Reklama

Reklama

Żużel. Problemy kadrowe Unii Tarnów. Jak znaleźć zastępstwo za Iversena?

Władze Unii Tarnów mają nad czym myśleć. Początek sezonu jest dla drużyny wyjątkowo trudny. Najpierw o chęci rozstania z klubem poinformował Paweł Miesiąc, później kontuzję złapał Oskar Bober, a do tego wszystkiego zakażony koronawirusem jest Przemysław Konieczny. Mało? To dorzućmy do tego uraz Nielsa Kristiana Iversena i najpewniej kilka tygodni przerwy w startach.

Unia Tarnów wysłała awizowany skład na mecz w Łodzi i trzeba przyznać, że nie wygląda to najlepiej. Największe wyzwanie to znaleźć zastępstwo za kontuzjowanego Iversena, który będzie dochodził do zdrowia przez kilka tygodni. Coś trzeba zrobić, bo bez Duńczyka drużyna jest słaba i może przegrywać dosłownie wszystko. Jednym z wyjść byłoby dogadanie się z Pawłem Miesiącem, ale z naszych informacji wynika, że to trudny temat. Zawodnik nie ma ochoty jechać za mniejsze pieniądze, a chętny na jego angaż ma być Motor Lublin. Żużlowiec ma też na stole inne propozycje.

Reklama

W tarnowskim klubie nikt nie wyklucza zmiany frontu, bo Miesiąc wciąż jest zawodnikiem Unii, ale działacze musieliby wywiązać się z podpisanego kontraktu, a na to nie ma środków w budżecie. Jest też opcja sprowadzenia Kima Nilssona, który ma podpisany kontrakt warszawski, ale trudno tutaj mówić o jakimś wzmocnieniu. Szwed to zawodnik realnie na 5-8 punktów, a tu trzeba przecież łatać dziurę po liderze.



Ktoś powie, że na rynku jest paru wolnych zawodników, ale skoro Unia nie ma kasy na Miesiąca, to trudno będzie dogadać się za rozsądne pieniądze z kimś, kto gwarantuje dobry poziom sportowy. Unia może mówić o dużym szczęściu, że dość niespodziewanie odpalił Artur Mroczka. Niewiele brakowało, a w ogóle nie byłoby go w tej drużynie. Teraz okazuje się, że może być nawet jej liderem.

Inna sprawa, że problem jest też z juniorami. Być może odpocząć od żużla będzie musiał Mateusz Gzyl, który mocno poobijał się w poniedziałkowym meczu ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. Poza wszystkim ten zawodnik na razie nie gwarantuje niczego. Trwa więc nerwowe odliczanie do powrotu Przemysława Koniecznego. Kreowany na jednego z czołowych juniorów w lidze na razie przebywa na izolacji po zakażeniu koronawirusem. Być może jest iskierka nadziei na jego występ w sobotnim meczu w Łodzi. Warunek jest taki, że zawodnik zrobi test na obecność wirusa, a ten da wynik negatywny. W takiej sytuacji jego izolacja będzie mogła zostać skrócona.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje