Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. W Falubazie potrzebna rewolucja? „Brakuje jeszcze jednego lidera”

Po pięciu kolejkach Marwis.pl Falubaz Zielona Góra nie może zaliczyć sezonu do szczególnie udanych. Drużyna przegrała 4 spotkania, co skłania do tezy, że drużynie przydałaby się rewolucja. - W Falubazie jest problem z brakiem co najmniej jeszcze jednego lidera, przywożącego dwucyfrowy wynik. Potrzebni są Zagar i Protasiewicz z roku 2020 – stwierdził Jacek Frątczak.

Falubaz od początku skazywany był na walkę o utrzymanie. Początek sezonu pokazał, że założenia nie wzięły się znikąd. Zielonogórzanie przegrali 4 spotkania, wygrywając jedynie u siebie z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em Grudziądz. Niektórzy spróbują bronić zespołu, który w kilku meczach długo dzielnie stawiał się rywalom. Piękne porażki niewiele jednak wnoszą, gdyż finalnie są porażkami.

W niedzielę podopieczni Piotra Żyto również świetnie otworzyli spotkanie z Moje Bermudy Stalą Gorzów, prowadząc nawet 20:10. Czy coś to dało? Nie. W drugiej części zmagań Stal zdominowała rywalizację, odnosząc pewne zwycięstwo. U gospodarzy jedynym pozytywnym aspektem była postawa Patryka Dudka. Sam bydgoszczanin meczu jednak nie wygra, a na razie nie ma on za bardzo na kogo liczyć.

Reklama

Czas na roszady? To dość skomplikowane

Nawet gdyby Falubaz chciał, to nie za bardzo może dokonać zmian. W odwodzie pozostają powracający po kontuzji Mateusz Tonder oraz Jan Kvech, który dotychczasowo nie miał wielu okazji do jazdy. - Oczywiście konsekwentne testowanie zawodników, jak w przypadku Kvecha, powinno się odbywać - powiedział nam Jacek Frątczak. - Trzeba jednak zadać sobie pytanie, jakim potencjałem dysponują poszczególni zawodnicy, bo zmiana tylko dla zasady nie ma większego sensu. W Falubazie jest problem z brakiem co najmniej jeszcze jednego lidera. Potrzebni są Zagar i Protasiewicz z roku 2020. Trudno było przypuszczać, że Piotr w ostatnim meczu pojedzie na jeden punkt - ocenił były menadżer.

Niewiadomą pozostaje Tonder, o którym przed sezonem mówiło się wiele dobrego. Jeszcze przed pierwszym meczem złamał on rękę, co wykluczyło go na kilka tygodni. - Powrót Mateusza na pewno byłby pożądany, jeśli chodzi o skład. Nadal mówimy jednak o zawodniku raczej na pozycji U-24, czyli osobie związanej z drugą linią. Oczywiście to też ważne, ale czy Mateusz jest w stanie regularnie wygrywać z liderami rywali? Nie wiem, czy to ten zawodnik, którego brakuje zielonogórzanom - stwierdził Frątczak.

Nie należy zatem oczekiwać rewolucji w zespole. Najpewniej Tonder i Kvech skupią się na rywalizacji o pozycję U-24, zajmowaną obecnie przez Damiana Pawliczaka. - Można byłoby sprawdzić Mateusza na pozycji, ale za chwilę. Po kontuzji potrzebuje on trochę czasu. Niech jeszcze pojedzie w zawodach młodzieżowych i później przyjdzie moment na ligę - stwierdził Frątczak.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje