Reklama

Reklama

Żużel. SGB Premiership. Początek września, a pracownik miesiąca już znany. Liderowi odcięło prąd

Piękny był to poniedziałek na Wyspach Brytyjskich. Co prawda tamtejsi kibice pasjonowali się tylko dwoma spotkaniami, ale emocji było w nich co niemiara. Czerwona latarnia ligi prawie wywiozła punkty z Manchesteru, a liderowi z Wolverhampton chyba ktoś wyjął wtyczkę z kontaktu.

Pracownik miesiąca? Connor Mountain!

Daniel Bewley szybko zapomniał o niezbyt udanym dla niego meczu pomiędzy Betard Spartą a Fogo Unią. Brytyjczyk kilkanaście godzin po starciu we Wrocławiu był nie do zatrzymania i w Manchesterze sięgnął po pewny komplet piętnastu punktów. Poziomem do 22-latka doszusował Steve Worrall, a reszta zespołowych kolegów pojechała na przyzwoitym poziomie. Taki stan rzeczy w zupełności wystarczył Belle Vue Aces na pokonanie czerwonej latarni ligi z King’s Lynn.

Ku zaskoczeniu niektórych obserwatorów, goście nie poddali się bez walki. Znakomite zawody odjechał przede wszystkim Connor Mountain, który jechał za dwóch i to dosłownie, bo aż siedmiokrotnie pojawiał się na torze. Kroku dotrzymywał mu Craig Cook, jednak to zdecydowanie za mało, by wywieźć z terenu rywala choć jedno "oczko" do tabeli. Szkoda, ponieważ tak naprawdę wystarczyłby jeszcze jeden całkiem przyzwoity żużlowiec i wynik na pewno oscylowałby w okolicach remisu.

Reklama

BELLE VUE 49: Daniel Bewley 15, Jye Etheridge 6+2, Steve Worrall 10+1, Charles Wright 5+1, Brady Kurtz 8, Tom Brennan 5+1, Theo Pijper 0

KING’S LYNN 41: Craig Cook 9+1, Ben Barker 5, Erik Riss 2+1, Lewis Kerr 4, Thomas Joergensen 6+1, Connor Mountain 13+2, Kasper Andersen 2+1

Liderowi odcięło prąd

Równie interesujące rzeczy działy się w Wolverhampton, gdzie prowadzące w tabeli "Wilki" znów uznały wyższość rywala. Im dalej w las, tym forma podopiecznych Petera Adamsa coraz bardziej pikuje w dół, a przypomnijmy, iż faza play-off zbliża się wielkimi krokami. Dziś zarówno kibice, jak i zawodnicy przełknęli naprawdę gorzką pigułkę. Nie dość, że Wolves polegli różnicą aż sześciu punktów, co w tym roku nie zdarza się zbyt często, to na dodatek stało się to na ich domowym obiekcie.

Dla najwierniejszych fanów mamy jednak w miarę pocieszającą wiadomość. Nie warto się załamywać, ponieważ na teren lidera zawitał piekielnie silny w tym roku zespół z Peterborough składający się z weteranów, którzy w sezonie 2021 oskubali z punktów niejedną klasową ekipę. Dziś nie zawiódł chociażby Chris Harris. Były zwycięzca rundy Grand Prix pojechał jak za swoich najlepszych lat i przy swoim nazwisku z dumą zapisał liczbę 15. Sygnał do Nikołaja Kokina z Daugavpils tradycyjnie wysłał też Hans Andersen. Duńczyk okazał się niewiele gorszy i jego liczbą dnia okazało się 12+2. Gdy do tego dodamy solidnego Michaela Palm Tofta, to uświadomimy sobie, że po prostu "Pantery" tego meczu zwyczajnie przegrać nie mogły.

WOLVERHAMPTON 42: Sam Masters 12, Luke Becker 6+2, Nick Morris 11+1, Ryan Douglas 8+1, Rory Schlein ZZ, Broc Nicol 1+1, Leon Flint 4

PETERBOROUGH 48: Ulrich Oestergaard ZZ, Chris Harris 15, Michael Palm Toft 10, Scott Nicholls 5, Bjarne Pedersen 2+1, Drew Kemp 4, Hans Andersen 12+2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama