Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Zarzucają mu, że Stal Gorzów do dziś płaci jego długi

Mecenas Jerzy Synowiec stał się dyżurnym krytykiem Moje Bermudy Stali Gorzów, odkąd klub złożył wnioski na olbrzymią dotację z miasta. Druga strona publicznie zarzuca Synowcowi, że wciąż spłaca jego długi. Prezes Marek Grzyb mówi, że będzie to robił do czerwca 2021 roku. Władysław Komarnicki, honorowy prezes Stali, dodaje, że sytuacja w Stali przejętej przez niego z rąk Lesa Gondora i Jerzego Synowca była tragiczna.

Skąd się wziął tzw. dług Jerzego Synowca? Chodzi o sprawę źle rozliczonej dotacji w 2001 roku. Wtedy klub dostał z miasta 600 tysięcy złotych. Nie dopełniono jednak formalności i Regionalna Izba Obrachunkowa nakazała zwrot kasy. Doszło nawet do procesu. Na ławie oskarżonych siedzieli ówczesny prezes Les Gondor, księgowa Stali i naczelnik wydziału sportu w urzędzie miasta. Sąd ich jednak uniewinnił. Podtrzymano jednak decyzję o konieczności zwrotu pieniędzy. Bez odsetek, z których miasto zrezygnowało, ale jednak. Stal płaci dług do dziś. Miesięczna rata wynosi 2725 złotych. W ten dług panowie Grzyb i Komarnicki ubierają Synowca.

Reklama

- Zacznę od tego, że prezesem Stali byłem w latach 1991-96 - mówi nam Synowiec. - Jesienią 96 oddałem władzę Gondorowi. Przyszedł człowiek bogaty, który miał pieniądze, więc przekazałem mu klub bez złotówki długu. Zostałem w Stali jako członek zarządu od spraw sportowych, bo Gondor się na tym nie znał. On wykładał pieniądze. 650 tysięcy na Bajerskiego, 450 na Okoniewskiego i jeszcze 250 na Cieślewicza. W 2000 roku wydał kilka milionów na remont stadionu, żeby mogły się tam odbyć mistrzostwa świata juniorów.

Źle rozliczyli kasę z miasta

Kłopoty zaczęły się w 2001 roku, kiedy firma Gondora zbankrutowała. Pech chciał, że w tym samym czasie kłopoty dopadły też drugą z firm, która decydowała o stabilności Stali. - Wtedy klub zwrócił się do miasta o dotację, którą dostał późno, bo w marcu. Kasa została błyskawicznie, w dniu otrzymania, przelana na konta zawodników. RIO uznała, że zrobiono to w sposób nieprawidłowy, a na ławie oskarżonych usiedli konkretni ludzie, którym notabene nie postawiono żadnych zarzutów. W efekcie postępowania klub musiał po prostu zwrócić, to co dostał. Czy ja czuję się za to odpowiedzialny? Nie, bo księgowość nie była moją działką. Nie brałem w tym udziału, nie wchodziłem w to. Wiedziałem o dotacji i to wszystko - komentuje Synowca.

Zdaniem mecenasa nie ma czegoś takiego, jak odpowiedzialność całego zarządu za powstały dług. - Albo ktoś ma coś wspólnego ze sprawą, albo nie ma. Tu przed sądem stanęły trzy konkretne osoby. One zostały oskarżone o konkretne zaniedbania, to wszystko - stwierdza Synowiec.

Pieniądze dawał, a nie zabierał

Gorzowski adwokat mierzy się jednak nie tylko z oskarżeniami o ten dług wynikający z dotacji, ale i też o to, że zostawił klub w ruinie. Prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski zadał nawet na Twitterze pytanie o jego wysokość, a honorowy prezes Stali Władysław Komarnicki stwierdził tylko, że gdy przychodził do Stal po Gondorze i Synowcu, to dług był olbrzymi.

- W 2001 roku odszedłem z klubu, bo nie mogłem tego dalej ciągnąć - wyjaśnia Synowiec. - Pojawił się wiceprezydent Mariusz Guzenda, jego prawą ręką był pan Komarnicki i oni ciągnęli to dalej. Od 20 lat nie mam nic wspólnego ze Stalą, a od 25 lat nie jestem jej prezesem. Nie wiem, o czym oni mówią, o jakich długach na parę milionów. Gdy byłem prezesem, to budżety klubów wynosiły najwyżej półtora miliona złotych. Wtedy z zagranicy przyjeżdżał Węgier, który brał dwa tysiące marek za występ. Człowiek, nawet gdyby chciał, to nie mógłby zostawić klubu w opłakanym stanie i z kilkoma milionami zadłużenia. Zresztą, o czy my mówimy? To, co się działo z tymi milionami przez te kilkanaście lat. Mam w domu papiery, z których wynika, że to ja pożyczałem pieniądze Stali i nigdy ich nie odzyskałem. Natomiast na pewno żadnych milionów nie straciłem - kończy Synowiec.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje