Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Złe wieści dla GKM-u. Im lepszy Pedersen, tym słabsza jego drużyna

Jedynym pozytywnym aspektem drużyny ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-u w pierwszym ekstraligowym meczu był Nicki Pedersen. Entuzjazm grudziądzan może być jednak przedwczesny – Duńczyk najlepszą formę prezentuje bowiem zazwyczaj w drużynach, którym nie udaje się wywalczyć utrzymania.

Reklama

Mistrzu, witamy z powrotem! Wrócił stary dobry Dzik! Taki Pedersen może utrzymać GKM! Internauci nie szczędzili pochwał pod adresem 3-krotnego indywidualnego mistrza świata po meczu z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra. Wyjazd do województwa lubuskiego był pierwszym oficjalnym spotkaniem GKM-u w tym roku (podopieczni Janusza Ślączki w pierwszej kolejce pauzowali ze względu na pozytywne wyniki testów Przemysława Pawlickiego, Mateusza Bartkowiaka i Kacpra Łobodzińskiego). Kibice z kujawsko-pomorskiego mogą mieć po inauguracyjnej porażce pretensje do wszystkich swoich ulubieńców za wyjątkiem właśnie doświadczonego Duńczyka - piątkowego zdobywcy 16 punktów.

Reklama

Grudziądzanie w odradzającej się legendzie speedwaya widzą człowieka będącego w stanie utrzymać ZOOLeszcz DPV Logistic GKM w PGE Ekstralidze. Znów przypomina on bowiem tego zawodnika, który zdominował niegdyś tory żużlowe na całym świecie i którego ostry, zadziorny styl jazdy wywoływał falę gwizdów oraz wyzwisk na trybunach pod każdą szerokością geograficzną. Niektórym ekspertom wydaje się, że powrót do formy 44-latka wystarczy, by załatać braki w zdobyczach punktowych jego kolegów z zespołu. Pierwsze ligowe spotkanie ostudziło bowiem głowy tych optymistów, którzy liczyli na spore zdobycze punktowe ze strony Kasprzaka czy Przemysława Pawlickiego.

Wydaje się jednak, że w szale po bardzo dobrym występie Pedersena wszystkim umknęła pewna prawidłowość powtarzająca się przez całą jego karierę. Duńczyk do odbudowy formy potrzebuje zazwyczaj bardzo specyficznych warunków, a mianowicie słabego zespołu. To lider z prawdziwego zdarzenia, którego napędza konieczność brania na barki niemal całego ciężaru walki o meczowe punkty. Ciemną stroną tego medalu jest fakt, iż gdy Pedersen wzbijał się na wyżyny swego talentu, to właśnie wówczas reprezentowany przez jego klub zajmował ostatnie miejsce w tabeli i musiał udać się na przymusowy pobyt na zapleczu. Póki co wiele wskazuje na to, iż historia kolejny raz zatoczy koło.

Poniżej prezentujemy państwu zestawienie punktów zdobywanych przez Pedersena w poszczególnych sezonach minionej dekady i miejsc, jakie zajmował wówczas jego zespół w ligowej tabeli. Kolorem czerwonym zaznaczyliśmy te sezony, w których Duńczykowi nie udało się utrzymać swej drużyny w najlepszej lidze świata.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje