Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Trener Dobrucki ma jeszcze większy ból głowy. Walka o złoto i występ w SON trwa w najlepsze

Im bliżej finałów Speedway of Nations, tym coraz większy ból głowy musi mieć trener Rafał Dobrucki. W pierwszym meczu o złoto PGE Ekstraligi pomiędzy Motorem a Betard Spartą zachwycił zarówno Dominik Kubera, jak i Maciej Janowski. Obaj dali kibicom niesamowite show i udowodnili, że w decydującym momencie sezonu są w szczytowej formie.

Noty dla zawodników Motoru Lublin:

Krzysztof Buczkowski 2-. Spotkanie rozpoczął w najlepszy z możliwych sposobów, bo od zwycięstwa nad szybkim Danielem Bewleyem. Dalsze wyścigi to już jedna wielka tragedia. Wychowanek GKM-u bardziej przypominał siebie z początku tego sezonu, niż z ostatnich kilku pojedynków.

Jarosław Hampel 1. Dwukrotny wicemistrz świata po opadach deszczu całkowicie pogubił się z ustawieniami. 39-latek strasznie męczył się w każdym biegu i z problemami ogrywał nawet młodzieżowców gości. 6 "oczek" to marny rezultat. Zwłaszcza, że Polak w domowych spotkaniach zdobywał wcześniej ponad 2 punkty na bieg. Musi poprawić się w rewanżu, jeżeli Motor chce myśleć o złocie.

Reklama

Mikkel Michelsen 4+. Pod nieobecność Grigorija Łaguty, to właśnie Duńczyk musiał wziąć odpowiedzialność za wynik na swoje barki. Ciężko nazwać go zdecydowanym liderem, ale solidnym ogniwem jak najbardziej. W oczy rzuca się jedna wpadka w pierwszej serii startów. Poza tym zabrakło większej ilości indywidualnych zwycięstw.

Wiktor Lampart 2+. W biegu młodzieżowym zrobił to, co do niego należało i pokonał rówieśników z Wrocławia. Niestety to było wszystko z jego strony. Plus za sam start w zawodach po paskudnym upadku w Częstochowie.

Mateusz Cierniak 3-. Szczególnie przy Alejach Zygmuntowskich przyzwyczajał kibiców do lepszych rezultatów. Z drugiej jednak strony finał PGE Ekstraligi to nie przelewki i każde zdobyte "oczko" jest tu na wagę złota. Tych wychowanek Unii Tarnów łącznie z bonusami uzbierał 5.

Dominik Kubera 5. Absolutny bohater Motoru. Spisywał się tak dobrze, że pojawiał się na torze aż siedmiokrotnie. 22-latek przy swoim nazwisku summa summarum zapisał 16 punktów z bonusem. Jeden z najlepszych zawodników U24 całej PGE Ekstraligi chyba do perfekcji opanował jazdę na lubelskim owalu, ponieważ momentami objeżdżał wrocławskie gwiazdy z dziecinną łatwością.

Noty dla zawodników Betard Sparty Wrocław:

Tai Woffinden 3. Trzykrotny mistrz świata rozpoczął spotkanie w świetnym stylu, bo od zwycięstwa z Dominikiem Kuberą. Im dalej w las, tym było jednak coraz gorzej. Od Brytyjczyka wymaga się znacznie więcej niż siedem "oczek".

Gleb Czugunow 4+. Ekspert od wygrywania biegów. To właśnie Rosjanin z polskim paszportem zgromadził najwięcej trójek spośród podopiecznych Dariusza Śledzia. Jeden z głównych autorów remisu, który stawia Betard Spartę w uprzywilejowanej pozycji przed rewanżem.

Artiom Łaguta 2+. Lider klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw świata zawiódł po raz pierwszy w tym sezonie. Niestety stało się to w najgorszym momencie, czyli w starciu o złoty medal. Młodszy z braci może mówić o sporym szczęściu, gdyż w czwartek dość niespodziewanie odpaliły młode wilczki w postaci Gleba Czugunowa i Daniela Bewleya. W przeciwnym wypadku wrocławianie wracaliby do domu z opuszczonymi głowami.

Maciej Janowski 5. Pojechał tak, jak na kapitana przystało. Krajowy lider triumfatorów rundy zasadniczej nie ukończył jednak meczu z uśmiechem na ustach, ponieważ w ostatniej gonitwie dał się przywieźć na 5:1, przez co ekipa Dariusza Śledzia wypuściła z rąk niemal pewny triumf. Na jego szczęście finał nie kończy się na pierwszym starciu.

Przemysław Liszka 2. Nie powtórzył wyczynu z Leszna, ale ponownie pozostawił po sobie całkiem dobre wrażenie. Na szczególne uznanie zasługuje pokonanie Wiktora Lamparta w czwartej odsłonie dnia.

Michał Curzytek 1. Zero punktów, więc ocena nie może być inna.

Daniel Bewley 4+. Młody Brytyjczyk występem przeciwko Motorowi udowodnił, dlaczego Betard Sparta kilka lat temu zaufała mu w tak młodym wieku. Kto wie, czy na naszych oczach nie rozwija się przyszły medalista mistrzostw świata. To, że będzie godnym następcą Taia Woffindena nie ulega żadnym wątpliwościom. Brawo!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje