Reklama

Reklama

Żużel. Robert Lambert w stajni Red Bulla. Austriacy wychodzą o krok przed Monstera

Robert Lambert poinformował, że od sezonu 2021 będzie jeźdźcem firmowym w stajni Red Bulla. Brytyjczykiem szybko zainteresowali się przedstawiciele austriackiego koncernu. Zdecydował tytuł Indywidualnego Mistrza Europy, wiek oraz awans do cyklu Grand Prix. Tym samym Red Bull zdaje się wychodzić na prowadzenie w wewnętrznej rywalizacji z innym producentem napojów energetycznych - firmą Monster.



Przedstawiciele Red Bulla ochoczo inwestują w żużel, co najlepiej pokazuje transfer Roberta Lamberta. Austriacy cenią sobie długofalowe współprace, ale lubią też wyszukać młodych i zdolnych zawodników, aby dać im szansę. Tak jest teraz w przypadku młodego Brytyjczyka. Uchodzi on za przyszłość światowego żużla, a więc ten ruch wydaje się zupełnie logiczny. - Cieszę się, że mogę poinformować wszystkich, że dołączam do rodziny Red Bulla. Jestem podekscytowany. To wielka radość, że taka firma będzie towarzyszyć mi w mojej karierze - poinformował na Facebooku zawodnik.

Lambert będzie zatem trzecim zawodnikiem Austriaków w żużlowym cyklu Grand Prix. Dołączy do Macieja Janowskiego i Emila Sajfutdinowa. Niegdyś absolutną gwiazdą Red Bulla był Jason Crump. A poza Janowskim było też sporo polskich akcentów. Z bykiem na kasku ciągle ściga się Piotr Pawlicki, a jego starszy brat Przemysław też był związany kontraktem dopóki na stałe nie wypadł z mistrzostw. Osobny temat to Jarosław Hampel, który długo mógł liczyć na finansowe wsparcie koncernu. Kiedy jednak złapał kontuzję i stało się jasne, że prędko do cyklu nie wróci, jego przygoda z Red Bullem także dobiegła końca



Natomiast transfer Lamberta jest o tyle ciekawy, że Austriacy zaczynają uciekać innemu koncernowi napojów energetycznych zaangażowanemu w żużel. Chodzi oczywiście o firmę Monster, której najważniejszym jeźdźcem jest Tai Woffinden. Poza wicemistrzem świata w cyklu nie ma nikogo, więc dodatkowych transferów wykluczyć nie można. Wcześniej Amerykanie mieli u siebie Grega Hancocka (skończył karierę), Darcy'ego Warda (karierę przerwała kontuzja) oraz braci Holderów, którzy w cyklu na razie nie jeżdżą. Do niedawna był też Patryk Dudek, ale Polak w zeszłym sezonie wypadł z elity.

A na koniec dodajmy, że możliwość noszenia czapeczek Red Bulla i Monstera to dla żużlowców duże wyróżnienie. Niegdyś bracia Pawliccy sami starali się o kontrakt z Austriakami. Zaczynali od tego, że eksponowali logo firmy za darmo, a dopiero po jakimś czasie dostali kontrakt. Nie ma się jednak co dziwić, że zawodnicy sami o to zabiegają. Kontrakty z takimi koncernami to wpływy rzędu nawet około pół miliona rocznie. Największe gwiazdy mogą liczyć nawet na więcej. Przekonał się o tym Tomasz Gollob. Polak po zdobyciu mistrzostwa świata otrzymał za kontrakt reklamowy aż milion złotych.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Reklama

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Robert Lambert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje