Reklama

Reklama

Żużel. Stal - Sparta: Wrocławski walec rozjechał Stal. Gorzowianie w takiej formie skończą bez medalu

Osłabiona Moje Bermudy Stal była tylko cieniem dla Betard Sparty Wrocław, który zwyciężyła w Gorzowie 42:30. Gospodarze byli co prawda zdziesiątkowani przez kontuzje, ale ich forma i tak nie napawa optymizmem przed zbliżającymi się play-offami. Lista problemów jest długa. W początkowej fazie meczu problemy miał sam mistrz Bartosz Zmarzlik.

Scenariusz tego spotkania można było przewidzieć już znacznie wcześniej, kiedy okazało się, że z powodu kontuzji nie pojedzie Szymon Woźniak i Wiktor Jasiński. Tegoroczny skład wicemistrzów Polski skonstruowany jest tak, że jeśli wypadnie któryś z kluczowych zawodników, to od razu robi się duży problem. W zasadzie było więc jasne, że trener Stanisław Chomski będzie często kreślił swój program meczowy szukając rozwiązań taktycznych. I tak też było. Liderzy, czyli Zmarzlik, Vaculik i Thomsen pojechali po sześć razy.

To jednak nie wystarczyło na Spartę. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że żadna z gwiazd Stali nie ustrzegła się błędów. Mistrz świata i kapitan drużyny miał dla przykładu trudne wejście w mecz. Zaczął od dwójki i jedynki, co w jego przypadku z pewnością nie jest codziennością. Podobne wpadki mieli też wcześniej wymienieni Vaculik z Thomsenem, co pozwala wysnuć tezę, że gorzowski tor niekoniecznie sprzyjał miejscowym zawodnikom.

Inna sprawa, że w Gorzowie z pewnością założyli przegraną z rozpędzoną Spartą, więc można było poeksperymentować. Wnioski? Na pewno taki, że jeśli kontuzje nie dopadną drużyny, to więcej w gorzowskich barwach nie wystąpi Marcus Birkemose. Rafał Karczmarz w tym roku nie zachwyca, jedzie słabo, ale jeszcze gorzej wygląda Duńczyk, czyli jego konkurent do pozycji zawodnika do lat 24. Jeśli ktoś liczył na nagły przełom w jego przypadku, to musiał się gorzko rozczarować.

Podobnie, jeśli mowa o młodzieżowcach Stali. Kontuzjowany jest Nowacki, Jasiński, więc gorzowianie musieli postawić na kompletnie nieopierzonych zawodników. Efekt? Pytlewski i debiutant Ralcewicz podjeżdżali pod taśmę tylko po to, aby spełnić wymóg regulaminowy. Obaj mają bowiem problemy z płynnym pokonywaniem łuków, nie wspominając już o jakimkolwiek punktowaniu na poziomie PGE Ekstraligi.

Jeśli więc Stal chce zdobyć w tym roku jakikolwiek medal, to musi doprowadzić do zdrowia kontuzjowanych zawodników i trochę bardziej popracować nad własnym torem, który nie stanowi dla drużyny wielkiego atutu. A Sparta? Można by powiedzieć, że to świetnie działająca maszyna do wygrywania, która nie ma w zwyczaju się zacinać. W Gorzowie trochę słabiej pojechał Tai Woffinden, ale za to świetnie tę lukę wypełnił Daniel Bewley. Poza wszystkim, gdyby spojrzeć w program meczowy, to nie znajdziemy tam słabych stron. Punktowali wszyscy równo, łącznie z juniorami.

Męczarnie Stali przerwał deszcz, który pojawił się nad stadionem chwilę przed startem biegu trzynastego. Sędzia odesłał zawodników do parku maszyn, a chwilę potem przerwał spotkanie. Trzy punkty pojechały do Wrocławia.

Reklama

Moje Bermudy Stal Gorzów - Betard Sparta Wrocław 30:42

Moje Bermudy Stal Gorzów
9. Marcus Birkemose - 1 (1,0,-,-)
10. Anders Thomsen - 7+1 (3,2,2*,0)
11. Martin Vaculik - 11 (2,1,3,2,3)
12. Rafał Karczmarz - 1 (0,0,1,-)
13. Bartosz Zmarzlik - 9 (2,1,3,3)
14. Oliwier Ralcewicz - 0 (d,-,0)
15. Kamil Pytlewski - 1 (1,0,0,0)

Betard Sparta Wrocław
1. Tai Woffinden - 4+1 (w,2*,1,1)
2. Gleb Czugunow - 5+1 (1,3,0,1*)
3. Artiom Łaguta - 7+1 (3,3,1*)
4. Daniel Bewley - 9+1 (2,2*,2,3)
5. Maciej Janowski - 6 (3,3,d)
6. Przemysław Liszka - 6 (3,1,2)
7. Michał Curzytek - 5+1 (2*,1,2)

8. Mateusz Panicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje