Reklama

Reklama

Żużel. Problem Falubazu. Fajne chłopaki, zgrana drużyna, tylko wyników brak

Wojciech Domagała, prezes Marwis.pl Falubazu Zielona Góra tłumaczył w Radio Zielona Góra, co dzieje się z zespołem i jaki jest pomysł na wyjście z dołka. Niektórzy, słuchając działacza, mogą być bardzo niezadowoleni.

Prezes Marwis.pl Falubazu przyznaje, że nikt w klubie nie jest zadowolony z wyniku. Przekonuje też, że jest plan wyjścia z kryzysu.

Słuchając jednak rozmowy z prezesem Wojciechem Domagałą w Radiio Zielona Góra trudno odnieść wrażenie, że faktycznie jest jakiś plan. - To zacznie trybić i my nad tym pracujemy - mówi prezes, dodając po chwili: - Mamy fajnych chłopaków, drużyna jest zgrana. Kiedy Fricke jechał w Lesznie bieg po biegu, to trzy teamy pracowały, żeby mu przygotować motor. Tam byli wszyscy od Hućko, przez Ragusa do Kvecha - wylicza Domagała.

Reklama

W tym miejscu nie sposób uciec od refleksji, że zdanie "mamy fajnych chłopaków, drużyna jest zgrana" można by spuentować stwierdzeniem: i tylko wyników brak.

Inni zamieszali, a tylko Falubaz został w blokach

Najgorsze jest to, że Falubaz jako jedyny zespół z dołu tabeli został w blokach. ZOOleszzcz DPV Logistic GKM po słabym starcie wziął Pawła Miesiąca, zamieszał i zyskał punkt z Motorem, poprawiając swoją sytuację. Opadający na dno Eltrox Włókniarz został pobudzony ostrą krytyką lidera Leona Madsena w mediach. Prezes Michał Świacik, choć różnie zostało to odebrane, tupnął nogą i osiągnął efekt. Włókniarz wygrał w Toruniu i znowu ma prawo mieć nadzieję na czwórkę.

W Falubazie nie ma jednak pomysłu, by tupnąć nogą. - Nie jestem Michałem Świącikiem. Nie mam ciśnienia budowania kapitału politycznego czy zawodowego na klubie. Robię swoje - wyjaśnia Domagała.

Prezes usprawiedliwia Zagara, Protasiewicza i Fricke

Z jednej strony prezes zaprzecza, że w klubie jest stagnacja. - Myślimy, jak to zmienić - przekonuje, ale z drugiej na wszystko, co złe, ma wytłumaczenie. Matej Zagar ma prawo jechać słabiej, bo upadł w Toruniu. Piotr Protasiewicz także, bo miał dwa upadki. Max Fricke jest usprawiedliwiony, bo silniki po serwisie nie jadą. Trenera nie wolno krytykować, bo to jest krytyka z kanapy i po fakcie.

Wydaje się jednak, że w Falubazie jest za spokojnie jak na sytuację, w której znalazła się drużyna. Przydałaby się jakaś burza mózgów, ostra wymiana zdań wewnątrz klubu.

Frątczak mówi, że jest źle

Na razie jest tak, że krytyką Falubazu zajmuje się Jacek Frątczak, były kierownik drużyny w tym klubie. Wydaje się dziwne, że drużyny przegrywa 5 z 6 spotkań, a tylko on krzyczy z boku, że coś jest nie tak. Prezes tymczasem mówi, że na razie za wykonaną pracą nie idą wyniki, ale to się zmieni.

Albert Einstein powiedział kiedyś: Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów. Falubaz potrzebuje rewolucji, trzęsienia ziemi, jakiegoś ruchu, który pobudzi zespół, tak jak GKM pobudziło przyjście Miesiąca.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje