Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Unia Leszno potrzebuje przebudowy. Stracili tytuł, a za chwilę mogą stracić podium

Bez mocnych juniorów jednak się nie da. Już od kilku lat było jasne, że po skończeniu 21 lat przez Bartosza Smektałę i Dominika Kuberę, w Lesznie będą kłopoty. Rok temu częściowo dziurę załatał Szymon Szlauderbach. W sezonie 2021 jednak tercet Sadurski-Pludra-Ratajczak nie był w stanie dać Unii tego, co wcześniej dawali Kubera ze Smektałą. Zawodzili jednak także seniorzy. W zespole musi dojść do zmian.

Od razu dodajmy, że każdy z tegorocznych juniorów zrobił w ostatnim czasie duży postęp. O talencie Ratajczaka było głośno od dawna, a na torze chłopak potwierdził te informacje. Jest jednak jeszcze nierówny, ale przecież to zaledwie 16-letni zawodnik. Nieco starsi są jego koledzy - 18-letni Sadurski i 19-letni Pludra. Zwłaszcza pierwszy z nich naprawdę w tym roku jedzie znacznie lepiej niż w latach ubiegłych. Potrafił pokonywać seniorów drużyny przeciwnej na ich torze i to na dystansie. Pludra z kolei trochę się zatrzymał po poważnej kontuzji, ale także robi postępy. To jednak za mało. Unia była przyzwyczajona do 10-12 punktów juniorów w każdym meczu. Czasami było nawet więcej.

Reklama

Trudno znaleźć lepszą parę niż Smektała-Kubera. To może się już nigdy w polskim żużlu nie powtórzyć. Tym samym zadanie dla ich następców było wybitnie trudne, niemal niewykonalne. Rok temu nieźle radził sobie Szymon Szlauderbach, który z Kuberą stanowił jeden z najlepszych duetów w lidze. Problem w tym, że obaj są z rocznika 1999 i skończyli wiek juniora. W Lesznie upierali się, że nie będę ściągać młodzieżowca z zewnątrz. Chcieli jechać swoimi wychowankami i tak zrobili. Widać jednak różnicę poziomów i przede wszystkim zdobyczy punktowych. Juniorzy nie byli w stanie skutecznie zastąpić zawodzącego seniora.

Z Kowalskim nie wyszło

Działacze Fogo Unii zrozumieli już w trakcie sezonu 2021, że daleko z takimi juniorami nie ujadą. Zasadzili się na Bartłomieja Kowalskiego, ale nie udało się go pozyskać. Utalentowany żużlowiec wybrał inny klub. Tak na dobrą sprawę, w Lesznie mają spory problem. Na własnej skórze przekonali się, co czuły inne kluby gdy w poprzednich latach Unia była jak hydra - urwiesz jedną głowę, zaraz wyrośnie druga. W praktyce: zawodzi jakiś senior, ale jedzie za niego junior i robi 10 punktów. Z takim zespołem dało się wygrać, ale nie wygrywać. Teraz sytuacja się odwróciła.

Warto zauważyć, że Unia nie byłaby zagrożona brakiem jakiegokolwiek medalu w tym sezonie (wcale nie są wielkim faworytem dwumeczu ze Stalą Gorzów), gdyby nie kiepska postawa seniorów. Słabo jedzie Lidsey, bardzo przeciętnie Pawlicki, a Emil Sajfutdinow sprawia wrażenie marzącego o tym, by jak najszybciej uciec jak najdalej. W Lesznie potrzeba gruntownych zmian, bo za chwilę tytuł mistrza Polski będzie marzeniem i odległym wspomnieniem. Na tapecie jest David Bellego, ale czy on odmieni oblicze zespołu? Jeśli w Unii w to wierzą, sporo ryzykują.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje