Reklama

Reklama

​Żużel. Rosjanie znów upokorzyli Polaków. Złoto będzie miało słodko-gorzki smak?

Żużlowa reprezentacja Polski zdominowała Puchar Świata. W latach 2005-2017 zdobywała go aż ośmiokrotnie. W końcu władze światowego żużla postanowiły coś zmienić i zastąpiły DPŚ imprezą o nazwie Speedway of Nations, czyli tak naprawdę mistrzostwami świata par. Polacy też mieli ambicje by zdominować tę konkurencję, a tymczasem... nie potrafią jej wygrać.

We wszystkich trzech dotychczasowych edycjach triumfowali Rosjanie, opierając swój skład na Emilu Sajfutdinowie i Artiomie Łagucie. Polacy mieli zamiar zrzucić ich z tronu wreszcie w tym roku, ale Rosjanie... sami abdykowali. Najlepsi rosyjscy żużlowcy ogłosili zgodnie, że nie wystąpią w tegorocznej edycji SoN. Popsuli tym samym biało-czerwonym smak złota, zanim podopieczni trenera Rafała Dobruckiego w ogóle po nie sięgnęli.

Ile warte takie złoto?

Czy w tej sytuacji walka o złoto oddane walkowerem przez Rosjan ma jakikolwiek sens?

- Oczywiście, że wygrana z Rosją w najmocniejszym składzie to byłby niesamowity prestiż. Czym innym jest pokonanie Łaguty, a czym innym Borodulina. Nie jest jednak tak, że skoro oni wystawiają swój trzeci garnitur, to my mamy pewny tytuł. Nikt nam nawet brązowego medalu nie da za darmo. Z trybun czy na papierze droga po złoto może wyglądać na lekką, łatwą i przyjemną, ale stawka finału w Manchesterze będzie silna. Mocną kadrę wystawiają Duńczycy i Australijczycy. Liczyć się będą Szwedzi. Poza tym bycie faworytem w żużlu, to nie jest wdzięczna rola - ocenił Jacek Frątczak były menedżer ekstraligowych drużyn.

Reklama

Mają gdzieś całą dyscyplinę!

Rosjaninie w tym roku w Speedway of Nations wystąpią w zestawieniu: Siergiej Łogaczow, Władimir Borodulin i Mark Karion. Wiele wskazuje, że mogą nawet nie awansować do finału. - Wywiesili biały ręcznik, ale patrząc jak niepoukładana jest tamtejsza federacja, trudno mieć o to do nich pretensje. To jest sprawa dla FIM-u, patrząc na to jakim wielkim rynkiem jest Rosja, wydawało się, że w najbliższych latach właśnie oni razem z Polską mogą pchać tę dyscyplinę do przodu. Tymczasem tamtejsza federacja niewiele robi dla rozwoju żużla i w końcu wyszło na to, że mają tę dyscyplinę gdzieś. W trosce o przyszłość tego sportu liczę, że chociaż Brytyjczycy, będąc gospodarzami finału, staną na wysokości zadania i wystawią swoje największe "armaty" w postaci: Taia Woffindena, Roberta Lamberta. Jeśli nie, to będzie to klęska pomysłu Speedway of Nations, który miał być pomysłem FIM na rozwój speedwaya. Obojętnie jednak od tego jak do rywalizacji podejdą inni, złoto zawsze jest złotem - stwierdził ekspert.

Polacy walkę o awans do finału w Manchesterze stoczą już w piątek w Daugavpils. Ich rywalami w wale o trzy premiowane miejsca będą: Stany Zjednoczone, Czechy, Dania, Słowenia, Szwecji i Finlandia. W sobotę w drugim półfinale wystąpią: Włochy, Australia, Ukraina, Rosyjska Federacja Motocyklowa, Łotwa, Niemcy i Francja. Dwudniowy finał zostanie rozegrany 16-17 października w Manchesterze.

Trener Rafał Dobrucki powołał do kadry: Bartosza Zmarzlika, Dominika Kuberę, Macieja Janowskiego oraz zgodnie z regulaminem dwóch zawodników do lat 21: Wiktora Lamparta i Jakuba Miśkowiaka. W piątkowym półfinale Polskę będą reprezentowali najpewniej: Zmarzlik, Kubera i Miśkowiak jako obowiązkowy młodzieżowiec.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje