Reklama

Reklama

Żużel. Świącik nie dał się ograć i zatrzymał Miśkowiaka. Problem może być jedynie z Lindgrenem (plusy i minusy)

Eltrox Włókniarz Częstochowa to na papierze jedna z najsilniejszych drużyn w PGE Ekstralidze. Trzeba się bardzo czepiać, aby doszukać się w tej drużynie słabszych punktów. My taki widzimy w osobie Fredrika Lindgrena. Szwed ma bowiem za sobą bardzo nierówny sezon.

PLUSY

Reklama

Przemyślane ruchy transferowe. Włókniarz był dość aktywny na żużlowej giełdzie. W klubie doszło do kilku roszad kadrowych, ale chyba wszystkie trzeba zaliczyć na plus. W zeszłym sezonie Rune Holta źle nie jeździł, ale kibice na pewno ucieszyli się ze sprowadzenia w jego miejsce Kacpra Woryny. Podobnie rzecz wygląda w przypadku zastąpienia Pawła Przedpełskiego przez Bartosza Smektałę. Gdy do tego dorzucimy silnego lidera, czyli Madsena, to mamy naprawdę mocną podstawę. W sumie nie mogło być inaczej, skoro w Częstochowie słychać głosy, że w sezonie 2021 sam awans do play-offów nikogo nie zadowoli. Ma być medal, a najlepiej złoty.

Zatrzymanie Świderskiego. Początkowo jego pozostanie nie było takie pewne, bo nowy menedżer Włókniarza umowę miał ważną tylko do końca rozgrywek 2020. Ostatecznie prezes Michał Świącik wypracował ponowne porozumienie ze Świderskim. A dlaczego to plus? Pan Piotr uchodzi za człowiek bystrego i znającego się na żużlu. W krótkim czasie będąc we Włókniarzu też pokazał się z dobrej strony. Chęć przedłużenia kontraktu wydawało się więc formalnością.

Utrzymanie silnej pary juniorów. Włókniarz za rok będzie miał jedną z najsilniejszych par młodzieżowych. Miśkowiak, Świdnicki, a do tego dobrze rozwijający się Kowalski. Jest kim straszyć rywali. Cieszyć może przede wszystkim przedłużenie umowy z Jakubem Miśkowiakiem. Na jego usługi czyhało bowiem wiele klubów. Częstochowianie nie dali się jednak ubiec. Niewykluczone, że to właśnie on będzie w sezonie 2021 największą gwiazdą spośród wszystkich młodzieżowców w całej lidze.

MINUSY

Lindgren największą niewiadomą. Wprowadzenie przepisu zawodnika U-24 sprawiło, że większość klubów PGE Ekstraligi na pozycji dwóch zagranicznych zawodników postanowiło na prawdziwe armaty. We Wrocławiu mamy Woffindena i Łagutę, w Gorzowie Vaculika i Thomsena, a w Lesznie Sajfutdinowa i Lidsey'a. Włókniarz pozostał wierny Madsenowi i Lindgrenowi. Klasy tego pierwszego nikt absolutnie nie podważa. Szwed to też uznana marka, jednak zeszły sezon pokazał, że o ile w cyklu Grand Prix żużlowiec potrafił się zmobilizować i walczyć z najlepszymi, o tyle w PGE Ekstralidze często bywał cieniem samego siebie. Bez wątpienia częstochowianie potrzebują tą lepszą wersję Szweda, jeśli chcą skutecznie bić się o medale. A trzeba dodać, że Lindgren od zawsze uchodził za zawodnika dość chimerycznego. Ciekawe, jak będzie tym razem.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | sport | Eltrox Włókniarz Częstochowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje