Reklama

Reklama

Żużel. Stal Gorzów kupiła sześć punktów ekstra i atmosferę w drużynie. Martin Vaculik kosztuje, ale może dać złoto

Przejście Martina Vaculika z RM Solar Falubazu Zielona Góra do Moje Bermudy Stali Gorzów to jedna z największych bomb transferowych tej jesieni. Ze Słowiakiem w składzie wicemistrzowie Polski spróbują powalczyć o złoto. - To dobry ruch. Poprzeczka będzie podniesiona nieco wyżej - mówi nam legenda klubu, Bogusław Nowak.

Martin Vaculik ma być brakującym elementem całej układanki w Moje Bermudy Stali Gorzów. Zdaniem Bogusława Nowaka, byłego zawodnika tego klubu, transfer Słowaka otwiera szansę na powalczenie o Drużynowe Mistrzostwo Polski. - To bardzo dobry ruch. Od początku zresztą mówiło się, że jego odejście sprzed dwóch lat było błędem klubu. Słowak bez wątpienia będzie więc nie tylko wzmocnieniem potencjału zespołu, ale to także dobry duch drużyny. On umie współpracować i budować atmosferę. Wszyscy w Gorzowie dobrze poznali go z tej strony - twierdzi nasz rozmówca.

Reklama

- Możemy mówić o optymizmie. Poprzeczka na pewno zostanie podniesiona nieco wyżej, choć pamiętajmy, że Stal to wicemistrz Polski - dodaje nasz rozmówca, a my liczymy na szybko, że gorzowianie średnio w każdym meczu powinni być do przodu nawet o sześć punktów. Słowak w sezonie 2020 średnio zdobywał w meczu ponad 10 "oczek". Gdyby założyć, że w drużynie zmienia Nielsa Kristiana Iversena (transfer do Unii Tarnów), którego zdobycze średnio wynosiły nieco ponad 3,5 punktów w spotkaniu, to szybko zauważymy dużą zmianę jakościową. Podobna różnica jest w przypadku Krzysztofa Kasprzaka (MrGarden GKM Grudziądz), który też pożegnał się ze Stalą. Na jego tle Vaculik również wygląda znacznie lepiej. W tym wypadku różnica sięga blisko 6 punktów. 

Z jednej strony można by powiedzieć, że gorzowianie mają teraz wszystko, aby zdetronizować Fogo Unię. Zaś z drugiej w środowisku słyszymy opinię, że żużlowi działacze nie uczą się na błędach sprzed lat, a złoto znów trafi do Leszna. Chodzi bowiem o to, że nie sztuką jest wzmocnić swój zespół, ale przede wszystkim osłabić najgroźniejszego rywala. Idąc tą terminologią, w Stali mogą mieć satysfakcję z jesiennych ruchów transferowych, ale z drugiej strony nie zmieniły one znacząco szans klubu na mistrzostwo Polski. Faworytem kolejnego sezonu ma być bowiem znów Unia. Oczywiście to tylko teoria i luźne rozważania, choć trudno nie odnieść wrażenia, że coś w tym jest. Od czterech lat mamy co roku okres transferowy, wzmocnienia klubów, a na koniec i tak najlepszy jest zespół z Leszna.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Moje Bermudy Stal Gorzów | PGE Ekstraliga | Martin Vaculik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje