Reklama

Reklama

Żużel. Rozmowa Bez Hamulców. Zbigniew Lech: Sparta może być pewna złota. Zdominuje ligę jak Unia

- Motor jest mocną drużyną, ale Sparta ma atut własnego toru i wszędzie jedzie dobrze. Myślę, że są gotowi na to złoto - prognozuje przed finałem PGE Ekstraligi były zawodnik wrocławskiego klubu Zbigniew Lech. Jego zdaniem wchodzimy w erę dominacji tego zespołu, którą można porównać do kończącej się w tym sezonie ery Fogo Unii Leszno.

Jakub Czosnyka, Interia.pl: Rozmawiamy przed wielkim finałem PGE Ekstraligi pomiędzy Motorem Lublin a Betard Spartą Wrocław. Zgodziłby się pan z teorią, że wrocławianie mistrzostwo Polski mają w kieszeni?

Zbigniew Lech, były zawodnik i medalista mistrzostw Polski ze Spartą Wrocław: Moim zdaniem tak.

Dlaczego tak pan sądzi?

Oczywiście Motor jest mocną drużyną, ale Sparta ma atut własnego toru i wszędzie jedzie dobrze. Myślę, że są gotowi na to złoto.

Półfinał z Fogo Unią był demonstracją siły tej drużyny.

Przewidziałem to, że wrocławianie bez problemów poradzą sobie z Fogo Unią. To Leszno jest w tym roku bardzo chimeryczne. To raz, a dwa oni sobie sami strzelili w stopę przygotowując taki a nie inny tor u siebie. Ubili go nie na beton a na szkło. Teraz też jestem pozytywnie nastawiony. Możliwe, że w Lublinie będą delikatne problemy, ale od czegoś jest mecz rewanżowy. Czasami Maciek jedynie ma drobne problemy, jeśli chodzi o liderów, ale to niuanse. Ucieknie mu jeden bieg i wskakuje na zwycięską ścieżkę.

Ostatnio było sporo zamieszania wokół sztabu szkoleniowego Betard Sparty i toromistrza. Ostatecznie kierownik Krzysztof Gałandziuk odchodzi, a Dariusz Śledź zostaje. To dobrze?

Kiedyś rola trenera polegała na sztuczkach z torem, integracji drużyny i tak dalej. Dzisiaj to często umowa zlecenie, robota w usługach. Zawodnicy są zawodowcami i sami odpowiadają za swój sprzęt. Dawniej trenerzy bardziej uczestniczyli w tych przygotowaniach. Pomagali załatwić tunerów na przykład. Obecnie trenerzy mają znacznie mniej pracy. Muszą ocenić prawidłowo formę zawodnika i tyle. Natomiast nie miałbym zastrzeżeń co do pracy Dariusza Śledzia. Wygląda na to, że jego współpraca z Gregiem Hancockiem dobrze wygląda.

Słyszałem taką opinią, że presja na zdobycie złota we Wrocławiu jest tak potężna, że ciężko współpracuje się z prezesem Andrzejem Rusko.

Prezes na pewno stara się bardzo. Sponsorzy są, dobrzy zawodnicy również. Na pewno jest duży głód tego złota. Myślę, że chyba nie tylko prezesowi Rusce chodzi to po głowie, a całemu zarządowi. Ostatnie mistrzostwo Polski padło łupem wrocławskiego klubu w 2006 roku. To kawał czasu. Wcześniej za każdym razem coś szło nie tak. Teraz idą z takim rozmachem od początku sezonu, że chyba się uda. Powiem nawet więcej. Sądzę, że wcale nie ma wielkiego ciśnienia, bo zespół jest kompletny i oni sami wiedzą, że to złoto zdobędą.

Reklama

Głośno było też o dopingu technologicznym. Mówiło się, że wrocławianie jeżdżą na nieregulaminowych oponach.

Sprawę znam z mediów. Była afera, ale niewiele z tego wynikło. Oczywiście opony na żużlu znaczą bardzo wiele. Szczególnie, gdy tor jest twardy, to wtedy może zrobić różnicę. Na przyczepnych nie ma to takiego znaczenia. Nie mam natomiast wiedzy, czy zawodnicy kombinują, ale nie chce mi się wierzyć w żadne oszustwa. Bardziej skłaniałbym się ku tezie, że mamy do czynienia z nieuzasadnionymi podejrzeniami. Nie szedłbym w tym kierunku.

Za rok Betard Sparta też będzie taka mocna? W składzie niewiele się zmieni, choć trochę brakować może juniorów.

Myślę, że tak. Oni trafią na taką ścieżkę mistrzowską jak Fogo Unia. Może nie przez cztery lata, ale za rok znów będzie wielka szansa na złoto. Grunt, że zawodnicy mają ważne umowy z klubem. Oczywiście zawsze może coś się wydarzyć, ale jeśli kontuzje będą omijać zawodników, to mają szansę pociągnąć ten wózek przez dwa, trzy lata.

Nie ma pan wątpliwości co do tego, że mistrzostwo zdobędzie Betard Sparta, a jak będzie z Polakami w Speedway of Nations? Ostatnio trener Dobrucki zaskoczył powołaniami. W półfinale nie pojedzie Maciej Janowski, a w zamian zobaczymy Dominika Kuberę. Mocno kontrowersyjna decyzja.

Z tego co ja wiem, to Maciek praktycznie w ogóle nie wysiada z busa. On strasznie dużo jeździ. Liga polska, Grand Prix, Szwecja. Jest eksploatowany bardzo mocno. Może decyzja trenera jest właśnie tym podyktowana, aczkolwiek nie mam pojęcia, czym się sugerował trener Rafał Dobrucki. Poza tym zwróćmy uwagę, że w półfinale Polacy nie powinni mieć większych problemów. Zmarzlik z Kuberą powinni wygrać, a na finał zawsze można dowołać Janowskiego. To będzie jednak już decyzja trenera. Konfliktów zaś bym się nie doszukiwał. Marka Cieślaka już nie ma, jest nowe otwarcie, więc takie teorie raczej nie mają sensu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje