Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Unia - GKM. Pedersen założył kevlar i wrócił na tor. Naprawią Bjerre przed najważniejszym meczem sezonu?

Walka o zwycięstwo ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u w Lesznie to science fiction. Lider grudziądzan - Nicki Pedersen założył już kevlar i po koszmarnym wypadku wrócił na tor. Mecz na terenie mistrza Polski jest tylko do odjechania. W Grudziądzu myślą jak odbudować Kennetha Bjerre na najważniejsze spotkanie w sezonie.

Przed walczącym o utrzymanie w PGE Ekstralidze ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em dwa trudne wyjazdowe spotkania. Drużyna prowadzona przez Janusza Ślączkę w piątek (23 lipca) pojedzie do Leszna, trzy dni później przyjdzie czas na mecz w Lublinie (26 lipca). Nikt grudziądzanom na obcych terenach nie daje szans na poprawę położenia, zdaniem wielu ludzi - te pojedynki są po prostu do odjechania. Ale czy na pewno?

Lider gotowy do jazdy?

Cały Grudziądz wstrzymał oddech po pierwszej odsłonie trzeciego wyścigu meczu ZOOleszcz DPV Logistic GKM - eWinner Apator (45:45). Lider Nicki Pedersen z dużym impetem uderzył w bandę i nie był w stanie kontynuować zawodów. Zdarzenie wyglądało tak poważnie, że niektórzy na trybunach obawiali się absencji Duńczyka w najważniejszym spotkaniu w sezonie - 22 sierpnia z Eltrox Włókniarzem.

Trzykrotny mistrz świata niespodziewanie w ten sam dzień - po przejściu szczegółowych badań - wypisał się ze szpitala. W środę wrócił na tor, trenował wraz z kolegami na torze w Grudziądzu. Choć decyzja o starcie w Lesznie jeszcze nie zapadła, wydaje się że dla żużlowca pokroju Pedersena żaden ból nie jest straszny. Każdy inny zawodnik z pewnością dłużej by się regenerował i odpuścił mecz, który raczej nie poprawi sytuacji zespołu.

Reklama

Cel: naprawić Bjerre

Przez większą część rozgrywek zawodzi Kenneth Bjerre, który w przedsezonowych założeniach miał być drugim z liderów. Życie mocno weryfikuje filigranowego 37-latka (średnia biegowa 1,490). W ważnym starciu z torunianami zawalił na całej linii (punkt z bonusem w czterech startach). - Wykluczenie na pewno na niego negatywnie nie wpłynęło, jednak upadek przyczynił się do tego, że dostał jakąś blokadę - tłumaczy nam Zdzisław Cichoracki, członek rady nadzorczej.


To może być koniec Duńczyka w PGE Ekstralidze. Po pierwsze - jest już w dosyć zaawansowanym wieku i kluby mogą stawiać na bardziej perspektywicznych zawodników, po drugie - jest ograniczona ilość miejsc dla obcokrajowców. W GKM-ie myślą jak naprawić żużlowca. - W wypadku stracił swój najlepszy motor, później nie mogli go poskładać i żonglował raz jednym, raz drugim, raz trzecim. Używał trzech motocykli, ale uraz oraz brak dopasowania spowodowały, że biegi w jego wykonaniu były bardzo słabe - dodaje działacz.

- Czasami jedzie świetnie, a czasami w ogóle mu nie wychodzi. Taka kameleonowa forma nie pozwala nam stawiać, że w danym meczu zrobi akurat 9 czy 10 punktów. W poprzednim sezonie tak było. Nie można mówić o mocnych słowach, tylko o próbie odbudowania i podbudowania całego zespołu. Musimy iść w tym kierunku. Mocne słowa możemy zostawić sobie na później, że to my gdzieś popełniliśmy błędy lub zawodnicy ewentualnie nie spełnili naszych oczekiwań. Jak to mówił dawny dziennikarz Ciszewski "dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe - zaznacza Cichoracki.


Awizowane składy na mecz Fogo Unia Leszno - ZOOLeszcz DPV Logistic GKM Grudziądz:

Fogo Unia Leszno: 9. Emil Sajfutdinow, 10. Janusz Kołodziej, 11. Jaimon Lidsey, 12. Jason Doyle, 13. Piotr Pawlicki, 14. Kacper Pludra, 15. Damian Ratajczak.

ZOOLeszcz DPV Logistic GKM Grudziądz: 1. Przemysław Pawlicki, 2. Norbert Krakowiak, 3. Krzysztof Kasprzak, 4. Kenneth Bjerre, 5. Nicki Pedersen, 6. Mateusz Bartkowiak, 7. Seweryn Orgacki.

Początek meczu w piątek 23 lipca o godzinie 18:00.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje