Reklama

Reklama

Żużel. Premiership. Pedersen, Andersen, Nicholls, Harris. Drużyna jak wehikuł czasu

Peterborough Panthers - klub występujący w brytyjskiej Premiership - zaprezentował światu kadrę na sezon 2021. Starsi fani czarnego sportu są zachwyceni – ten skład to prawdziwy wehikuł czasu przenoszący ich o dekadę wstecz!

Brytyjscy działacze nie mają za sobą łatwej zimy. Ich liga dawno straciła już renomę, którą darzono ją przed laty i w klasyfikacji najlepszych żużlowych rozgrywek świata dawno już ustępuje miejsca nie tylko polskiej PGE Ekstralidze, ale także szwedzkiej Bauhaus-Ligan (niektórzy twierdzą nawet, że również drugiemu poziomowi ligowemu nad Wisłą - eWinner 1. lidze). Problemy komunikacyjne związane z pandemią COVID-19 oraz BREXITEM, a także ograniczenia regulaminowe wprowadzone niedawno przez polskich działaczy (żużlowcy startujący w PGE Ekstralidze mogą reprezentować tylko jedną drużynę poza granicami Rzeczypospolitej, ci z niższych lig dwie) bardzo okroiły grono zawodników deklarujących chęć startu na Wyspach.

Reklama

Tamtejsi włodarze klubów musieli więc nieco głębiej pokopać w rynku transferowym, by znaleźć chętnych do reprezentowania ich drużyn. Pomóc ma w tym między innymi instytucja "Rising Star", a więc w dosłownym tłumaczeniu "wschodzącej gwiazdy" wzorowana na polskich młodzieżowcach startujących w lidze pod numerami 6-7 oraz 14-15. Brytyjczycy przypomnieli sobie jednak nie tylko o tych najmłodszych żużlowcach, ale również tych starszych, nieco już zakurzonych zawodnikach. Niedawno pisaliśmy o sensacyjnym powrocie na Wyspy Jasona Crumpa, 3-krotnego indywidualnego mistrza świata z Australii, który zakończył karierę w 2012 roku. Będzie on startował na drugim poziomie rozgrywek, w barwach Plymouth Gladiators.

Wehikuł czasu do 2010 roku

Jeśli jednak chodzi o nieco przygasłe już gwiazdy czarnego sportu, prawdziwego rozbicia banku dokonano w Peterborough. Miejsce w składzie miejscowych Panter znalazło aż 4 byłych uczestników cyklu Grand Prix - Brytyjczycy: Scott Nicholls i Chris Harris oraz Duńczycy: Bjarne Pedersen wraz z Hansem Andersenem. Wciąż aktywny w "poważnym żużlu" był w ostatnich latach tylko ten ostatni, który nie tak dawno stanowił podporę pierwszoligowego Orła Łódź. Pozostali znaleźli się nieco na peryferiach speedwaya, jednak jak na standardy angielskiej ligi wciąż wydają się solidnymi wyborami.

Takie transfery z miejsca zaskarbiły Panterom miejsca w sercach kibiców żużla na całym świecie. Fani tej dyscypliny znani są bowiem z zamiłowania do minionych czasów. - "Taki skład to jak wehikuł czasu do minionej dekady, ostatnich lat prawdziwego żużla" - można przeczytać w mediach społecznościowych.

Zestawienie zespołu uzupełniają Ulrich Ostergaard oraz Michael Palm Toft - zawodnicy także już nie najmłodsi. Co ciekawe, obaj mimo dość pokaźnej kariery nigdy nie otrzymali żadnej poważnej szansy w polskiej lidze. Duńczyk może się pochwalić zaledwie dwoma sezonami w najniższej klasie rozgrywkowej nad Wisłą, zaś Brytyjczyk nigdy nie pojawił się na naszych torach.

Taka drużyna to świetne miejsce dla rozwoju tamtejszego "Rising Star" - niespełna 17-letniego Jordana Palina. Młody zawodnik uważany jest za jedną z największych nadziei brytyjskiego żużla, a ciągłu kontakt z doświadczonymi kolegami z pewnością znakomicie wpłynie na jego rozwój.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama