Reklama

Reklama

Żużel. Skąd Moje Bermudy Stal wzięła kasę na gwiazdorskie kontrakty?

Podwyżka dla Bartosza Zmarzlika, Szymona Woźniaka i Andersa Thomsena, kontrakt z górnej półki dla Martina Vaculika. Moje Bermudy Stal za same podpisy wyłożyła około 3 milionów. Skąd wzięła na to pieniądze? Pomogła tarcza antykryzysowa, ale nie tylko.

Moje Bermudy Stal podpisała gwiazdorskie kontrakty, a przecież mówimy o klubie, który dwa lata temu mocno oszczędzał na zawodnikach, i wciąż ma do spłacenia kredyt. Na dokładkę w tym roku szalał koronawirus, więc wpływy z dnia meczu nie były tak znaczące, jak w poprzednich latach. Inna sprawa, że akurat gorzowianom COVID-19 aż tak bardzo nie zaszkodził, a wręcz pomógł. Jednak po kolei. 

Reklama

Zacznijmy od tego, że Stal zamknęła sezon 2020 zyskiem. Z kilku powodów. Raz, że w maju mocno obcięto zawodnicze kontrakty. Obniżki były na tyle rekordowe, że był wśród zawodników płacz. Klub z jednej strony obciął, a z drugiej skorzystał z pomocy w ramach tarczy antykryzysowej. Stal w ramach pomocy od rządu dostała 750 tysięcy złotych. Do tego dodajmy, że miasto nic nie obcięło z tegorocznej dotacji i przelało na konto Stali 2,5 miliona złotych. Klub zarobił też co nieco na Grand Prix. Przede wszystkim, nie tracąc dobrej umowy z Eneą, która była podpisana na Memoriał Edwarda Jancarza. Ten ostatecznie nie doszedł do skutku, ale koncern zgodził się przepisać kontrakt na Grand Prix. 

Paradoksem jest, że Stal wyszła obronną ręką z ograniczeń dotyczących liczby widzów na stadionie. Sprzedała loże i to wystarczyło. Przychód z tego tytułu wyniósł około 1,3 miliona złotych, wliczając VAT. Roczne wydatki związane z obsługą meczów na całym stadionie (w tym ochrona, catering, osoby funkcyjne) zwykle wynoszą pół miliona. W związku z zapełnieniem obiektu w najwyżej 50 procentach te wydatki spadły do około 300 tysięcy. Rachunek jest prosty. Sam każdy może sobie policzyć, ile Stal zarobiła wyłącznie na lożach. 

Jeśli klub wydał mniej na zawodników i organizację spotkań, to jasno z tego wynika, że miał większe oszczędności. To one wygenerowały zyski. Można to jednak zobrazować jeszcze inaczej: zmniejszyły się koszty i przychody, ale koszty bardziej. I dobrze, bo mocna Stal będzie ozdobą PGE Ekstraligi. Wszyscy wciąż przecież pamiętamy piękną walkę klubu w tym sezonie, gdzie Stal z czerwonej latarni nagle przemieniła się w zespół, który przebojem wdarł się do play-off.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje