Reklama

Reklama

Żużel. Słowo Frątczaka na niedzielę: Kalendarz ma znaczenie, ale prędkość mieć trzeba. Na pierwsze wnioski przyjdzie czas

- Aktualnie nie wolno wyciągać daleko idących wniosków, wszyscy minimum muszą pojechać każdy z każdym i wówczas poznamy jaką siłą dysponują poszczególne zespoły. W przypadku trenera Żyto zalecałbym trochę więcej spokoju i więcej wiary w zespół. Porażka na własnym torze oczywiście boli, natomiast trzeba myśleć pozytywnie – pisze w swoim najnowszym felietonie Jacek Frątczak.

Wraz z każdą kolejną rundą i każdym kolejnym meczem zyskujemy coraz więcej informacji na temat poszczególnych drużyn. Nie chcę odnosić się do konkretnych zespołów i wyników spotkań, tylko udowodnić pewną perspektywę. Chciałbym postawić tezę, że większość spraw w tym roku o tym kto zajmie które miejsce w rundzie zasadniczej rozstrzygnie się dla niektórych na torze... w Grudziądzu.

GKM wygrał już chociażby z Wrocławiem. Co prawda był to triumf bardzo szczęśliwy, związany też z decyzjami podejmowanymi przez sztab szkoleniowy Sparty. Są też ligowe zaskoczenia. Na przykład przegrana Unii u siebie z Gorzowem. Kolejną sensacją okazała się porażka Sparty we wspomnianym wcześniej Grudziądzu.

Reklama

To co się wydarzyło w Grudziądzu między GKM-em a Spartą może być brzemienne w skutkach szczególnie w kontekście tego co stało się w piątek w Zielonej Górze. Falubaz tą porażką bardzo mocno skomplikował sobie sytuację utratą dużych dwóch punktów w spotkaniu. Spotkaniu domowym.

W środowisku funkcjonowała opinia, że zielonogórzanom będzie sprzyjał swój własny tor. Ja z kolei mówiłem wielokrotnie, że atut własnego toru jest wtedy, kiedy wygrywa się mecze. Jak się z kolei przegrywa, to już pojawiają się komentarze, że nie było atutu własnego toru i ciężar spada na te osoby, które odpowiadają za przygotowanie nawierzchni.

Proszę zwrócić uwagę na to, że trener Żyto przed meczem powiedział, że tor jest przygotowany tak jak chcieli gospodarze. Natomiast po spotkaniu okazuje się, że Matej Zagar mówi, iż miał problem z dopasowaniem się do nawierzchni. Patryk Dudek z kolei twierdzi, że dopiero w ostatnich biegach połapał o co chodzi. W mojej ocenie problem wcale nie leży w torze. Problem jest w tym, że rywal był po prostu dobrze dysponowany. Przecież to sport. Tu też goście mają prawo wygrać.

Czytałem również wypowiedź trenera Żyto i według mnie w jego ocenę zespołu wkradła się jakaś niepewność. Jestem zaskoczony, iż w kontekście meczu z Gorzowem nie powiedział tego, że jadą o zwycięstwo, tylko oznajmił wprost, że drużyna postara się postawić rywalowi. Tutaj trzeba twardo. Trener i cały sztab szkoleniowy musi wierzyć w swoją drużynę i wypowiedź powinna być jednoznaczna - jedziemy po zwycięstwo. Więcej wiary w swoich zawodników i cały zespół, który z takim trudem budowało się jesienią. Wszak za pasem derby i to u siebie!

Popatrzmy sobie na atmosferę w Falubazie po porażce z Lublinem, a jaki jest klimat w Toruniu po zwycięstwie nad Grudziądzem. Oba zespoły sportowo są w mojej opinii na podobnym poziomie sportowym, w związku z tym kalendarz ma naprawdę duże znaczenie. Wspomniana przeze mnie wypowiedź Piotra Żyty wynika tylko i wyłącznie z domowej porażki. To zawsze boli. Jeżeli drużyna pokonałaby rywala, wówczas nastawienie trenera byłoby zupełnie inne.

Aktualnie nie wolno wyciągać daleko idących wniosków, wszyscy minimum muszą pojechać każdy z każdym i wówczas poznamy jaką siłą dysponują poszczególne zespoły. Zalecałbym trochę więcej spokoju i przede wszystkim większej wiary w zespół. W Grudziądzu też nie wszystko stracone. Za (M)iesiąc liczymy na wyższe temperatury...

Ps. Najszczersze wyrazy współczucia Dla Dominika...

Jacek Frątczak

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje