Reklama

Reklama

Żużel. Rafałowi Karczmarzowi niezbędna jest pomoc, a nie krytyka. Był już jeden 22-letni Rafał, który też tego potrzebował

Fatalna jest w ostatnim czasie atmosfera wokół Moje Bermudy Stali Gorzów. Co chwilę wyciekają nowe informacje na temat szczegółów zachowania klubowych działaczy na Teneryfie, ale to jeszcze nie wszystko. Oliwy do ognia dolała zeszłotygodniowa sytuacja z Rafałem Karczmarzem, który bardzo hucznie świętował urodziny i popadł w konflikt z prawem. Jak należy w tej sytuacji postąpić wobec nadal bardzo młodego żużlowca?

Kilka dni temu żużlowe środowisko w kraju obiegła informacja o zatrzymaniu Rafała K., zawodnika gorzowskiego klubu, który miał zakłócać spokój i naruszyć nietykalność policjanta, za co został zatrzymany. Zawodnik szybko przyznał się do winy i wyraził skruchę w mediach. Część ekspertów mocno go krytykuje, inni równie mocno go bronią. Wojciech Dankiewicz nie lekceważy występku zawodnika, ale przestrzega przed nadmierną krytyką, przypominając o tym, że w życiu mylą się wszyscy. 

Reklama

To młody człowiek, który już w zeszłym roku miał wahania nastrojów. Rezygnował przecież z uprawiania żużla - przypomina były menedżer Polonii Bydgoszcz. - Wrócił jednak, a teraz znowu spada na niego fala krytyki. Trzeba wyciągnąć do niego pomocną dłoń i jako pierwszy powinien oczywiście uczynić to klub. Ci chłopacy uprawiają bardzo niebezpieczną dyscyplinę, a do tego są narażeni na ogromny stres. Rafał świętował urodziny i trochę puściły mu hamulce. Chciałbym, żeby to był tylko wypadek przy pracy i sprawa wyłącznie incydentalna - dodaje nasz ekspert.

Najmocniejszym argumentem w ręku krytyków postawy zawodnika jest to, że jego stan nijak ma się do wizerunku profesjonalnego sportowca. - Wiadomo, że sportowcowi nie przystoi. Wielokrotnie dla młodych ludzi są oni wzorem prawidłowego trybu życia. Tę sprawę należy rozpatrzyć niejako dwutorowo: po pierwsze nie piętnować, ale po drugie jednak jakoś tam ukarać. Nie możemy wobec tematu przejść obojętnie i zamieść pod dywan. Każdy z nas popełnia błędy. Nie zdarza się to tylko temu, co nic nie robi. Sam Rafał dostać już nauczkę, bo przecież wyraził w mediach skruchę - słyszymy. 



Żużel zna historie młodych zawodników, którzy nadmiernej krytyki nie wytrzymali. Warto wspomnieć chociażby innego Rafała, też 22-letniego, ale pochodzącego z niedalekiej Gorzowowi Zielonej Góry. Może on też potrzebował pomocy, ale nie zdążył jej otrzymać. Takich sytuacji było więcej, bo przecież wszyscy pamiętamy Roberta Dadosa czy Łukasza Romanka. - Warto wspomnieć o tych przypadkach. Nie róbmy polowania na czarownice. Oczywiście, że nie można szukać zbyt wielu wymówek. Zdania w tej kwestii zresztą na pewno będą podzielone. Ja jestem za tym, żeby chłopakowi pomóc - kończy Wojciech Dankiewicz.

Reasumując, nikt nie podważa tego, że zachowanie Rafała Karczmarza było niedopuszczalne i godzące w dobre imię sportowca oraz klubu. Nie powinniśmy jednak robić z tego największego przestępstwa na świecie, bo po pierwsze zawodnik nie wyrządził nikomu krzywdy, a po drugie jego młody wiek jeszcze niejeden raz spowoduje, że w życiu zbłądzi. Tak, jak każdy inny człowiek. Wydaje się, że sam Karczmarz zrozumiał już, co zrobił i podobne ekscesy mu nie grożą, przynajmniej w najbliższym czasie. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: żużel | Rafał Karczmarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama