Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra Ostafińskiego i Hynka. Co myślą zawodnicy, gdy dzwoni do nich prezes Motoru

Motor ma dobry skład, ale bez gwarancji na medal. Brakuje armaty. Czy gwiazdy nie chciały przyjść, bo bały się, że będą mieć do czynienia z prezesem, który mówi: nie mam kasy, a potem wyciąga milion na nowego zawodnika? O tym redaktorzy Dariusz Ostafiński i Kamil Hynek w cyklu Szybka kontra.

Ostafiński: Jaki błąd popełnił prezes Motoru Jakub Kępa? Gwiazdy nie kupił, kart w sezonie 2021 raczej rozdawał nie będzie. Nawet grozi mu to, że nie zrobi następnego kroku do przodu. Motor był szósty dwa lata temu, w tym roku piąty, a za rok znowu może być piąty. Unia, Włókniarz, Sparta i Stal na papierze wyglądają lepiej. To oczywiście moja opinia, więc wracam do pytania, gdzie prezes zawinił?

Reklama

Hynek: Prezesi GKM -u chyba chcieliby tak zawinić. Poniekąd prezes Kępa sam związał sobie ręce długoterminowymi kontraktami z Łagutą i Michelsenem i zakochał się w Hampelu, którego wygląda na to, nie odda za żadne skarby świata. To już są trzy pozycje. Swoją drogą czuję, że tego Michelsena by teraz wymienił na jakąś petardę. U24 musiał zapełnić, więc wychodzi na to, że miał jedną pozycję seniorską do obsadzenia. Tak sobie myślę, że Kępa właśnie będzie teraz bardziej ostrożny i jeśli nie namówi Zmarzlika to będzie grał jednorocznymi umowami. 

Ostafiński: Nie zgadzam się z tobą redaktorze. Co mają do rzeczy długoterminowe kontrakty i miłość do Hampela. Żeby było jasne Kubera na U-24 to dobry ruch. Wciąż jednak zostaje miejsce na mocną petardę. Krzysztofa Buczkowskiego szanuję, ale ma za sobą słaby rok i wiadomo, że po takim zakupie nie powiemy wow. Tu trzeba było Bartosza Zmarzlika. Poza wszystkim prezes Kępa chyba jednak nie przejmował się długoletnimi umowami, skoro kusił Emila Sajfutdinowa i Artioma Łagutę. Powiem ci coś, zasadniczo to Motor złych zakupów nie zrobił, ale nie ma w gronie nowych gwiazdy, nie ma też gwarancji na czwórkę i o to mi chodzi. A mając wielkie pieniądze, grzechem jest dreptać w miejscu, a tak może być. 

Hynek: Zasadniczo zgodzę się z tym, co kiedyś powiedziałeś i dodam coś od siebie. Zaufanie buduje się latami, ale można je zaraz zburzyć w sekundę. Prezes Kępa ewidentnie poczuł się za pewnie. Zrobił konkretne cięcia kontraktów, a do tego wsadził na konia Jamroga oraz Miesiąca, którym obrzydził żużel na kilka dobrych miesięcy. 

Ostafiński: I wreszcie mówisz do rzeczy, wyciągasz całkiem logiczne wnioski. Dotąd się mówiło wśród zawodników: nie chcę do Motoru, bo za daleko. Teraz mogli się zastanawiać: a co, jak mi obetną, co jeśli nie zrealizują wszystkich obietnic, wreszcie co, jak wprowadzą mnie w błąd. Prezes Kępa swoim zachowaniem w trakcie okna aneksowego w maju zrobił wiele, by z Motoru zrobić niezbyt komfortowe miejsce pracy. Nie twierdzę, że przy innym zachowaniu załatwiłby Zmarzlika. Uważam natomiast, że jak ktoś słyszy w słuchawce: cześć, tu Jakub Kępa, to od razu się zastanawia: czy moje gwarancje będą tyle samo warte to te, które dostał Jamróg. Czy też usłyszę: nie ma pieniędzy, a potem zrobię wielkie oczy, bo mimo braku kasy prezes kupi nowego zawodnika? 

Hynek: Ale to i tak jest zespół z potencjałem na duży wynik. Może nie na mistrzostwo, ale play-off i medal już na pewno. Zasadniczo powinieneś chyba Kubę Czosnykę wziąć na tę kontrę i wysłuchać jego argumentacji, bo to on w swoim wczorajszym tekście piał z zachwytu nad Motorem. Mnie bliżej do Ciebie. Ja jestem bardziej sceptyczny. 

Ostafiński: Tak myślałem, dlatego nie spytałem, czy się zgadzasz, ale gdzie prezes popełnił błąd. I chyba to sobie wyjaśniliśmy. Jest w Lublinie niezły zespół bez gwarancji, a gwiazdy jakoś nie chciały przyjść. Co tam jednak Motor, mówią, że najsłabszy jest Falubaz. Ty się chyba jednak z tym nie zgadzasz, bo coś o GKM-ie wspominałeś. 

Hynek: O Falubaz byłbym spokojniejszy, gdyby miał solidnego juniora. I tak jednak uważam, że dadzą radę. GKM jest drużyną z największym potencjałem do uwolnienia. Gdyby odrodzili się Pawlicki, Kasprzak, Bjerre dołożyłby coś ekstra, nie byłoby tragedii. Jednak tu znów mamy juniorską Saharę. Więc drogi kolego pewnie Cię zaskoczę, ale najmniejszy szał robi na mnie Apator. Osobiście nie czuję tego składu. Tam są same znaki zapytania i nie widzę ani jednego pewniaka do dwucyfrówki. Dla Lamberta rozbito bank, ale on miał dobre niecałe dwa miesiące. Nie mam jednak wciąż przekonania do Jacka Holdera. Nudy na dole tabeli tym razem nie będzie, ale najmniej zdziwi mnie kolejny spadek beniaminka. GKM stawiam do barażu. Falubaz z Zagarem, Frickiem, Dudkiem i Protasiewiczem to jest solidna podstawa, aby uniknąć baraży. No i trener Żyto pokazał, że u siebie potrafi przygotować powtarzalny tor, na który zawodnicy nie psioczą. To ważna umiejętność w czasach komisarzy.

Ostafiński: Rozgadałeś się na temat szans i fajnie. Możesz to robić, bo coś się na zabetonowanej od lat giełdzie ruszyło. Wszedł przepis o obowiązku posiadania zawodnika U-24 w składzie. Poza tym swoje zrobiły majowe aneksy. Zawodnicy urażeni cięciami zaczęli szukać nowych miejsc pracy i niektórzy je znaleźli. Dlatego teraz możesz snuć, opowiadać, analizować. Mówisz Apator. Niech będzie. Faktycznie z Doylem zamiast Chrisa Holdera byliby mocniejsi. Jednak każdemu można coś przyczepić. Wiesz, że GKM z tymi zawodnikami, których pozyskał, kilka lat temu byłby okrzyknięty królem polowania? 

Hynek: No właśnie dlatego piszę w ich przypadku o największych rezerwach. Bo tam naprawdę jest niezła paczka, tylko kwestia powrotu na dawne tory, a wtedy można pomyśleć o ciekawym wyniku. Podoba mi się też postawa prezesa Murawskiego. Nie mydli oczu, że ponownie zapukają do play-off. Mierzy siły na zamiary i zapobiegawczo powtarza, że będą bili się o utrzymanie. 

Ostafiński: Wierz mi, że inni też to mówią, tyle że po cichu. Swoją drogą, to GKM też popełnił jakiś błąd. Nadepnęli Artiomowi Łagucie na odcisk, obcięli mu kontrakt i już go nie ma. GKM nie zrobił tego błędu co Motor, ale zirytował zawodnika, który przez lata wybierał GKM zamiast innych ofert. Łaguta policzył sobie, że przez kilka lat odrzucania intratnych umów stracił ponad milion złotych. Uznał, że skoro tyle zrobił dla Grudziądza, to nie powinni mu zabierać. No i teraz ty mówisz, że mają skład, który tylko musi wrócić na właściwe tory. Nie bardzo w to wierzę, a poza wszystkim najpierw to oni muszą dojechać w jednym kawałku. Nie mam na myśli kontuzji, ale trudne charaktery. Pedersen, Pawlicki i Kasprzak, myślisz, że oni zdołają się porozumieć? 

Hynek: Ja wierzę w wersję, że Łaguta się w tym Grudziądzu już dusił. Wiecznie jechał w GKM-ie na pustych obietnicach, snach o potędze. Nie bardzo na przestrzeni lat coś z tym robiono. Rozumiem jego irytację, twierdzę, że w kwestiach finansowych by się dogadali. Sparta daje mu komfort walki o medale i to była główna karta przetargowa. A z tymi trudnymi charakterami wiesz, jak jest. Są wyniczki, jest atmosferka. Nie ma wyniczków, nie ma atmosferki. 

Ostafiński: To wiem, ale z tym Łagutą to mocno popłynąłeś. Rozumiem, że kupujesz ostatnie wypowiedzi kilku zawodników: ja nie zmieniłem klubu dla pieniędzy. Dlatego lepiej zakończmy, zanim mocniej się skontruję.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama