Reklama

Reklama

Żużel. Przez jeden mecz prezes GKM-u stracił 5 lat życia. Wciąż wierzy w utrzymanie

Cóż to był za horror w Zielonej Górze. Falubaz po dramatycznym meczu ostatecznie przegrał z Fogo Unią Leszno 46:44, przez co ich bezpośredni rywal do walki o utrzymanie mógł odetchnąć z ulgą. Teraz GKM Grudziądz ma wszytko w swoich rękach. Jeśli pokona w ostatniej kolejce Włókniarza Częstochowa, to ostatecznie się utrzyma. Do walki zagrzewa swoich zawodników prezes grudziądzkiego klubu.

W Grudziądzu wszystkie oczy zwrócone były w poniedziałek na Zieloną Górę. Oglądając spotkanie Falubazu z Fogo Unią można było mieć spore wahania nastrojów. Mistrzowie Polski prowadzili przez cały mecz, ale jakoś nie potrafi zbudować bezpiecznej przewagi. Gospodarze w końcówce zmobilizowali się i przed ostatnim wyścigiem doprowadzili do remisu. A w decydującym piętnastym biegu miejscowi wysłali do boju swoje dwie największe armaty, czyli Patryka Dudka i Maxa Fricke. To pozwoliło mieć nadzieję przynajmniej na utrzymanie remisu, choć trzeba przyznać, że wygrana była jak najbardziej w zasięgu ręki.

Taki stan rzecz musiał wzbudzać wielkie emocje w Grudziądzu, bo przecież gdyby Falubaz zdobył choćby jeden punkt, to stałoby się jasne, że z PGE Ekstraligą pożegna się w tym roku ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Można zaryzykować stwierdzenie, że mecz w Zielonej Górze oglądało pół Grudziądza. Ostatecznie, chyba dość sensacyjnie, zielonogórzanie przegrali ostatni wyścig 4:2 i na finiszu, trochę na własne życzenie, bardzo mocno skomplikowali swoją sytuację. Teraz ich los zależny jest od rozstrzygnięcia spotkania GKM-u z Eltrox Włókniarzem Częstochowa.

Reklama


Trudno się dziwić, że taki rezultat został przyjęty w Grudziądzu z wielkim optymizmem. Upust swoim emocjom dał na twitterze prezes tamtejszego klubu. - Chyba nigdy mi tak szybko nie biło serce. Teraz wszystko w naszych rękach - napisał Marcin Murawski. Chwilę później zapytany przez jednego z internautów, jak zareagowałby na scenariusz, w którym podczas meczu GKM-u z Włókniarzem po biegu czternastym mielibyśmy wynik 42:42, odpisał. - Nie wiem, czy dałbym radę. W tym sezonie straciłem minimum 5 lat życia. Ważne, że możemy jeszcze sami się obronić. Do dzieła - zagrzewał do walki.

Już teraz można założyć, że spotkanie w Grudziądzu będzie miało rekordowe zainteresowanie i oglądalność. Już dawno nie było tak, aby rywalizacja o utrzymanie w PGE Ekstralidze była aż tak bardzo wyrównana. W zasadzie porównywalne emocje mieliśmy w 2018 roku, kiedy to Unia Tarnów w ostatnie kolejce walczyła o ligowy byt również z Falubazem. Wtedy zielonogórzanie się utrzymali, choć nie bez problemów. Jak będzie teraz? Wszystko rozstrzygnie się w niedzielę 22 sierpnia. Na ten dzień zaplanowano czternastą serię spotkań rundy zasadniczej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje