Reklama

Reklama

Żużel. Słowo Frątczaka na niedzielę: To prezes Grzyb robi kibicom wodę z mózgu. Deprecjonuje ich poziom intelektualny (felieton)

W swoim najnowszym felietonie Jacek Frątczak rozprawia się z kontrowersyjną wypowiedzią prezesa Moje Bermudy Stali Gorzów. - Szef klubu - Marek Grzyb sugeruje, że nie będzie żadnych problemów z wpuszczeniem fanów na trybuny. Wydaje mi się, że prezes deprecjonuje poziom intelektualny kibiców, że sympatycy czarnego sportu są odklejeni od rzeczywistości. Nie mają w domu telewizorów, nie oglądają wiadomości, nie widzą, co to jest pandemia, albo lockdown.


Reklama

Ze zdumieniem przeczytałem wypowiedź prezesa Moje Bermudy Stali Gorzów - Marka Grzyba dla portalu WP SportoweFakty. Przytoczę od razu moje ulubione cytaty: Nie róbmy wody z mózgu kibicom, cała dyskusja na temat przełożenia ligi wpływa negatywnie na sprzedaż karnetów.

Czyli pan Grzyb uważa, iż informacje o tym, że nie będzie kibiców na stadionach nie są w tej chwili ani wiarygodne ani stuprocentowe. W związku z tym będzie to oddziaływać na poziom dystrybucji całosezonowych wejściówek.

Oniemiałem i zrobiłem wielkie oczy. Prezes Grzyb jawi się jako człowiek, który wyszedł z biznesu, teraz realizuje się w sporcie, a pewnie za niedługo pójdzie w politykę. Panie Marku, to nie kto inny tylko pan sam próbuje robić wodę z mózgu kibicom.

W mojej ocenie szef Stali sugeruje, że nie będzie żadnych problemów z wpuszczeniem fanów na trybuny. A ja jeżeli mam wątpliwości, że mogę sprzedać jakąś usługę, po prostu jej nie sprzedaję. Wydaje mi się, że prezes deprecjonuje poziom intelektualny kibiców, że sympatycy czarnego sportu są odklejeni od rzeczywistości. Nie mają w domu telewizorów, nie oglądają wiadomości, nie widzą, co to jest pandemia, albo lockdown.

Prezes Grzyb jak mantrę powtarza, że do marca należy poczekać z ferowaniem wyroków. To mam dla niego uczciwe rozwiązanie. Panie Marku, proszę poczekać też do marca ze sprzedażą karnetów. Proszę poczekać na rozstrzygnięcia rządowe. Wówczas będzie mógł wyjść z rozsądną ofertą. Przecież nie ma obowiązku regulaminowego kolportażu wejściówek w przód. Ale łatwo się domyślić, że jest taka potrzeba, bo budżet klubu obejmuje przychód z karnetów.

Najprościej rzecz ujmując w jego słowach brakuje logiki i konsekwencji. Naciskamy na Speedway Ekstraligę, żeby wynegocjować od telewizji rekordowy kontrakt z tytułu praw, chcemy większej determinacji w zakresie pozyskiwania sponsorów, gdzie to kluby są beneficjentami partnerów głównych jak np. PGE, a z drugiej strony grzmimy o przesunięcia ligi i jednocześnie powinniśmy się wstrzymać z dyskusją na ten temat do marca?

Sternik Stali twierdzi, że media robią niepotrzebny szum i to mu przeszkadza w sprzedaży. Drogi Panie Marku, hipotetycznie, w jaki sposób nabywając dzisiaj karnet na spotkania pana zespołu dostaję gwarancję, że wejdę na Jancarza? I proszę następnym razem nie odwracać kota ogonem.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama