Reklama

Reklama

Żużel. Szybka kontra. Koniec Drabika w Sparcie? Oświadczenie jak rozwód

Maksym Drabik nie wytrzymał i napisał na Instagramie, co czuje i myśli. Można odnieść wrażenie, że zawiódł się na klubie, że ma pretensje do POLADY i wszystkich tych, którzy jego sprawę komentują. Kamil Hynek mówi o Drabiku ostrym, jak brzytwa. – A dla mnie oświadczenie oznacza, że drogi Sparty i Drabika na dobre się rozeszły – mówi Dariusz Ostafiński, szef żużla na Interii.

Dariusz Ostafiński, Interia: Jestem po lekturze oświadczenia Maksyma Drabika z Instagrama. Gdyby nie ostatnie zdanie, które mocno mnie niepokoi, to powiedziałbym, że czuję satysfakcję. Nie dalej, jak trzy dni temu rozmawiałem z zaprzyjaźnionym mecenasem i mówiłem: Drabik powinien udzielić wreszcie wywiadu i opowiedzieć nam swoją historię. Wywiadu nie było, ale sam Drabik wyciągnął z siebie bardzo dużo. "Zaufałem klubowi", "deklarowano mi, że sprawa zakończy się w połowie zeszłego sezonu", "infuzja wyniknęła z inicjatywy klubu", "jestem produktem, który się sprzedaje, kupuje i rzuca z kąta w kąt". Mam wrażenie, że dopiero teraz zaczyna się poważna dyskusja o tym wszystkim, co stało się w sprawie Drabika. Brakuje nam tylko riposty Sparty, jej działaczy.

Reklama

Kamil Hynek, Interia: Ups. Takiego Maksyma, ostrego jak brzytwa, to my chyba jeszcze nigdy nie dostaliśmy. A riposta będzie, jestem o to spokojny. Bo Sparta niewygodne dla siebie rzeczy komentuje zawsze. Zastanawia tylko ta infuzja, że wyniknęła z inicjatywy klubu. Maksym chyba otworzył puszkę Pandory. Nie wiem, czy to pierwsze i ostatnie oświadczenie, ale jak tak dalej pójdzie, to szambo może dopiero wybić.

Ostafiński: Ty zaraz uderzasz w dramatyczne tony, a ja lubię patrzeć na sprawę na zimno, bez emocji. Dla mnie to oświadczenie jest dowodem na to, że Drabik popełnił błąd, decydując się na powierzenie swojej sprawy klubowi. To Sparta zapłaciła za prawnika, więc logiczne jest, że najważniejszy był interes klubu. Drabik miał dwa wyjścia. Poddać się dobrowolnie karze lub samemu wynająć adwokata i ratować skórę. Pogodzenie interesu zawodnika i Sparty od samego początku było niemożliwe. Tak po ludzku rozumiem żal Drabika, ale takiego, nie innego finału, należało się spodziewać. I nie mówiłbym o otwieraniu puszek czy wybijaniu szamba. A Sparta zwyczajnie musi odpowiedzieć, bo żużlowiec postawił ją w niekorzystnym świetle. Czy słusznie? Zależy, jak spojrzeć na sprawę? Na miejscu Drabika, tak jak powiedziałem, plułbym sobie w brodę, że nie poszedł w rozwiązanie: bronię siebie sam.

Hynek: Mnie trochę śmieszy takie wybielanie się. Bo ktoś nas postawił w złym świetle, to musimy odpowiadać. Trzeba było wcześniej myśleć, a nie teraz próbować się bronić. Ok, Drabik też pewnie nie jest tylko pokrzywdzonym w tej sprawie i pewne rzeczy mógł przewidzieć, ale zdołał już na tyle poznać mechanizm działania Sparty, że tutaj liczy się na pierwszym miejscu klub, Już nie chcę przytaczać jednego powiedzenia, które chodzi po głowie, ale ono poniekąd zawiera się w tym porównaniu do produktu.

Ostafiński: Mówisz o jakichś mechanizmach Sparty, jakby nie wiem, co się tam działo. Nie ma żadnych mechanizmów Sparty, jest interes klubu, który w przypadku każdego klubu jest najważniejszy. Sparta wzięła prawnika, założyła pewną linię obrony i tyle. Nikt nie bronił Drabikowi wziąć sprawy w swoje ręce. Nie wiem, z jakiego powodu tego nie zrobił. Zresztą on popełnił kilka innych błędów w tej sprawie. Pierwszy i najważniejszy był taki, że nie odpowiedział błyskawicznie na korespondencję z POLADA. Gdyby to uczynił, byłaby szansa nawet na wsteczne TUE i skończyłoby się na pogrożeniu palcem. Teraz Drabik się dziwi, że POLADA tak ciśnie, a przecież on mógł w październiku wyjaśnić wszystko, dać odpowiedź i nie miałby dziś żadnego problemu.

Hynek: Nie wiedzieć czemu, ale czułem, że weźmiesz w obronę Spartę. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak strasznie spychasz na margines Drabika, a bierzesz w obronę Spartę. Drabik nie jest bez winy, ta chwila refleksji mogła przyjść wcześniej. Wygląda to tak, jakby Maksym tym oświadczeniem zrobił z siebie ofiarę. Ale jedna osoba na pewno cieszy się z powodu wbicia gwoździa w stronę Sparty. Michał Świącik już zaciera rączki. We Wrocławiu mosty popalone, to Częstochowa jawi się jako naturalna kolej rzeczy.

Ostafiński: Słowo wyjaśnienia. Nikogo nie bronię, ani nie ganię, a jedynie wyjaśniam, dlaczego to się tak musiało skończyć. Drabik po ponad roku zorientował się, że coś jest nie tak, a dla mnie od początku było oczywiste, że to się tak skończy. Sparta ma swój interes, Drabik swój. Żal mi oczywiście zawodnika, bo mógł uniknąć całego zamieszania, ale to jest też konsekwencja tej życiowej postawy, jaką wybrał. Odsunął na bok tych, którzy mogliby mu naprawdę pomóc, w chwili największej próby został sam. Szkoda, wielka szkoda. Żeby jednak nie przynudzać, to oczywiście zgodzę się z tobą, że inni mogą zacierać ręce. Dla mnie oczywistą konsekwencją oświadczenia jest rozwód ze Spartą.

Hynek: Wyratowałeś się. Przyjmuję te argumenty. Tylko że ewentualne dwa lata, jakich domaga się POLADA, to szmat czasu. Sam jestem ciekawy, jaką wersję Maksyma dostaniemy po tak długim okresie wyczekiwania. Nie zdziwię się, jednak gdy Maksymowi otworzą się szerzej oczy od cyferek pod kontraktem. Także Maksym głowa do góry, czekaj spokojnie, a karma do Ciebie wróci w tym pozytywnym znaczeniu ze zdwojoną siłą. Będzie co do garnka włożyć.

Ostafiński: Człowiek dojrzewa z wiekiem, uczy się na błędach, więc ja tylko mogę życzyć młodemu panu Drabikowi, żeby wyciągnął odpowiednie wnioski z tego, co się stało. Tak, żeby w przyszłości nie było już żalu i pretensji do osób trzecich. Ufam też, że Drabik sobie z tym wszystkim poradzi, że odnajdzie w sobie siłę, że przez ten ciężki okres jakoś przebrnie. To ostatnie zdanie z jego oświadczenia dziwnie brzmi.

Hynek: Kto z nas nie wbijał szpileczki w stronę byłego pracodawcy, niech pierwszy rzuci kamień. Chłopak jest młody, może coś w nim pękło, wylała się frustracja i tyle. Nie potępiałbym go za to. Polecałbym bardziej zaciśnięcie zębów i robienie swoje, bo jazda na motocyklu wychodzi mu najlepiej i w dwa lata nie zapomni, jak się skręca w lewo. Nie wiem też co zaszło między nim a ojcem - Sławomirem i nawet nie chcę wiedzieć, ale fajnie byłoby przeczytać, że doszło do ich pojednania i nie gryzą się jak Wojtek Szczęsny z tatą Maciejem.

Ostafiński: Pojednawczy Hynek, to dobry prognostyk na niedzielę. A swoją drogą, to przykład Drabika pokazuje, jak dla mnie jeszcze jedną rzecz - kluby powinny robić szkolenia medialne, tak żeby zawodnicy potrafili sobie radzić z otaczającą ich rzeczywistością.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje