Reklama

Reklama

Żużel. Słowo Frątczaka na niedzielę. Trener Polonii Bydgoszcz odpiął wrotki, a Tarasienko uważa się za pępek świata

- Obserwowałem w telewizji, co wyrabia w parkingu Wadim Tarasienko, jak rozpycha się na odprawach łokciami... przepraszam, ale machaniem rękami nie buduje się autorytetu. Przestawianie ludzi tylko dlatego, że ktoś się uważa za lidera i pępek świata w drużynie? Słabe to panie Tarasienko.- pisze w swoim najnowszym felietonie dla Interii Jacek Frątczak


Nie można przejść obojętnie obok weekendowych turniejów Grand Prix we Wrocławiu. Bardzo wymagające zawody dla wszystkich uczestników. Dodatkowo na diametralnie różnych nawierzchniach, o czym świadczą chociażby decyzje sprzętowe i wypowiedzi Taia Woffindena. Sobota była dowodem na to, że obecny żużel nie lubi przyczepnych nawierzchni. To efekt charakterystyki silników i ciężkości szprycy.

Wrocławska dwudniówka była kapitalną reklamą czarnego sportu na najwyższym, światowym poziomie. Nawet najwięksi koneserzy i malkontenci znaleźli na pewno coś dla siebie. Nie było osoby, która po obejrzeniu zwłaszcza sobotnich zawodów, nie wyszłaby ze Stadionu Olimpijskiego usatysfakcjonowana. A finał to już była wisienka na torcie. Wielkie ukłony po sam pas dla Bartka Zmarzlika, bo nie dość, że zgarnął we Wrocławiu fulla, wygrał dwa razy, to w pięknym stylu wrócił do walki o trzeci z rzędu tytuł IMŚ. Czego mu serdecznie i z całego serca życzę.

Reklama

Do beczki miodu wrzucę łyżkę dziegciu. Trzy dni ścigania jest niesamowicie wyczerpują nie tylko dla sprzętu, ale i samych zawodników. Taki zmęczeniowy hat-trick ekstremalnie obciąża przede wszystkim psychikę. Odpoczynek w niedzielę bardzo pożądany...

Dużo działo się wczesnym popołudniem w Bydgoszczy. Kilka wniosków jest niestety negatywnych i rzutują w stronę gospodarzy. Życzę Grześkowi Zengocie szybkiego powrotu do zdrowia, ponieważ sezon ma wybitnie nieszczęśliwy.

Abramczyk Polonia przegrała na błocie z Cellfast Wilkami i chyba wypisała się z walki i play-off. Z jednej strony szkoda, z drugiej jestem zażenowany postawą Wadima Tarasienki który po jednym z wyścigów ruszył z pretensjami do juniora Nikodema Bartocha. Tego typu zachowania trzeba piętnować. Zdarzenie na torze nie może wpływać na takie postepowanie.

Obserwowałem w telewizji, co wyrabia w parkingu Wadim, jak rozpycha się na odprawach łokciami... przepraszam, ale machaniem rękami nie buduje się autorytetu. Przestawianie ludzi tylko dlatego, że ktoś się uważa za lidera i pępek świata w drużynie? Słabe to panie Tarasienko.

Złych wiadomości dla Tarasienki jest więcej. Chłopak źle trafił. Tak się składa, że znam się niemal od urodzenia tatę Nikodema. W latach 90 miałem z nim okazję uprawiać jeden ze sportów walki. Do dzisiaj jest trenerem, dlatego pół żartem pół serio taka drobna rada dla Wadima: lepiej proszę niech nie ryzykuje zwarcia z teamem Nikodema...

Zirytowała mnie trochę wypowiedź trenera Polonii - pana Lecha Kędziory, którego znam od lat i tylko z dobrej strony.  Ewidentnie zjadły go nerwy. Czasami warto ugryźć się w język i zapanować nad wypowiedzią. Trener Lech, po przerwanym z powodu opadów deszczu i pogarszających się warunków (błoto po pas) przed biegami nominowanymi meczem, odpiął wrotki i rzucił do kamery nsport+, że na żużlu nie ścigają się przecież ministranci tylko ludzie z charakterem. Czyli z góry sugeruje, że ministrant to człowiek bez charakteru ??? Porównanie na każdej płaszczyźnie nietrafione.

Ministranci mają powody, aby poczuć się urażeni. Kluby mają do dyspozycji media społecznościowe i za ich pośrednictwem pan Leszek powinien tę wypowiedź skorygować, albo przeprosić za chybiony komentarz. Wszak to słowa na niedzielę...

A nad ewentualnym brakiem czwórki dla Polonii będę mimo wszystko ubolewał, bo to klub, który po awansie, miał wszelkie atrybuty, aby stać się w sezonie 2022 drugim Motorem Lublin. Wyposzczone środowisko jeśli chodzi o żużel w najlepszym ekstraligowym wydaniu, świetna infrastruktura, znakomity tor do ścigania i kolejka chętnych, aby po awansie wrócić do Polonii. Proszę wybaczyć, nie będę wymieniał nazwisk, które już dzwoniły do prezesa Jerzego Kanclerza, ale lista robi naprawdę wrażenie. Walcz Polonio! 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje