Reklama

Reklama

​Żużel. Piotr Rusiecki. Bohater sezonu 2020. Ten prezes spalił już pięć marynarek

Prezes Fogo Unii Leszno to człowiek-instytucja. Prezes klubu, właściciel firmy i opiekun dla młodych żużlowców. To on stworzył drużynę, która stała się maszyną do wygrywania i zdominowała rozgrywki w lidze polskiej. Spalił już cztery marynarki z rzędu. Za rok nie obrazi się jeśli z dymem puści kolejną. To już będzie szósta, bo Unia za kadencji Piotra Rusieckiego zdobyła już pięć tytułów.

Stworzył żużlowego giganta

Reklama

Unia była zawsze zasłużonym polskim klubem. W wielu sezonach walczyła o medale, tytułów ma na koncie sporo. Regularnie przytrafiały się jej jednak słabsze sezony, łącznie z tymi w których musiała walczyć o utrzymanie. Piotr Rusiecki przejął klub w 2014 roku i tak naprawdę od tego czasu zespół - może poza jednym sezonem - jest hegemonem w skali kraju. Przegrywa w trakcie całych rozgrywek pojedyncze mecze, a koniec końców finał rozstrzyga przeważnie w pierwszym meczu.

Rusiecki kapitalnie współpracuje z Romanem Jankowskim, który regularnie produkuje utalentowanych juniorów. Wszystkie ostatnie złota w ogromnej mierze były zasługą duetu Bartosz Smektała-Dominik Kubera. Wymieniona dwójka po pierwsze nie miała sobie równych wśród młodzieżowców, a do tego z powodzeniem potrafiła zastępować w meczach zawodzących seniorów. Obecnie obaj są już poza klubem i jeśli Unia znowu zdobędzie złoto, Rusieckiemu w Lesznie chyba postawią pomnik.

Sam prezes doskonale wie, że cała Polska jest ciekawa czy uda mu się ta sztuka. Tonuje więc nieco nastroje. - Ja już raz powiedziałem, że każdy kolejny tytuł zdobywa się z coraz większym trudem. Jest dużo większa świadomość, co cię może spotkać w ostatnich momentach. Czyli stresu jest więcej, co widać i czuć. Choć teraz to ciśnienie, powiedziałbym, nieco zeszło, bo my już nie musimy mieć piątego z kolei tytułu. Myślę, że cztery z rzędu będą już bardzo ciężkie do powtórzenia na tym poziomie, na którym znalazł się nasz ligowy żużel - mówił kilka tygodni temu na WP SportoweFakty.pl.

Opiekun dla australijskiej młodzieży

Rusiecki oparł swoje działania o trzy kluczowe aspekty. Swoich zdolnych juniorów, raczej rzadko wymienianych liderów oraz młodych, utalentowanych Australijczyków. Jest dla nich jak ojciec. Pozwala im się rozwijać, sponsoruje, mieszkają u niego. To wielka sprawa, bowiem robi coś tak naprawdę bezinteresownie. Nie ma przecież żadnej gwarancji, jak potoczą się losy chłopaka i czy w przyszłości odpłaci się wynikami na torze.

Na początku ściągnął do Polski Brady'ego Kurtza. Rudowłosy żużlowiec w szeroko pojętym świecie żużla był już kojarzony. Dopiero w Lesznie jednak pokazał pełnię swoich umiejętności, choć klub pozwalał mu także jeździć w innych miejscach gdy w Unii skład był gotowy. Obecnie Kurtz nieco spuścił z tonu i jakby przygasł w sportowym rozwoju, ale to nadal młody, 24-letni zawodnik.

Być może przestój u Kurtza spowodowany jest eksplozją... Jaimona Lidseya. To kolejna z australijskich perełek wynalezionych przez Rusieckiego. Jeszcze rok temu jeździł głównie w barwach Kolejarza Rawicz (filia Unii), ale przez kilkanaście miesięcy zrobił nieprawdopodobny postęp. Obecnie jest podstawowym żużlowcem leszczyńskiej drużyny i mistrzem świata juniorów. Tak naprawdę w ciągu roku przerósł Kurtza poziomem sportowym o klasę. To także zasługa Rusieckiego, który nie bał się na niego stawiać, mimo młodego wieku i braku doświadczenia Lidseya.

W kolejce czeka już Keynan Rew. Póki co on też objeżdża się w Rawiczu, ale jeśli będzie się szybko rozwijał, z pewnością trafi do Unii. Australijczycy bardzo doceniają to, co Rusiecki dla nich zrobił. Dali temu dowód tekstem, który umieścili na pamiątkowym motocyklu dla prezesa. - Dziękujemy ci za wszystko co dla nas, twoich chłopców, zrobiłeś. Bez twojej pomocy i wsparcia nasze żużlowe kariery nie byłyby tam, gdzie są obecnie. Jesteśmy wdzięczni za wszystko co dla nas zrobiłeś, ale też za picie i jedzenie co weekend 10 kilogramów steków, za to, że mówiłeś, że jesteśmy słabi, że nie możemy być panienkami i za wszystko inne - pisali.

Ma przed sobą wielkie wyzwanie

Sezon 2021 dla Fogo Unii zapowiada się na najtrudniejszy od wielu lat. Utrata Smektały (Włókniarz Częstochowa) i Kubery (Motor Lublin) może okazać się nie do przejścia. W ich miejsce zakontraktowano co prawda światową gwiazdę - Jasona Doyle'a, ale ten jest chimeryczny i nie jest wcale takie oczywiste, że będzie punktował regularnie. Część kibiców krytykowała ten ruch. Mówiono, że zastąpienie dwóch rewelacyjnych wychowanków wyrobnikiem skaczącym od klubu do klubu, to głupota. Po sezonie okaże się, czy mieli rację.

Problemem Rusieckiego jest także formacja juniorska, już w zeszłym sezonie bardzo mocno osłabiona. Po odejściu do seniorów Bartosza Smektały, parę młodzieżowców Fogo Unii stanowili Kubera i Szymon Szlauderbach. Oczywiście, ten drugi nie był w stanie zastąpić starszego kolegi, bowiem to graniczyłoby z cudem. Przygotowany poprzez starty w Rawiczu Szlauderbach, dał jednak swojej ekipie sporo cennych punktów. Opłacało się więc prezesowi wysyłać zawodnika na poligon doświadczalny do Rawicza oraz do Australi... Zimą ubiegłego roku Szlauderbach tam właśnie przebywał.

Para juniorska na sezon 2021 w Lesznie będzie wyglądała jeszcze inaczej. Przed Rusieckim wielkie wyzwanie. Pewniakiem jest Kacper Pludra, który wraca do coraz lepszej jazdy po poważnej kontuzji. Jego doparowym przynajmniej początkowo pewnie będzie Krzysztof Sadurski, okrzyknięty wielkim talentem, który jednak do tej pory niczego nie pokazał. W Lesznie czekają jednak na kogo innego. W maju 16 lat skończy fenomenalny w zawodach juniorskich Damian Ratajczak. Rusiecki zapewne liczy, że ten zawodnik pójdzie w ślady Kubery i Smektały. Jeśli tak będzie, w Lesznie prezesa będą nosić na rękach.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem! 






Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje