Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Unia - Stal. Prezydent Leszna: Nie mam żalu do Sajfutdinowa, moją listę życzeń otwierał Musielak

Fogo Unia Leszno zdobywała tytuł DMP cztery razy z rzędu, ale w tym sezonie dominacja zespołu z Wielkopolski zostanie przerwana. Teraz drużyna Piotra Barona szykuje się do dwumeczu o brązowy medal, w którym rywalem Byków będzie Moje Bermudy Stal Gorzów. - Miejsce na najniższym stopniu podium osłodziłby nam ten ciężko sezon - mówi specjalnie dla Interii prezydent Leszna - Łukasz Borowiak.


Kamil Hynek, Interia.pl: Fogo Unia Leszno zdobyła cztery tytuły mistrzowskie z rzędu, ale po przegranej w półfinale z Betard Spartą już wiadomo, że złota tym razem nie obroni. Czy w takim razie ewentualne brązowe medale zostaną uznane w Lesznie za sukces, czy porażkę?

Łukasz Borowiak, prezydent Leszna, zagorzały kibic Fogo Unii: Trzecie miejsce wezmę z przyjemnością. Ono osłodzi nam ten ciężki sezon. Każdy medal wrzucony do gabloty jest dużą radością. Rozmawiałem z władzami klubu, kibicami i szybko pogodziliśmy się, że ten rok może być trudniejszy niż poprzednie. Nasi topowi zawodnicy miewali wahania formy, a w formacji młodzieżowej nie ma już Smektały i Kubery. Ta dwójka stanowiła trzon zespołu i dopełnienie całości dream-teamu. Cieszę się jednak, że na horyzoncie pojawiają się kolejne diamenciki do oszlifowania ze "stajni" Romana Jankowskiego. Taki Damian Ratajczak ma dopiero szesnaście lat, w bieżącym roku zbierał doświadczenie i będzie tylko lepszy.

Reklama

O brąz Unia pojedzie z Moje Bermudy Stalą Gorzów, z którą macie kilka rachunków do wyrównania. Wy przegraliście z nimi oba mecze w rundzie zasadniczej, natomiast oni chcieliby wam się rewanżować za finał PGE Ekstraligi z poprzedniego sezonu.

- Te spotkania zawsze mają swój wyjątkowy smaczek. Do Leszna zawita gwiazda światowego formatu - Bartek Zmarzlik. Ten facet wyprzedził swoją epokę, wygrana z nim to dla każdego zawodnika wyjątkowa sprawa. Martwi mnie tylko fakt, że Stal lubi występować na Smoczyku. W ogóle mam wrażenie, ale to wynika tylko z mojej prywatnej obserwacji, że nasi zawodnicy lepiej czują się w gościach niż w domu.

Paradoksalnie zarówno miastu jak i klubowi ten brak kolejnego złota może pomóc. W Lesznie panowało w ostatnich latach rozpasanie, więc może teraz kibice nabiorą większego głodu. To widać gołym okiem w telewizji, że frekwencja jest słaba i to na najważniejszych meczach.

- Okres pandemiczny spowodował, że sporo osób bało się przyjść na stadion. Zamiast tego wybierali kanapę, zimne piwko w gronie rodzinnym. Zresztą w telewizji, na żywo puszczane są wszystkie ligi i weekend z żużlem można planować od rana do wieczora. Leszno ma wiernych kibiców, natomiast przesyt, o którym pan wspomniał jest szeroko dyskutowany we władzach Unii. Sam mam znajomych, którzy wrócili na stadion po bardzo długiej przerwie. Prowadzę dyskusję z mieszkańcami i oni jasno się wyrażają "po co mam iść na Smoczyka, skoro Unia znowu wygra". I tu nie chodzi nawet o wymiar finansowy, kupno biletu. Trzeba ponadto pamiętać, że w Lesznie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym jest też zespół w lidze futsalu. Po wnikliwej analizie, którą przeprowadziliśmy wspólnie z prezesem wynika, że sprzedaż wejściówek drastycznie spadła. Nie ma tego "boom" na czarny sport, jaki ma teraz miejsce w Lublinie. Tam ta moda na dobry speedway wpycha się do domów drzwiami i oknami. Parcie jest niebywałe.

Przejdźmy do tematów stricte sportowych. Jest pan rozczarowany odejściem Emila Sajfutdinowa?

- Wypowiem się jako kibic. Emil postanowił poszukać nowych wyzwań i uznał, że jest mu do tego potrzebna zmiana otoczenia. Indywidualnie, w cyklu Grand Prix nie może przeskoczyć pewnego poziomu. Może nowa drużyna, nowe środowisko wyzwoli w nim nową energię. Nikt nikogo nie trzyma w Lesznie na siłę, ale oddajmy Emilowi, że wykonał dla naszego klubu świetną robotę. Nie mam do niego żalu, wręcz przeciwnie, dziękuję mu za te wszystkie lata spędzone w Unii. Bo Emil w Lesznie to nie tylko wymiar medalowy. Młodzi zawodnicy mogli na co dzień podpatrywać gwiazdę światowych torów i czerpać z niego całymi garściami.

Apator Toruń kusił bajońskim kontraktem menedżera - Piotra Barona. Prezes Piotr Rusiecki przekonał go jednak do pozostania w Lesznie.

- Baron jest sympatycznym, otwartym i kontaktowym człowiekiem. Przegadałem z nim na różne tematy wiele godzin. Dla niego ważne było, że tworzy świetnie rozumiejący się tandem z jednym z najwybitniejszym szkoleniowców młodzieży w historii speedwaya - Romanem Jankowskim. A jaką miał fenomenalną karierę zawodniczą, nie trzeba przecież nikomu przypominać. Piotra cenię też za otwartość i kunszt, zasługi dla Leszna ma niepodważalne. A to co zrobił dwa lata temu w trakcie meczu finałowego we Wrocławiu było absolutnym majstersztykiem. Cieszę się, że nadal będzie z nami, choć tak jak pan powiedział pokusa zabrania nam go przez inny klub była duża.

Jest pan bardzo aktywny na Twitterze. W jednym wpisie podpowiadał pan działaczom żeby wzięli do Unii Davida Bellego. Wygląda na to, że pana życzenie jest dla szefów klubu rozkazem.

- Ten tweet powinien być edytowany (śmiech). Patrzę na tego żużlowca od dawna, według mojej wiedzy jest on bardzo spokojnym i ułożonym człowiekiem. Ma dwadzieścia osiem lat, a to idealny wiek żeby spróbować sił w PGE Ekstralidze. Był u nas na treningu, szeroko informowały o tym media więc jeśli ubierze kewlar Byków będą mu jeszcze mocniej kibicował. Zresztą, już tak na marginesie, oprócz tego, że mam rodzinę we Włoszech, zawsze sympatyzowałem z zawodnikami z tamtych regionów. Byłem fanem aktualnie wpływowego działacza FIM - Armando Castagni. Często dzwonię do mojego wujka Givanniego z Mediolanu i wnioski są smutne. Tam nie pokazują żużla, nawet krótkich urywków. Od świtu do nocy dominuje piłka nożna. Kiedy przyjechał do Polski z całą rodziną zabrałem go na Smoczyka. Był zszokowany całą otoczką i atmosferą na trybunach.

Skład Fogo Unii jest praktycznie zamknięty, to proszę zdradzić kto jeszcze oprócz Bellego znajdował się na pana prywatnej liście życzeń?

- Na jedynce w notesiku widniał Tobiasz Musielak, którego znam osobiście. On jest w Lesznie kochany, ale teraz zdobywa punkty dla Krosna i znakomicie się na południu zaaklimatyzował. Powiedziałem mu, że mają wygrać finał z Arged Malesą. Krosno spadło mu z nieba, jeździ tam na luzie, może końcówka nie jest w jego wykonaniu rewelacyjna, ale facet narodził się na nowo. Wydaje mi się, że w Toruniu odrobinę żałowali, iż wypuścili Musielaka. Tobiasz wewnętrznie był zły na tę decyzję Apatora i ja także, bo uważam, że zasłużył na chociaż jedną szansę.

Da się słyszeć, że Musielak przedłuży kontrakt z Wilkami.

- Dostał tam świetne warunki do rozwoju. Poza tym atmosfera jest w porządku, a to korzystnie wpływa na psychikę zawodnika.

Nie wiem, czy sprowadzenie Musielaka przez Leszno nie byłoby obarczone zbyt dużym ryzykiem.

- Nazwiska nazwiskami, one nie jeżdżą. Kasprzak po wicemistrzostwie świata również zaliczył potworny zjazd.

Ktoś jeszcze poza Musielakiem chodził panu po głowie?

- Niespecjalnie. Kluby ekspresowo wzięły się za zawieranie kontraktów. My myślimy w Lesznie o przyszłości, dlatego zależy nam na budowie zespołu w oparciu o wychowanków. Żeby oni wkrótce stanowili o sile Unii. Musielak w ten trend się wpisywał. Prezes Rusiecki sondował kilku ciekawych zawodników, ale nie bawił się przebitki, nie szedł na wojnę według zasady zastaw się, a postaw się.

Z roku na rok Unia regularnie się osłabia.

- Wszystko jest kwestią finansów. Motor ma ogromne wsparcie spółek skarbu państwa, czy Urzędu Marszałkowskiego. To ewenement na skalę krajową. Z takim opasłym budżetem można wyczyniać na rynku transferowym cuda. Mam świetne porównanie, ponieważ nasza Polonia Leszno grała w koszykarskiej pierwszej lidze. I nie sztuką jest konstruować drużynę na zaplecze, która słono kosztowała również miasto, ale sztuką jest myśleć długofalowo. Pieniądz rządzi światem i trudno się dziwić zawodnikom, że idą tam gdzie im więcej dadzą. Tak było np. w przypadku Dominika Kubery oraz Bartka Smektały. Unia nie był w stanie konkurować z Motorem Lublin i Włókniarzem Częstochowa. Dla nas takim skarbem był swego czasu Leigh Adams, który wolał jeść małą łyżeczką i mimo różnych propozycji, szybko zbywał konkurencję. Przy okazji nadmienię, że Emil też nie narzekał na warunki w Lesznie, ale on kierował się innymi pobudkami, o których już debatowaliśmy.

Awizowane składy:

Fogo Unia Leszno: 9. Emil Sajfutdinow, 10. Janusz Kołodziej, 11. Jaimon Lidsey, 12. Jason Doyle, 13. Piotr Pawlicki, 14. Krzysztof Sadurski, 15. Damian Ratajczak

Moje Bermudy Stal Gorzów: 1. Szymon Woźniak, 2. Anders Thomsen, 3. Martin Vaculik, 4. Rafał Karczmarz, 5. Bartosz Zmarzlik, 6. Wiktor Jasiński, 7. Kamil Nowacki

Początek meczu w niedzielę 19 września o godzinie 16:30.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje