nie przeszkadzałaby mi jego metryka. 

Ostafiński: Nawet gdyby trzeba było zrobić taki tor i dać mu taki numer startowy, po którym reszta zespołu klęłaby pod nosem, a co gorsza nie mogłaby w pełni rozwinąć skrzydeł? Bo może jakby w Falubazie zrobić bilans zysków i strat, to te dobre wyniki pana Piotra są okupione dużo większymi stratami innych żużlowców. Może jakby dać fory Dudkowi, to drużyna bardziej by nam skorzystała? I o tym jest ta rozmowa o kuli u nogi. 

Hynek: Fory to znaczy? Lepszy numer startowy? Nie żartujmy. Klasa żużlowca zawsze się obroni. 

Ostafiński: Odpuszczę dyskusję w tym miejscu i powiem tylko, że już granie torem powoduje określone reperkusje. Jeśli robimy nawierzchnię pod starszego zawodnika, który musi mieć tor równy, jak stół, to jemu dajemy komfort, ale innym już niekoniecznie. A nade wszystko ułatwiamy zadanie rywalom. Oni wiedzą, jedzie Protasiewicz, więc będzie tak i tak. 

Hynek: Chyba menedżer Piotr Żyro nie myśli takimi kategoriami. Zresztą czemu ma robić tor pod Protasiewicza skoro w składzie ma jeszcze siedmiu innych zawodników. Czepiasz się pan? 

Ostafiński: Porozmawiaj sobie z zawodnikami Falubazu, to może wtedy zmienisz zdanie. A jeśli nie rozumiesz, że pan Piotr potrzebuje określonego rodzaju nawierzchni, by rozwinąć skrzydła, to chyba za dużo czasu spędziłeś wieczorem nad tą planszą. Nie wiem, czy tam rzucaliście z kolegami kostką, czy też stosowaliście zasady rodem z cymbergaja, ale na żużlu tak to nie działa. W tej waszej grze nawet 100-letni zawodnik będzie pasował do wszystkiego. W prawdziwym życiu to inaczej działa.

Hynek: Nie przesadzaj. Właśnie nas zdeprecjonowałeś i zjechałeś na funty. Taki jesteś cwaniaczek, to zapraszamy, nasz regulamin ma zaledwie pół kartki. Nie ma przepisu U-24. Same plusy.  

Ostafiński: Ja lubię się budzić wcześnie rano, a ty po ostatnim wieczorze na torze spóźniłeś się na naszą niedzielną pogawędkę. Co najmniej godzinę, za co czytelników serdecznie przepraszamy. Ta publikacja jest trochę opóźniona z winy redaktora Hynka. Zainteresowanych odsyłam na Facebooka pewnego tarnowskiego menedżera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje