Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Telemetria to pomoc, a nie wyrocznia, czyli 0,048 sekundy nic nie znaczy

- Na dzień dzisiejszy telemetria ma służyć jako pomoc sędziemu, a nie jest decyzyjna – wyjaśnił szef żużlowych sędziów Leszek Demski podczas niedzielnego magazynu PGE Ekstraligi w stacji nSport+.

Magazyn rozpoczął się od dyskusji na temat ostatniego z niedzielnych spotkań, w którym Betard Sparta Wrocław wygrała z Fogo Unią Leszno 47:43. Udzielający wypowiedzi w stadionowej mix-zonie Artiom Łaguta zadedykował to zwycięstwo Andrzejowi Rusko - prezesowi klubu, który 2 maja świętował urodziny. Emil Sajfutdinow cieszył się zaś, że trener Piotr Baron nie korzystał tego dnia z rezerw taktycznych i pozwolił swym zawodnikom wyciągać wnioski ucząc się na własnych błędach. Rosjanin przypomniał zeszłoroczny mecz leszczynian w Zielonej Górze, który co prawda został przez nich sromotnie przegrany, jednak drużyna nabrała podczas niego doświadczenia na torze przy Wrocławskiej 69, które okazało się kluczowe w fazie play-off.

Reklama

Sporo uwagi poświęcono też sytuacji, w której Maciej Janowski nie został ostrzeżony za utrudnienie procedury startowej, mimo iż telemetryczny pomiar wykazał, że jego motocykl ruszył się 0,048 sekundy po wystrzeleniu w górę taśmy maszyny startowej. Podczas wprowadzenia tej technologicznej nowinki mówiło się zaś, że granica ludzkiej reakcji to 0,2 sekundy.

Telemetria jeszcze nie jest decyzyjna, a taśma to już nie gumka do majtek

- Telemetria wyłapała moment dociśnięcia motocykla do ziemi i stąd ten czas reakcji - wyjaśnił Leszek Demski. - Pamiętajmy, że ostrzeżenie należy się zawodnikowi, który wykona ruch motocyklem do przodu. Tutaj takiego nie było, dlatego ostrzeżenie nie zostało przyznane. Pamiętajmy, że na dzień dzisiejszy telemetria ma służyć jako pomoc sędziemu, a nie jest decyzyjna. Sędzia dobrze to zinterpretował - ocenił szef żużlowych arbitrów.

Sporo uwagi poświęcono także sytuacji, w której dwóch zawodników zahaczyło taśmę daszkami kasków. - Zauważmy, że taśma nie zrzuciła żadnego z nich z motocykla. Taśmy stosowane obecnie na stadionach są wykonane z bardzo mocnego materiału wykorzystywanego choćby do produkcji smyczy. To już nie są gumki od majtek. One są naprawdę bardzo mocne. W tym przypadku bardzo fajnie zadziałał system przyszyć, dzięki któremu taśma się zrywa, a nie urywa daszka czy zrzuca zawodnika z motocykla. Mieliśmy przypadki, że zrywała się gdy zawodnik dotykał jej kołem, ale widzę, że kluby już to dopracowały i rozwiązanie zdaje egzamin - cieszył się Demski.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | PGE Ekstraliga | Marcin Majewski | Leszek Demski | telemetria

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje