Reklama

Reklama

Żużel. Plaga kontuzji u progu sezonu. Dawno nie było tak pechowego początku

Tai Woffinden, Piotr Protasiewicz czy Niels-Kristian Iversen - to tylko największe z żużlowych nazwisk, jakie znalazły się już na liście zawodników kontuzjowanych w sezonie 2021. Biorąc pod uwagę fakt, że trwa on w zasadzie niespełna miesiąc, liczba urazów jest ogromna. Oprócz "standardowych" żużlowych kontuzji, niestety jest też kilka bardzo poważnych. Andrieja Karpowa, Jasona Joergensena czy Adriana Gały możemy tak prędko na torze nie zobaczyć.

Generalnie to jest tak, że kontuzje na początku sezonu są rzeczą całkowicie normalną. Często wynikają z nieobjeżdżenia czy zbyt szybkiego uwierzenia w swoje możliwości po zimowej przerwie. Zawodnicy ścigający się na żużlu mają do perfekcji opanowaną sztukę panowania nad motocyklem, ale nawet oni potrzebują tego, by pierwsze okrążenia po zimie przejechać na spokojnie. Gdy ktoś przesadzi, przeważnie później tego żałuje. Urazy zdarzają się także w sparingach, które tylko teoretycznie są przetarciem i meczem towarzyskim. Dla części zawodników jest to walka o być albo nie być. Na podstawie ich wyników, menedżer ustala miejsce w składzie. Brak tego miejsca, to brak zarobku. Nikt tego głośno nie powie, ale w sparingu często walczy się ostrzej niż w lidze.

Reklama

Jednym z pechowców sezonu 2021 jest trzykrotny mistrz świata, Tai Woffinden, który złamał łopatkę w Grudziądzu. Jego rehabilitacja przebiega jednak bardzo sprawnie i lada chwila powinien być gotowy do jazdy. Podobnie, jak Niels-Kristian Iversen, który załatwił się już w pierwszej kolejce, ale wyłącznie na własne życzenie. Doznał tego samego urazu co Brytyjczyk, ale znacznie bardziej widocznie się do niego przyczynił, blokując Jakuba Jamroga, który był o wiele szybszy. Piotr Protasiewicz z kolei miał już kilka upadków w nowym sezonie i po kumulacji tego wszystkiego, nie czuje się najlepiej. Ogólnie w całej karierze 46-letni już żużlowiec bardzo często zapoznawał się z nawierzchnią torów i z racji wieku, coraz trudniej mu po kolejnych upadkach wracać do siebie.



Nie wszyscy wrócą?

Kontuzje u progu rozgrywek odnieśli także: Mateusz Tonder, Oskar Bober, Mateusz Błażykowski, Kamil Nowacki oraz Aleksandr Łoktajew. Większość z nich wkrótce powinna wrócić do ścigania, bo urazy nie są lub nie były poważne. Znak zapytania należy postawić przy juniorze Abramczyk Polonii Bydgoszcz, który według medialnych doniesień był przez sztab swojej drużyny niemal zmuszany do jazdy w meczu i po prostu żużla mu się odechciało. Trudno powiedzieć, czy podtrzyma swoją deklarację. Jeśli tak, to do czasu ukończenia 16. roku życia przez Wiktora Przyjemskiego, klub będzie w bardzo trudnym położeniu.

Niestety, w ciągu kilku tygodni zdarzyły się również trzy bardzo groźne upadki, których uczestnicy odnieśli ciężkie obrażenia. Podczas ćwierćfinału IMP w Bydgoszczy paskudnie przewrócił się rewelacyjny u progu sezonu Adrian Gała. Złamał żebra, uszkodził kręgosłup i doznał odmy płucnej. Jeszcze gorzej sprawa wygląda u Jasona Joergensena, w którego diagnozę aż trudno było uwierzyć: złamał górną część lewej kości uda, dwa miejsca w lewym biodrze, lewe ramię, prawy nadgarstek oraz trzy miejsca w miednicy. Ostatnie dni to z kolei dramatyczne informacje o stanie zdrowia Andrieja Karpowa, który upadł podczas treningu w Grudziądzu, łamiąc żebra i doznając krwotoku wewnętrznego. Na szczęście, w porę otrzymał pomoc. Został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną, z której już go wybudzono. Bardzo wątpliwe jednak, by wrócił do żużla.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje