Reklama

Reklama

Żużel. SGB Premiership. Wolverhampton Wolves udowodnili, że są prawdziwymi mężczyznami. Sam Bewley meczu nie wygra

„Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna” powiedział kiedyś premier Leszek Miller. W starciu pomiędzy Wolverhampton Wolves a Belle Vue Aces prawdziwymi mężczyznami okazali się gospodarze, którzy zniszczyli rywali w końcówce. Gościom na nic zdał się nawet fenomenalny Daniel Bewley.

W poniedziałkowy wieczór ścigano się nie tylko w PGE Ekstralidze. Zgodnie z tradycją rywalizowano przede wszystkim na Wyspach Brytyjskich. Kibice nie mogli jednak wybierać między meczami, ponieważ 26 lipca motocykle zawarczały tylko i wyłącznie w Wolverhampton. Miejscowe "Wilki" i Belle Vue Aces zafundowali obserwatorom całkiem niezłą żużlową ucztę.

Bomba z opóźnionym zapłonem

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęło się dla gości z Manchesteru. Podopieczni Marka Lemona ekspresowo wysforowali się na prowadzenie i co ważne stopniowo je powiększali. Po ósmym biegu przyjezdni rządzili i dzielili, gromadząc o osiem punktów więcej niż rywale.

Reklama

Im bliżej końca pojedynku, tym bardziej do głosu zaczęły dochodzić "Wilki". Wystarczyło im zaledwie kilka wyścigów, by doprowadzić do remisu i przy okazji zaciętej końcówki, która miała wyłonić triumfatora. W niej więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Ekipa z Wolverhampton w dwóch ostatnich gonitwach dobiła wręcz rywala i ostatecznie zwyciężyła 48:42.

Bewley to nie wszystko

Wynik potyczki wyglądałby inaczej, gdyby do poziomu Daniela Bewleya zbliżyli się jego zespołowi koledzy. Reprezentant Betard Sparty w PGE Ekstralidze po raz kolejny zachwycił na swojej ziemi i momentami w pojedynkę rywalizował ze świetnie dysponowanymi miejscowymi. Kibice z Manchesteru szczególny żal powinni mieć do Charlesa Wrighta. Za indywidualnym mistrzem Wielkiej Brytanii z 2019 kolejny gorszy występ i chyba nie zanosi się na prędką poprawę.

Po przeciwnej stronie barykady zachwycił duet Sam Masters - Nick Morris. Obaj łącznie zainkasowali aż 25 "oczek", co jest naprawdę kapitalnym rezultatem. Zawiódł z kolei Leon Flint, a to niezbyt dobre informacje dla fanów ROW-u. Z taką formą o starcie w polskiej lidze na razie może tylko i wyłącznie pomarzyć.

WOLVERHAMPTON 48: Sam Masters 12, Broc Nicol 1, Nick Morris 13+1, Luke Becker 7, Rory Schlein 8+1, Ryan Douglas 6+2, Leon Flint 0

BELLE VUE 42: Brady Kurtz 5+1, Richie Worrall 6+1, Steve Worrall 7+1, Charles Wright 3, Daniel Bewley 11, Tom Brennan 5+2, Jye Etheridge 5+1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje