Reklama

Reklama

Żużel. Polska awansowała do finału SON. Rodeo na torze!

Reprezentacja Polski dopełniła formalności na Łotwie – zwyciężyła pierwszy półfinał SON i awansowała do finału w Manchesterze. Same zawody nie porwały kibiców – zawodnicy bardziej niż na walce z rywalami, musieli skupić się raczej na okiełznaniu nierównego toru. Niektóre wyścigi bardziej przypominały kowbojskie rodeo niż żużlowy turniej.

Polacy zdecydowanie zwyciężyli pierwszy półfinał tegorocznej edycji Speedway of Nations. Mimo iż selekcjoner Rafał  Dobrucki zdecydował się nie brać ze sobą na Łotwę Macieja Janowskiego, zwycięstwo w tych zawodach było dla biało-czerwonych formalnością. Wśród sześciu pozostałych reprezentacji, wyłącznie Duńczycy prezentują na co dzień poziom zbliżony do Dominika Kubery i Bartosza Zmarzlika.

Nasi reprezentanci wygrali każdy ze swoich sześciu wyścigów. Jednakże, w klasycznych zawodach żużlowych odnotowaliby 2 remisy. Tym razem nie miało to znaczenia - podczas turniejów pod banderą Speedway of Nations obowiązuje bowiem odmienny system punktacji. Zwycięzca biegu inkasuje na swe konto 4 oczka, drugi zawodnik 3, trzeci 2, a ostatni zjeżdża do parku maszyn z niczym. W sytuacji, gdy zazwyczaj odnotowalibyśmy remis, premiowany jest więc ten zespół, którego członkowie dojechali na metę jeden po drugim.

Reklama

Tor się nie związał

Jazda parowa - mająca być z definicji podstawą sukcesu w Speedway of Nations - była jednak w piątek niemalże niemożliwa. Nawierzchnia dosypana na tor w Daugavpils w minionym tygodniu nie zdążyła się należycie związać, a odpowiadający za jej przygotowanie Phil Morris jeszcze bardziej pogorszył sytuacje rosząc owal tak rzadko, jakby równowartość paliwa spalonego przez polewaczkę miała być odciągnięta z jego wypłaty. W konsekwencji kibice byli świadkami niesamowitej corridy - zawodnicy skupiali się przede wszystkim na tym, by utrzymać się na maszynach, a dopiero w drugiej kolejności myśleli o walce z rywalami.

Rozsypujący się tor jest dla kibiców żużla, tym co dla fanów skoków narciarskich zmienny i porywisty wiatr podczas konkursu - znakiem, że zawody mogą okazać się istną loterią. Szczęśliwy los na nią wpadł w ręce Szwedów. W ostatnim biegu fazy zasadniczej - cechującym się dramaturgią, jakiej nie powstydziłby się w swych filmach sam Alfred Hitchcock - pokonali oni faworyzowanych Duńczyków i zapewnili sobie bezpośredni awans do brytyjskiego finału. Madsen i Michelsen zostali skazani na walkę w barażu, którą zdecydowanie zwyciężyli.

Klasyfikacja:

I Polska - 37 punktów

1. Bartosz Zmarzlik 21 (4,4,3,4,2,4)
2. Dominik Kubera 13 (3,3,2,-,3,2)
3. Jakub Miśkowiak 3 (3)

II Szwecja - 34 punkty

1. Fredrik Lindgren 23 (4,4,4,4,4,3)
2. Pontus Aspgren 8 (3,3,u,-,d,2)
3. Philip Hellstroem-Baengs 3 (3)

III Dania - 32 punkty + wygrana w biegu barażowym

1. Leon Madsen 12 (3,4,0,2,3,0)+4
2. Mikkel Michelsen 18 (4,-,4,4,2,4)+3
3. Mads Hansen 2 (2)

IV USA - 28 punktów

1. Broc Nicol 7 (0,3,0,2,2,-)+0
2. Luke Becker 21 (2,4,4,3,4,4)+2
3. Blake Borello 0 (0)

V Finlandia - 24 punkty

1. Timo Lahti 18 (2,2,4,3,4,3)
2. Tero Aarnio 6 (0,-,3,0,3,w)
3. Timo Salonen 0 (0)
VI Słowenia - 17 punktów

1. Matic Ivacic 10 (0,0,2,2,3,3)
2. Nick Skorja 7 (2,3,0,-,u,2)
3. Anze Grmek 0 (0)

VII Czechy - 17 punktów

1. Vaclav Milik 11 (0,2,3,2,-,4)
2. Josef Franc 4 (2,w,2,-,0,-)
3. Petr Chlupac 2 (0,2,0)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje