Reklama

Reklama

Żużel. Szombierski jeszcze poczeka na wyrok

28 września w Sądzie Rejonowym w Rybniku miał zapaść wyrok w sprawie Rafała Szombierskiego. Nie zapadł. Były żużlowiec m.in. RKM/ROW-u Rybnik i Włókniarza Częstochowa, który w marcu zeszłego roku spowodował pod wpływem alkoholu wypadek drogowy i doprowadził do poważnego uszczerbku na zdrowiu 33-letniej wówczas kobiety, Beaty Leśniewskiej; jeszcze poczeka na decyzję sądu. Ten bowiem postanowił wznowić przewód sądowy.

Sędzia Krzysztof Fojcik uznał, że przed ogłoszeniem wyroku chce jeszcze uzupełniająco przesłuchać biegłego, który wcześniej wydał dwie opinie na temat zdrowia poszkodowanej. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 9 listopada.

Przypomnijmy. Po 15 miesiącach od tragicznego wypadku, w czerwcu 2021 roku ruszył proces byłego żużlowca. Rafał Szombierski (zgodził się na podawanie jego pełnych danych personalnych) usłyszał zarzut spowodowania wypadku, spowodowania zagrożenie życia innego uczestnika ruchu drogowego oraz nieudzielenia pomocy. Za oba te zarzuty grozi łączna kara 15 lat pozbawienia wolności. 39-latek od dnia popełnienia przestępstwa cały czas przebywa w areszcie. Prokuratora domaga się dla niego minimum 13 lat pozbawienia wolności. Obrona stara się o znacznie łagodniejszy wymiar kary.

Reklama

24 marca 2020 roku wracał samochodem ze spotkania z kolegą. Jak później wykazało badanie miał 2 promile alkoholu we krwi. Przed godz. 20:00 w Rybniku podczas manewru wyprzedzenia uderzył swoim volkswagenem touaregiem czołowo w jadącą z naprzeciwka kobietę prowadzącą mazdę. Beata Leśniewska jechała z Katowic do Rudnika pod Raciborzem by odebrać od siostry swoją 5-letnią córkę. 

Siła zderzenia była tak duża, że auto kobiety dachowało! Szombierski zbiegł z miejsca wypadku, nie udzielił pomocy kobiecie. Policjanci ujęli go dopiero kilkadziesiąt minut później. Wtedy kobieta w stanie krytycznym była już w drodze do Wojewódzkiego Szpitala nr 3 w Rybniku.

W szpitalu długo walczyła o życie. Dopiero 1 czerwca 2020 roku wybudziła się ze śpiączki. Jej dotychczasowe życie legło jednak w gruzach. Wciąż przechodzi żmudną rehabilitację, ale powrót do pełnej sprawności, o ile w ogóle nastąpi, zajmie jej długie lata.

Tu przeczytasz więcej o historii wypadku Beaty Leśniewskiej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje