Reklama

Reklama

Żużel. PGE IMME – czas eksperymentów sprzętowych. Vaculik testował nowinkę, Doyle wygrał na silniku Hollowaya

W środowisku żużlowym przyjęło się, że Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi są dla najlepszych zawodników czasem zaawansowanych testów nowego sprzętu. Martin Vaculik startował w tegorocznej edycji na nowym modelu silnika – GM NX pochodzącym z warsztatu Ashleya Hollowaya.

GM NX to następca powszechnie używanych dziś silników z włoskiej fabryki. Stosowana współcześnie technologia jednostek napędowych pozostawała niezmienna od ponad 3 dekad. Mimo to, pojawienie się na rynku nowego modelu nie spowodowało, że zawodnicy rzucili się na niego jak po świeże bułki. Już 3 lata temu jeździć na nim w Grand Prix próbował Niels Kristian Iversen, jednak Duńczyk nie znalazł naśladowców, a sam też szybko porzucił technologiczną nowinkę.

Zanim nowy model zakróluje na rynku, dogłębnie poznać muszą go tunerzy. Wszak w dzisiejszej epoce żaden żużlowiec nie zdecyduje się wyjechać na tor na fabrycznym silniku bez żadnych przeróbek. Badania prowadzone najlepszych "majstrów" branży trwały kilka lat, a ich efekty są właśnie testowane przez czołówkę zawodników. Pierwsze NX-y spod ręki Ryszarda Kowalskiego trafiły do Bartosza Zmarzlika i Jacka Holdera. Tymczasem podczas toruńskich PGE IMME im. Zenona Plecha Martin Vaculik sprawdzał jak sprawuje się silnikowa nowinka przepuszczona przez warsztat Ashleya Hollowaya.

Reklama

Słowak zaczął ściganie na NX-ie, ale dokończył już na klasycznej jednostce napędowej. Widać było, że nie jest jeszcze do końca dogadany z tą nowością. Czeka go jeszcze sporo pracy nad dopasowaniem jej do swych preferencji. Na szczęście ma jeszcze sporo czasu. Nie jest tajemnicą, że obecne testy mają na celu opracowanie i wdrożenie jak najbardziej korzystnych rozwiązań przed decydującymi rozstrzygnięciami - fazą play-off PGE Ekstraligi i inauguracją cyklu Grand Prix. Pierwsze z tych zdarzeń rozpocznie się w sierpniu, drugie zostało zaplanowane na połowę lipca w czeskiej Pradze.

Podczas toruńskich PGE IMME im. Zenona Plecha od testowania sprzętu nie stronił także zwycięzca turnieju - Jason Doyle. Australijczyk cieszy się jak dotąd niezłym sezonem, jednak nie wymienia się go raczej w gronie zawodników mogących walczyć o tegoroczny tytuł indywidualnego mistrza świata. Zmienić taki stan rzeczy może współpraca z Ashleyem Hollowayem. Dotąd Doyle był uważany za zawodnika ze stajni Flemminga Graversena. Na jego silnikach zdobył w 2017 roku złoto w Grand Prix. Być może teraz Doyle chce spróbować czegoś nowego uznając, że tamten układ się wyczerpał.



Dowiedz się więcej na temat: żużel | gm nx | Jason Doyle | Martin Vaculik | Ashley Holloway | PGE IMME

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje