Reklama

Reklama

Żużel. ROW – Start. Show 47-latka na 10-letnim silniku

ROW Rybnik niespodziewanie mocno męczył się z pokonaniem Aforti Startu Gniezno. Ostatecznie udało im się jednak zwyciężyć 50:40. Zwycięstwo zapewnił im jednak nieuchwytny tego dnia Rune Holta. Norweg z polskim paszportem jedyne punkty stracił w pierwszym biegu na skutek pękniętej opony.

Przed meczem wydawało się, że gospodarzy czeka spokojny spacerek. Ekipa Marka Cieślaka jest przecież w niesamowitym gazie od samego początku sezonu, a w zeszłym tygodniu została jeszcze dodatkowo podbudowana wyrwaniem wyjazdowego zwycięstwa w biegach nominowanych przeciwko Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Goście przyjechali zaś na Gliwicką w zupełnie innych nastrojach. Z pewnością wciąż nie udało im się wyrzucić z głów blamażu w rywalizacji przeciw Wilkom. Jakby tego było mało, wypadek w lidze duńskiej wykluczył z poniedziałkowego spotkania Petera Kildemanda.

Reklama

Impuls do wyrównanej walki z faworyzowanym ROW-em dał gnieźnianom właśnie następca Duńczyka - Kevin Fajfer. Rezerwowy postanowił wycisnąć ile się da ze swych pięciu minut i wygrał otwierający zawody wyścig. 23-latek nie był jednak w stanie utrzymać dobrej dyspozycji przez całe spotkanie i do Gniezna wrócił mając na koncie 4 oczka i bonus.

Gwiazdą 47-latek na 10-letnim silniku

Zawodnikom Aforti Startu do sprawienia sensacji brakowało regularności. Ich zawodnikom przydarzały się co prawda genialne przebłyski, ale były one zbyt rzadkie. Z pewnością jednak kibicom zapadną w pamięć takie obrazki, jak Mirosław Jabłoński przyjeżdżający do mety przed Michaelem Jepsenem Jensenenem czy Oskar Fajfer stawiający motocykl w poprzek toru przed nosem Kacpra Gomólskiego. Ci rybniczanie, którzy przyszli na stadion obejrzeć pewne i zdecydowane zwycięstwo swych ulubieńców byli bardzo zdziwieni.

ROW męczył się z pokonaniem podopiecznych Rafaela Wojciechowskiego bardziej niż zakładano, ale mając tak niesamowitego Rune Holtę musieli w końcu przeważyć szalę zwycięstwa na swą korzyść. Norweg z polskim paszportem był w poniedziałek poza zasięgiem rywali. Punkty stracił tylko raz - na skutek pękniętej opony w tylnym kole. Jak donosił reporter stacji nsport+ Łukasz Benz, siłą 47-latka była nowinka technologiczna opracowana przez jego tunera - Jacka Filipa. Dzięki niej, nestor rybnickiej drużyny dostawał niesamowitego "kopa" podczas momentu startowego i za każdym razem wjeżdżał w pierwszy łuk na prowadzeniu. Co ciekawe, żużlowiec w pomeczowym wywiadzie telewizyjnym zdradził, że wykorzystywana przez niego jednostka napędowa ma ponad 10 lat i pomogła mu niegdyś wygrać turniej Grand Prix!

ROW Rybnik 50
AFORTI START Gniezno 40

ROW Rybnik: 

9. Kacper Gomólski 6 (2,1,1,2)
10. Rune Holta 11+1 (d,3,3,2*,3)
11. Siergiej Łogaczow 9 (0,2,1,3,3)
12. Wiktor Trofimow 6+3 (1*,1*,3,1*,0)
13. Michael Jepsen Jensen 10 (2,3,1,3,1)
14. Mateusz Tudzież 5 (3,2,0)
15. Przemysław Giera 3+1 (2*,0,1)

Aforti Start Gniezno:

1. Kevin Fajfer 4+1 (3,1*,0,0,-)
2. Frederik Jakobsen 8 (0,2,2,2,2)
3. Mirosław Jabłoński 3+1 (1,0,2*,0)
4. Timo Lahti 13+1 (3,3,3,3,1*,0)
5. Oskar Fajfer 10 (3,2,2,1,2)
6. Marcel Studziński 1 (0,1,0)
7. Mikołaj Czapla 1 (1,0,0)
8. Philip Hellstroem-Baengs - nie startował

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: żużel | eWinner 1. Liga | row rybnik | Aforti Start Gniezno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje