Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. W Gorzowie mają lidera, ale i tak plują na Karczmarza

Dobrze jadąca Moje Bermudy Stal to dla miejscowych kibiców powód do radości. Nie potrafią się jednak ucieszyć z tego w stu procentach, bo postanowili kolejny raz skupić uwagę na przeżywającym swoje problemy, choć wcale niejadącym jakoś tragicznie Rafale Karczmarzu. - Ko normalny daje do go składu? - takie komentarze to tylko te delikatniejsze, jakie pojawiały się na facebookowej stronie gorzowskiego klubu w niedzielę wieczorem.

Rafał Karczmarz od dawna ma swoje problemy. Okrzyknięty wielkim talentem chłopak w pewnym momencie zaczął jechać słabiej i jeśli chodzi o rozwój, stanął w miejscu. Przyczyniły się do tego liczne upadki, po których zawodnik sam mówił, że ma blokadę psychiczną. Po sezonie 2019 chciał kończyć karierę i deklarował, że nie ma już ochoty jeździć. Ostatecznie pozostał przy żużlu. Stal wyciągnęła do niego rękę. Zostawiono go w składzie także na pierwszy sezon w roli seniora. Póki co Karczmarz dorzuca pojedyncze punkty, ale przynosi żadnego wstydu. W derbach z Marwis.pl Falubazem przywiózł 3+1 w dwóch biegach, a potem już nie jeździł. To na nim wyżywali się sfrustrowani gorzowscy fani, gdy drużynie nie szło.

Reklama

- Był tak daleko, że nawet nie musiał hamować - czytamy. Ten kibic prześmiewczo przypomniał zeszłoroczne zarzuty względem Karczmarza, które dotyczyły jego rzekomego zwalniania, kiedy na torze robiło się stykowo. - To powinien być jego ostatni mecz w tym roku - dodał inny, mając zapewne na myśli to, że w odwodzie czeka perła duńskiego żużla Marcus Birkemose. 18-latek dostał już jednak szansę ze słabym rywalem i szału nie zrobił. - Kto normalny daje go do składu - dopytywał kolejny z kibiców. Może i sam Karczmarz tego nie czytał, ale takie teksty pod adresem swojego zawodnika to po prostu zachowanie haniebne.



Historia niczego ich nie nauczyła

Polski żużel zna kilka przypadków, w których młodzi ludzie nie byli w stanie poradzić sobie z narastającą presją i skandalicznym postępowaniem kibiców, którzy poprzez obelgi, a momentami nawet groźby wobec żużlowca, wyrażali swoje niezadowolenie z wyniku sportowego. Rafał Kurmański, Robert Dados, Łukasz Romanek czy Tomasz Jędrzejak - tych nazwisk nikomu przedstawiać nie trzeba. Każdy z nich miał sukcesy na koncie i z pewnością był świadomy swojej klasy sportowej, a jednak sytuacja ich przerosła. Widać, że opisane przypadki nikogo niczego nie nauczyły. Gdy tylko jest gorszy występ, żużlowca miesza się z błotem.

Trudno powiedzieć, dlaczego kibice w Gorzowie tak bardzo uparli się na Karczmarza. W zespole jest choćby także słabo jeżdżący Kamil Pytlewski, który od kilku lat nie robi praktycznie żadnych postępów. Jemu się jednak aż tak nie obrywa, a od Karczmarza jest młodszy raptem cztery lata. Nikt w dodatku już nie pamięta, że dla 22-letniego żużlowca sezon 2021 jest pierwszym w gronie seniorów, a na tym etapie kariery chwilowe problemy miał nawet sam Bartosz Zmarzlik. Pozostaje czekać na jakiś lepszy mecz Rafała. Wówczas pojawi się grono jego zwolenników. Oczywiście do czasu aż znów pojedzie słabiej.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje