Reklama

Reklama

Żużel. Stal prawie spadła, na stadionie wybuchł pożar, chcieli im ukraść lidera. Historia dla Netfliksa

Po porażce na inaugurację prezes nie oszczędził nawet mistrza świata. Ten później powie: można wybaczyć, ale nie zapomnieć. Przyszły kolejne porażki, na stadionie wybuchł pożar, widmo spadku zajrzało Stali w oczy. W końcu jednak przyszło odbicie i serial zwycięstw, który dał finał i srebro. Były marketingowiec Stali Jacek Gumowski skomentował całość stwierdzeniem: historia dla Netfliksa.

Skoro Stal stworzyła swoją jazdą i tym, co działo się wokół klubu historię na serial, to podrzucamy gotowy szkic scenariusza z krótkim opisem odcinków pierwszego sezonu. Tytuł? Jak hartowała się Stal? Z nieba do piekła? To już lepiej niech filmowcy ruszą głową. Cisza, kamera, akcja, start! 

Odcinek pierwszy - prezes nie oszczędził mistrza

Reklama

Inauguracja. Stal w hicie kolejki jedzie z obrońcą tytułu. Dostaje baty w meczu bez historii. Prezes Marek Grzyb nie jest zadowolony. W męskich słowach tłumaczy zawodnikom, że nie takiej postawy się spodziewał. Dostaje się nawet mistrzowi świata Bartoszowi Zmarzlikowi, który słyszy, że zamiast grać w reklamach, powinien się skupić na treningach. 

Odcinek drugi - dajcie nam głowę trenera

Męska rozmowa nie przynosi skutku. Drużyna jedzie coraz gorzej. Przegrywa nawet z outsiderem z Rybnika. Decydujące punkty dla ROW-u zdobywa niechciany w Stali Kamil Nowacki. Wygrywa ważny bieg z Szymonem Woźniakiem, który ma fatalne wejście w sezon. W sumie gorzowianie przegrywają sześć spotkań z rzędu, a kibice domagają się głowy trenera Stanisława Chomskiego. 

Odcinek trzeci - i wtedy wybuchł pożar

Mecz z Włókniarzem w Gorzowie. To miało być spotkanie na przełamanie. Po dziesięciu biegach Stal prowadzi, ale wtedy na stadionie zapaliła się rozdzielnia i zgasło światło, a z dmuchanych band uleciało powietrze. Spotkanie trzeba przerwać. Stali grozi walkower. Komisja Orzekająca Ligi lituje się jednak nad klubem, podejmując rozwiązanie w zgodzie z duchem sportu - będzie powtórka, ale nie od razu, bo awaria prądu wyłączy obiekt w Gorzowie na ponad miesiąc. 

Odcinek czwarty - pojawienie się "Kangura"

Drużyna zawodzi, więc Stal postanawia skorzystać z regulaminowej nowinki o możliwości zatrudnienia gościa z niższej ligi. I tak do Gorzowa przychodzi Jack Holder. Zawodnik szaleje na torze, stając się drugim liderem zespołu obok Bartosza Zmarzlika. W Stali są nim tak zachwyceni, że zaczynają go kusić kontraktem na kolejny sezon. Klub zaprzecza, ale Holder przyzna publicznie, że dostał propozycję. Niesmak w Toruniu. Apator pożyczył Stali Holdera za grosze, więc tam uważają zachowanie gorzowskiego klubu za wielce nieetyczne. 

Odcinek piąty - sierpniowy maraton

Gdy wszyscy zdążyli stracić nadzieję, przyszedł sierpień i początek wspaniałej serii Stali. Po sześciu wygranych z rzędu drużyna zapewnia sobie utrzymanie, ale nie jest też bez szans na play-off. Z pomocą przychodzi Włókniarz, który przed meczem ze Stalą wykonuje na torze prace torowe. Efekt? Nawierzchnia nie nadaje się do jazdy. Stal dostaje punkty walkowerem. 

Odcinek szósty - wrocławska pieczęć

Dzięki walkowerowi Stal jest jedną nogą w najlepszej czwórce drużyn. Trzeba jeszcze tylko zdobyć jakiś punkt we Wrocławiu, w meczu z Betard Spartą. Gospodarze nie dają za wygraną, po 11. biegu mają 10 punktów przewagi, a to oznacza brak Stali w finałach. Gorzowianie rzutem na taśmę dokonują cudu. Wygrali cztery wyścigi z rzędu. Stal pokazuje, że niemożliwe nie istnieje. 

Odcinek siódmy - to jest Sparta, ale to jest Stal

Sparta kolejny raz staje na drodze Stali w walce o medale. Tym razem stawką jest awans do finału. We Wrocławiu Sparta wygrywa, ale zyskuje tylko 2-punktową zaliczkę. W rewanżu Stal narzuca niesamowite tempo i wygrywa 55:34. Gorzowianie wchodzą do finału w wielkim stylu. A tam już czeka na nich Fogo Unia Leszno. 

Odcinek ósmy - porażka i zakupy

Stal nie daje rady Unii, ale w Gorzowie i tak są szczęśliwi. Przecież po kilku kolejkach byli jedną nogą w pierwszej lidze. Każdy marzył o utrzymaniu, awans do play-off nawet się nikomu nie śnił. Stal przegrywa z Unią, ale od razu rusza na transferowe zakupy, by lepiej otworzyć sezon 2021. Klub ogłasza pozyskanie Martina Vaculika, który ma być drugą, obok Zmarzlika, armatą zespołu. Zmarzlik zostaje po podpisaniu rekordowego kontraktu na 2,8 miliona złotych. Nie skusił go Motor Lublin, choć naprawdę mocno się starał, a część mediów pisała, że prezes Motoru oferował nie tylko kasę, ale i awionetkę, którą zawodnik mógłby latać na treningi i mecze do Lublina.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama