Reklama

Reklama

Żużel. Prezes 7R Stolaro Stali pisze do GKSŻ. Nie wiedział o restrykcjach związanych z nazwą

Kilka dni temu pojawiła się informacja, że nazwy klubów z  pierwszej i drugiej ligi będą mogły składać się z maksymalnie dwóch członów, nie licząc nazwy miasta. Według Głównej Komisji Sportu Żużlowego prezesi wiedzieli o tym od roku. Z tym stwierdzeniem nie zgadza się sternik klubu z Rzeszowa, który nie tak dawno zmienił nazwę na 7R Stolaro Stal. Działacz mówi, że nic takiego wcześniej nie słyszał.

W polskim żużlu nigdy niczego nie można być pewnym. Doskonałym na to przykładem jest aktualna sytuacja rzeszowskiego klubu. Wielkie święto w postaci przywrócenia Stali na żużlową mapę Polski i pozyskania dwóch sponsorów tytularnych nie trwało zbyt długo i zostało ekspresowo przerwane. Wszystkiemu winne okazały się zmiany regulaminowe, które nakazują klubom występy pod nazwą składającą się z dwóch członów, wyłączając nazwę miasta.

Reklama

Co ciekawe, informacja o tym pojawiła się kilka godzin po oficjalnym zaprezentowaniu nowego szyldu Rzeszowskiego Towarzystwa Żużlowego. Włodarze polskiego żużla nie mają sobie nic do zarzucenia. - Zapowiadaliśmy tę zmianę już w ubiegłym roku. Nie może być tak, że nazwy drużyn nie mieszczą się ze względu na długość tam, gdzie jest to potrzebne. Problemy z długimi nazwami miała, chociażby telewizja. Ilość członów w przypadku niektórych drużyny była za duża - mówił nie tak dawno na łamach polskizuzel.pl Zbigniew Fiałkowski, działacz GKSŻ.

Całkowicie inne zdanie w tej sprawie ma prezes ośrodka ze stolicy Podkarpacia, Jan Madej. - Jesteśmy całą tą sytuacją bardzo zaskoczeni i prawdę mówiąc, na razie nie wiem, jak to się zakończy. Uczestniczyłem we wszystkich spotkaniach prezesów klubów z Główną Komisją Sportu Żużlowego i nie przypominam sobie, by była na ten temat mowa. Oczywiście wszystkie te spotkania odbywały się w formie online, więc może po prostu nie słyszeliśmy o tym przez jakieś problemy techniczne - oznajmił w rozmowie z portalem nowiny24.pl

Sternik klubu z Rzeszowa oczywiście nie zamierza siedzieć z założonymi rękami i już interweniuje w tej sprawie. Działacz liczy na to, że wszystko zakończy się happy-endem. - Wysłaliśmy do GKSŻ pismo z prośbą, by zezwolili nam na starty pod taką nazwą i na razie czekamy. Na pewno jakaś odpowiedź musi się pojawić. Jak poznamy odpowiedź, zdecydujemy, co robić dalej - zakończył.

Władze polskiego żużla stoją w tej chwili przed bardzo trudnym wyborem. Pozwolenie na starty w lidze pod nazwą 7R Stolaro Rzeszów może stworzyć niebezpieczny precedens, ponieważ kilka innych klubów może podążyć podobną drogą. Chociażby ostrowianie w sezonie 2020 rywalizowali jako Arged Malesa TŻ Ostrovia. Na korzyść ośrodka z Podkarpacia przemawia jednak fakt, iż nowy szyld zaprezentowali oni jeszcze przed oficjalnym odniesieniem się GKSŻ w tej spraw

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje