Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Włókniarz - Sparta. Nie chcieli czekać na kibiców, a i tak przegrali

Nie dały efektu starania o jak najszybsze rozegranie spotkania piątej kolejki. Zastępstwo zawodnika dało Betard Sparcie aż 10 punktów, a Eltrox Włókniarz Częstochowa uległ gościom 52:38. Najlepiej na torze przy Olsztyńskiej prezentował się Maciej Janowski, a honor gospodarzy ratował młodzieżowiec - Jakub Miśkowiak.

Goście przystępowali do spotkania osłabieni brakiem Taia Woffindena, który wciąż odczuwa skutki starcia z Przemysławem Pawlickim. W kuluarach mówiło się, że to właśnie dlatego nie doszło do przełożenia 5. Kolejki PGE Ekstraligi na termin umożliwiający wejście kibiców na trybuny - prezes Eltrox Włókniarza, Michał Świącik nie chciał czekać na powrót 3-krotnego mistrza świata.

Po pierwszej serii na dwupunktowym prowadzeniu była jednak osłabiona Betard Sparta. Początek zawodów pozwolił kibicom oglądać zażarte wyścigi "do kreski" - nie chodzi jednak o tą na linii startu/mety, a tą narysowaną na wewnętrznym krawężniku. Jeśli nawet zawodnicy Włókniarza próbowali nabrać prędkości po szerokiej, to skutkowało to jedynie znacznym spowolnieniem. Najpierw odczuł to Bartosz Smektała, później Mateusz Świdnicki.

Reklama

Jak mijanka, to Janowski

Znak do odchodzenia od krawężnika dał w trzeciej gonitwie Maciej Janowski. Kapitan gości przez 4 okrążenia gonił błyskawicznego na starcie Leona Madsena. Przyczepną nawierzchnię znalazł dopiero na pierwszym wirażu czwartego kółka - zahaczył tylnym kołem o leżącą około 2 metry od krawężnika odsypaną część toru i na wejściu w drugi łuk zdołał zamknąć częstochowskiego Duńczyka. Ich walkę bacznie obserwował z parkingu Gleb Czugunow i w kolejnym wyścigu wygrał ze sporą przewagą poszerzając trajektorię jazdy z każdym kolejnym metrem.

Tor w Częstochowie nie sprzyjał póki co mijankom. No chyba że wyjeżdżał na niego Janowski. W piątym wyścigu co prawda znów moment startowy należał do gospodarzy, jednak wrocławianin wcale się tym nie przejął. Wszedł pod łokieć Bartosza Smektały, odholował go pod sam płot i dopisał do swej zdobyczy kolejną trójkę.

Kwasy w Częstochowie

Nie wiadomo co między trzecim, a szóstym biegiem porabiał w parkingu Leon Madsen, ale raczej nie przyglądał się rywalizacji na torze. Kiedy wrocławianie wyszli z pierwszego łuku na podwójnym prowadzeniu, Duńczyk szybko dogonił co prawda Bewleya, jednak później trzymał się krawężnika tak kurczowo, jakby była to pierwsza gonitwa po równaniu. Pozwolił tym samym, by orbitujący pod bandą Artiom Łaguta odjechał mu na bezpieczną dla siebie odległość.

W pierwszych sekundach siódmego biegu mogło się wydawać, że zawodnicy Włókniarza odrobią czteropunktową stratę jeszcze przed półmetkiem zawodów. Niestety, jeśli między Kaprem Woryną i Fredrikiem Lindgrenem istniała na torze jakaś chemia, to był to żrący kwas. Zupełnie nie mogli znaleźć wspólnego języka, a na kłótni dwóch częstochowian skorzystał - a jakże! - Maciej Janowski!

Skoro nawet Madsen przegrywa podwójnie, to Włókniarz ma problem

Miny nawet najbardziej optymistycznych kibiców Lwów zrzedły, gdy oglądali oni ósmą odsłonę niedzielnego starcia. W dotychczasowych meczach słabo dysponowany Eltrox Włókniarz był holowany przez fenomenalnego Leona Madsena. Tymczasem Duńczyk spalił sprzęgło i musiał uznać wyższość Łaguty i Czugunowa. Jego ataki na zepsutym sprzęcie były tak mizerne w skutkach, że zamiast niwelować stratę do wrocławian, tracił przewagę nad młodzieżowcem - Jakubem Miśkowiakiem. Po trzech startach lider gospodarzy nie miał więc na koncie ani jednego zwycięstwa!

Trener Piotr Świderski nie decydował się póki co na skorzystanie z rezerwy taktycznej, gdyż na dobrą sprawę nie miał ani jednego kandydata do nagrodzenia go dodatkowym startem. Mimo to, częstochowianom niemal udało się zmniejszyć stratę. Niestety dla nich, Kacper Woryna wyprzedził co prawda Bewleya, jednak Lindgrenowi zabrakło co najmniej jednego okrążenia do wyjścia przed fenomenalnego Łagutę.

Armaty na kapiszony

Do poziomu gospodarzy w dziesiątym biegu postanowiła dostosować się maszyna startowa i najzwyczajniej w świecie się zepsuła. Naprawa usterki dała gospodarzom czas na dodatkowe narady i próby ostatecznych, desperackich poprawek. W powtórce Maciej Janowski już ich nie wyprzedził... bo na prowadzenie wyszedł już po starcie. Trzeba jednak oddać Bartoszowi Smektale, że na drugim okrążeniu sprawił bardziej doświadczonemu rywalowi trochę kłopotów. 

Pierwszą taktyczną roszadę oglądaliśmy w jedenastej gonitwie. Piotr Świderski zmienił Jeppesena na Madsena niczym przysłowiową siekierkę na kijek. Dwie armaty o największym kalibrze w częstochowskim arsenale okazały się ledwie pistoletami na kapiszony z odpustowego straganu. Lindgren nie dojechał do mety, a Duńczyk musiał uznać wyższość Łaguty i Czugunowa.

Tor jak na młodzieżówkę, więc junior ratuje honor

Marek Cieślak pełniący w niedzielę funkcję telewizyjnego eksperta powiedział w przerwie, że tor jest co prawda idealny, ale na zawody młodzieżowe. Nic więc dziwnego, że jedynym zawodnikiem gospodarzy notującym trójki był junior - Jakub Miśkowiak. W dwunastym wyścigu przywiózł za plecami Daniela Bewleya. Co ciekawe, 20-latek startował na rezerwowym motocyklu! Jego podstawowy sprzęt odmówił posłuszeństwa podczas grzania przed pierwszym wyścigiem.

Miedzianowłosy Brytyjczyk odbił sobie porażkę z młodzieżowcem pewnym zwycięstwem w kolejnym wyścigu. Maciej Janowski przed wyjazdem do niego oglądał chyba na YouTube stare wyścigi Joe Screena, bo właśnie w jego stylu wpadł między Madsena i Worynę. Podwójne zwycięstwo wrocławian dawało im 46 punktów już przed wyścigami nominowanymi.

Wyścigi nominowane dały kolejną trójkę Jakubowi Miśkowiakowi oraz wreszcie pozwoliłu wpisać do programu zwycięstwo seniora Eltrox Włókniarza- Frederik Lindgren pokonał Macieja Janowskiego i Artioma Łagutę w piętnastej gonitwie. Chytrość nie popłaciła Włókniarzowi. Nie zarobili na wejściu kibiców w nowym terminie, a spotkanie i tak przegrali. Wrocławianie pewnie załatali dziurę po Woffindenie - w ramach zastępstwa zawodnika zdobyto 10 punktów. Brytyjczyk w ostatnim spotkaniu przy Olsztyńskiej zainkasował jedynie 8.

ELTROX WŁÓKNIARZ Częstochowa 38
BETARD SPARTA Wrocław 52

Eltrox Włókniarz Częstochowa:
9. Fredrik Lindgren 9 (2,2,2,d,3)
10. Kacper Woryna 3+3 (1*,1*,1*,0,-)
11. Bartosz Smektała 5 (0,2,2,1,0)
12. Jonas Jeppesen 2+2 (0,1*,1*,-)
13. Leon Madsen 7 (2,2,1,1,1,0)
14. Jakub Miśkowiak 11 (3,2,0,3,3)
15. Mateusz Świdnicki 1 (1,0,-)
16. Bartłomiej Kowalski NS

Betard Sparta Wrocław:
1. Artiom Łaguta 17 (3,3,3,3,3,2)
2. Daniel Bewley 8+1 (1,1,0,2,3,1*)
3. Tai Woffinden 0 (-,-,-,-)
4. Gleb Czugunow 10+2 (1,3,0,2*,2*,2)
5. Maciej Janowski 15+2 (3,3,3,3,2*,1*)
6. Przemysław Liszka 0 (0,0,0)
7. Michał Curzytek 2 (2,0,u)
8. Mateusz Panicz NS


Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź








Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje