Reklama

Reklama

Żużel. Polonię stać na wiele, jeśli żużlowcy utrzymają formę z końcówki sezonu 2020 (plusy i minusy giełdy)

Prezes Abramczyk Polonii Jerzy Kanclerz nie przeprowadził rewolucji - najważniejszymi ruchami okienka w jego wykonaniu było utrzymanie Lyagera i Zengoty. Jeśli żużlowcy udowodnią, że zeszłoroczna forma nie była przypadkiem, a nowy trener utrzyma ich nerwy na wodzy, to stać ich nawet na awans do PGE Ekstraligi.

PLUSY

Reklama

Utrzymanie Lyagera. Przepis zobowiązujący kluby do wystawiania na pozycji seniorskiej co najmniej jednego zawodnika U24 zrewolucjonizował rynek transferowy. Zawodnicy tacy jak 23-letni Andreas Lyager - który w zeszłym roku z powodzeniem radził sobie w eWinner 1. lidze - stali się bardzo łakomymi kąskami. W kolejce po Duńczyka ustawili się najwięksi gracze. Zainteresowanie jego usługami przedstawiał choćby MRGARDEN GKM Grudziądz, eWinner Apator Toruń, Eltrox Włókniarz Częstochowa czy prowadzony przez Marka Cieślaka PGG ROW Rybnik. Jerzy Kanclerz zaskoczył jednak wszystkich i przebił konkurentów. Pozostanie żużlowca w Abramczyk Polonii Bydgoszcz zostało ogłoszone bezpośrednio po ostatnim ligowym spotkaniu Gryfów.

Przekonanie Zengoty. Kiedy w wakacje odnowił licencję i wracał do ścigania po ponad półtorarocznej kontuzji, próżno było znaleźć chętnych na umożliwienie mu sprawdzenia swych sił w warunkach ligowych. Ryzyko podjęli dopiero zdesperowani bydgoszczanie chwytający się każdej opcji, byle tylko nie wrócić do drugiej ligi. Ryzyko opłaciło się. Zengota stanął pod taśmą 14 razy - 6-krotnie wygrywał, 4 razy zajął drugą pozycję. Kiedy działacze zorientowali się, że noga nie doskwiera mu w jeździe, wychowanek Falubazu otrzymał sporo ofert, także z PGE Ekstraligi. Na początku listopada wszyscy byli już praktycznie pewni, że dał skusić się Markowi Cieślakowi i przywdzieje rybnicki plastron. Ostatecznie spełniły się wróżby Zbigniewa Bońka - Zengota został nad Brdą. To ważny kontrakt, bo Polak z pewnością ma aspiracje, by w nadchodzącym sezonie być nawet najskuteczniejszym zawodnikiem ligi.

Ewolucja zamiast rewolucji. Odkąd Jerzy Kanclerz przejął klub od Władysława Golloba, skład Polonii podlega ciągłym zmianom i poprawkom. Są one jednak przeprowadzane stopniowo. Zawodnicy oczekujący w nadchodzącym sezonie - Josh Grajczonek i Dimitri Berge - są z drużyną jeszcze od czasów drugoligowych. David Bellego, Andreas Lyager i Grzegorz Zengota również zdążyli już zaklimatyzować się nad Brdą w minionym sezonie. Wadim Tarasienko mieszka tam od lat i zarówno on, jak i jego mechanicy również stali się integralną częścią tego środowiska. Nie popełniono najczęstszego błędu działaczy po nieudanym sezonie - zupełnej rewolucji i wymiany całego składu na chybił-trafił.

Mają trenera! W zeszłym sezonie sporo problemów Polonii wynikało z tego, że prezes Jerzy Kanclerz chciał w klubie zajmować się wszystkim. W Bydgoszczy żartowano podczas serii porażek, że jeszcze dwa takie mecze i prezes sam wsiądzie na motocykl i wystawi się do składu ligowego. Kanclerz - co naturalne w przypadku osoby bez doświadczenia żużlowego - nie mógł doradzać swoim zawodnikom w jeździe czy przygotowaniu sprzętu. Niekiedy przerastały go również zabiegi taktyczne. Teraz znalazł sobie prawą rękę, człowieka który ma zaopiekować się drużyną w jego imieniu. Zawodnicy poznali już jego nazwisko, a z naszych informacji wynika, że będzie to Lech Kędziora. 

MINUSY

Gdzie młodość? Problemy w formacji młodzieżowej będą doskwierać również większości ich rywali, jednak Polonia nie zrobiła nic, by poprawić swoją sytuację. Sezon rozpoczną z trzema juniorami - Nikodemem Bartochem, Mateuszem Błażykowskim i Hubertem Gąsiorem. Pierwszy z nich miewał co prawda przebłyski dobrej jazdy, jednak drugi - mimo 20 lat na karku - prezentuje porażające braki techniczne, a trzeci dopiero co zdał licencję i póki co raczej nie zapowiada się na mistrza świata. W Bydgoszczy odlicza się dni do majowych 16. Urodzin Wiktora Przyjemskiego. Nie można jednak oczekiwać od tego wielkiego talentu, by już w swych pierwszych ligowych wyścigach gwarantował spore zdobycze punktów.

Wszyscy mogą obniżyć loty. Niemal wszyscy seniorzy Polonii pojechali w minionym sezonie powyżej oczekiwań. Zengota, Lyager i przede wszystkim Tarasienko osiągali w lidze wyniku dużo lepsze od prognozowanych. Jeśli utrzymają tę dyspozycję, to Polonię stać nawet na awans do PGE Ekstraligi. Jeśli jednak na przykład Rosjanin powróci do dyspozycji z wcześniejszych lat, Gryfy znajdą się w bardzo trudnej sytuacji. Kibicom ze Sportowej zostaje modlitwa o to, że ostatnie sukcesy ich ulubieńców były objawem wejścia w kolejny, lepszy etap kariery, a nie przypadkowym rokiem konia.

Gorące głowy. Kadra Polonii należy do najmłodszych w lidze, a jej zawodnikom często puszczają nerwy. Nowego trenera czeka ciężkie zadanie, by utrzymać swych podopiecznych na wodzy. Andreas Lyager wielokrotnie tak bardzo chciał być pierwszy, że ostatecznie przeszarżował i kończył swój występ na dmuchanej bandzie. David Bellego niemalże sam wymierzył sprawiedliwość Łokatejwowi po faulu Ukraińca. Wadim Tarasenko często daje się ponieść emocjom, nawet podczas swojego ostatniego ligowego występu w Bydgoszczy był żegnany gwizdami - wpakował w płot ówczesnego zawodnika Gryfów - Troya Batchelora.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Abramczyk Polonia Bydgoszcz | Jerzy Kanclerz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje