Reklama

Reklama

​Żużel. Przemysław Pawlicki zapewnia, że nie ma złych relacji z Kasprzakiem. Wspomina też walkę ojca o powrót do zdrowia

Przemysław Pawlicki w nadchodzącym sezonie będzie startował w jednym klubie z Krzysztofem Kasprzakiem. Choć między nimi czasami iskrzyło, to nie mają złych relacji. Żużlowiec ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u opowiedział też o walce ojca o powrót do zdrowia.

Marcin Majewski kontynuuje rozmowy z ludźmi ze środowiska żużlowego. Tym razem gościem szefa żużla Canal+ w programie "Trzeci wiraż" był Przemysław Pawlicki. Starszy z braci w sezonie 2021 będzie jeździł w ZOOleszcz DPV Logistic GKM-ie Grudziądz z Krzysztofem Kasprzakiem. - Z Krzychem nie mam relacji złych, ani dobrych. Po prostu nie mam z nim relacji, nie jestem wobec niego źle nastawiony - powiedział żużlowiec.

Reklama

- Wzięło sie to chyba z lat wcześniejszych. Jak byłem juniorem, to rywalizowałem z Robertem w Lesznie, potem Piotrek miał różne epizody z Krzychem na torze, więc na pewno ma to znaczenie. Tylko chciałbym jasno wyjaśnić - jak wyjeżdżam do biegu, to bardzo często totalnie nawet nie wiem, że jechałem z nim w wyścigu. Mówię szczerze i otwarcie, że nie nastawiam się na Krzycha źle. Jak spotkamy się w drużynie, to wynik drużynowy będzie dla mnie dużo ważniejszy od niepotrzebnych konfliktów - dodał. 

Piotr Pawlicki senior w 1992 roku po upadku w finale Mistrzostw Polski Par Klubowych wylądował na wózku. Na szczęście wygrał walkę o powrót do zdrowia - Oglądałem ten wypadek dopiero niedawno. Kilka lat temu znalazłem go w Internecie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji go znaleźć. Tata wspominał o tym nieszczęsnym słupku, o bardziej śliskim miejscu na torze, gdzie mu koło odjechało. Z tego co opowiadał, razem uczyliśmy się chodzić. Byłem dla niego takim motywatorem, miałem roczek i nie chciał pozwolić, żebym patrzył jak porusza się na wózku, bo diagnozy mówiły, że niestety nie będzie mógł wstać - wyznał Przemysław. 

Na Instagramie bracia Pawliccy wyglądają jak idealne rodzeństwo. - Jak to w rodzeństwie. Nie jest najbardziej kolorowo, ale jak z Piotrkiem mamy jakąś sprzeczkę, to zawsze sobie powiemy wszystko w oczy i to dość dosłownie. Ale po godzinie nawzajem się przepraszamy. Szanujemy to w sobie, że mówimy co leży nam na sercu, czasami może przesadnie. Nigdy u nas kłótnie nie trwają długo, trwają krótko. Nigdy w życiu żaden z nas nie odmówił sobie pomocy, jak i rozmowy. W trudniejszych chwilach zawsze wiem, że w bracie oraz w siostrach mam duże wsparcie - podkreślił. 

Starszy z braci obawia się o młodszego każdego dnia. - Obawiam się o niego cały czas. Kiedy wyjeżdża na tor, kiedy wraca. Aspekt pozasportowy? Jako młodszy brat zawsze był traktowany jako młodszy. Jak myliśmy motory i nie przyszedł po szkole do warsztatu, tylko gdzieś poszedł z kumplami, tata tłumaczył go, że jest młodszy. Miał więcej wymówek. Było tak, że dużo spraw spadało na moją głowę. Od kilku lat Piotrek bardzo mocno się usamodzielnił, dorósł, spoważniał. Jest prawdziwym, dorosłym facetem i układa swoje życie - opisał zawodnik ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u.

- O aspekty pozasportowe jestem spokojny, to rozdział zamknięty. Wiem, jak ciężko przykłada się do treningów, do pracy z teamem na sprzętem. Charaktery są różne. Mojego brata szanuję za to, jaki ma charakter - podsumował.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje